Co Ty i Twój małżonek/ka – partner/ka robicie aby ustrzec Wasz związek przed rozpadem i rozwodem? O czym trzeba pamiętać dziś w dobrych związkach.

Temat do zastanowienia, a także memento dla wszystkich związków!

Pamiętam z praktyki znamienny przykład.Niespełna czterdziestoletnia, elegancka klientka w sprawie rozwodowej, siedzi w mojej kancelarii i z rozżaleniem opowiada jaki to zły był i jest jej mąż. „ Jesteśmy dopiero dziewięć lat po ślubie, a ja już doznałam tyle zła w związku, że aż trudno wszystko opisać!- zakończyła uzasadniając, jej zdaniem, konieczność skierowania sprawy do sądu o rozwód.

„No dobrze, a co Pani i mąż zrobiliście aby ratować małżeństwo, skoro na początku była taka wielka miłość?- rutynowo, ale w tym przypadku ze szczególnym zaciekawieniem spytałem, mając na uwadze uzasadnienie ewentualnego pozwu o rozwód.

Od kilku lat żyjemy jak pies z kotem, każdy swoim życiem i nie mogę się z nim dogadać nawet w błahej sprawie, a co dopiero…….. No właśnie ! W tym tkwi problem i to nie tylko w tym związku.

Miłe złego początki!

Poznaliśmy się na przyjęciu u wspólnych znajomych. Marcin przystojny wysoki, wysportowany i świetnie ubrany mężczyzna od razu wpadł mi w oko. Alkohol, dopełnił reszty i na koniec znaleźliśmy się u mnie w domu i w łóżku”- tak opisywała początek zauroczenia i „jej” miłości moja klientka. „ Później potoczyło się wesołe, upojne, przepełnione seksem, beztroskie  życie. Oboje pracowaliśmy na intratnych, samodzielnych stanowiskach, co ewidentnie temu sprzyjało. Po ślubie i „miesiącach” miodowych pełnych uciech i podróżach, zamieszkaliśmy w jego mieszkaniu w centrum miasta, rozbrzmiewającego życiem towarzyskim i zabawami.

„ I wyszło szydło z worka”

Z czasem okazało się, że Marcin jest uzależniony od gier hazardowych. Chyba miał szczęście, bo jego „hobby” – tak to określał, jak gdyby nie przeszkadzało dobremu życiu małżeństwa. Wszystko nagle się urwało, kiedy urodziłam córkę. Marcin wielokrotnie i przekonująco zapewniał, że dziecko będzie ich przedłużonym szczęściem. Stało się zupełnie odwrotnie. Od tego czasu mąż zaczął żyć swoim życiem hazardzisty, kontynuując stare zwyczaje i nawyki. Ja musiałam „poświęcić się” i swoje życie osobiste i zawodowe córce.” I tak jest do dziś”.

Gdzie uleciała „wielka miłość”?

„Hazard męża był dla niego ważniejszy niż miłość do mnie, do dziecka, a nawet seks, niegdyś tak ważny i łączący. Czy ja próbowałam jakoś ratować związek? To było praktycznie niemożliwe. Marcin każdą rozpoczętą rozmowę kończył krótko: ” znowu marudzisz, czego chcesz, wszystko masz ”. A potem wychodził. W złości nawet późnym wieczorem. Ostatnio już często nie wracał na noc i nawet nie próbował się tłumaczyć.”

Mąż nie tylko nie chciał słyszeć o uzależnieniu, ale uważał, że to jest znakomite źródło dodatkowych dochodów”.

Przed sądem  małżonek odmówił mediacji. Ostatecznie sąd orzekł rozwód z jego winy. W uzasadnieniu wyroku sąd szczególnie podkreślał  brak komunikatywności partnerskiej od początku związku, głównie z winy męża.

Spróbujmy sobie odpowiedzieć na retoryczne pytania, każdy na podstawie własnej wiedzy i doświadczenia:

Dlaczego ten związek się rozpadł?

Czy partnerzy popełnili błąd w doborze do małżeństwa?

Czy można było wcześniej ratować ten związek?

Jak powinno wyglądać rozwiązywanie problemów w związku?

Pomocą niech będzie mój artykuł z maja 2020r „ 3 razy „ K” ……”

Bronisław                                                                  sierpień 2020 r.


Napisz tekst lub skomentuj: