• 0

„Samo życie” Oparty na prawdziwych zdarzeniach test nr 2 „ Umiejętność rozwiązywania problemów”.

W naszym życiu zdarzają się i takie trudne sytuacje, z których trzeba umieć znaleźć najlepsze wyjście. Ten, kto posiada umiejętność rozwiązywania problemów jest na najlepszej drodze do osiągnięcia swojego szczęścia, bo … ma właśnie czwarty- złoty środek do szczęścia.

Zatem sprawdź czy już jesteś tym szczęściarzem. Właśnie dziś na swojej drodze znalazłeś się w trzech sytuacjach życiowych, które rzeczywiście miały miejsce. Każda z przedstawionych anonimowo osób wybrała  najlepsze dla siebie rozwiązanie. A jakiego wyboru dokonałbyś/abyś Ty?

1.Jarek – lat 26 i Ola – 24, przypadkowo poznali się w barze. Niechcący potrącił ją z talerzem zupy. Kiedy pomagał jej dojść do siebie oniemiał z zachwytu nad jej urodą, spokojem i wdziękiem. To był strzał Amora prosto w serce. Od pół roku spotykali się. Nie ukrywali, że pragną siebie wzajemnie i coraz bardziej łączy ich poczucie bliskości. Ola potęgowała emocje i pożądanie Jarka, ograniczając swoje uczucie do przytuleń, miłosnych objęć, pocałunków i romantycznych rozmów.

W czasie wspólnej wycieczki  do Krakowa Jarek, praktykujący katolik, zaproponował wejście do Kościoła Mariackiego, obejrzeć ołtarz Wita Stwosza i pomodlić się.

Ola, nie odmawiając wejścia, nieśmiało wyznała mu, że należy do wspólnoty Świadków Jehowy!

      Co miał dalej począć zakochany po uszy Jarek? Jak ostatecznie postąpił?

A – Bliżej zasięgnął wiedzy na czym polega wyznanie Świadków Jehowy i mimo, że wiązał ogromne nadzieje w związku z Olą, kulturalnie, choć z bólem serca, rozstał się.

B – Uznał, że bardzo ją kocha, a ona jego, jest taka dobra i w związku na całe życie, niekoniecznie małżeńskim, nie będzie przeszkadzać im różnica wiary.

C – Po dłuższym zastanowieniu i uznaniu, że ich wzajemna miłość jest tak mocna, postanowił, że jeżeli rodzice Oli wraz Olą, zażądają aby on wstąpił do ich wspólnoty, to wstąpi.

2.Tosiek „chłopak ze wsi” i Zosia „była mieszczankasą 8-letnim małżeństwem i z 6-letnim Jasiem i w zasadzie tworzą rodzinę. Jednakże od początku ich związku mieszkają razem  z rodzicami Antka, w ich domu na wsi tuż pod miastem. Tosiek wraz z ojcem zajmował się gospodarstwem ogrodniczym ojca, które miał przejąć po jego śmierci. Zosia z zawodu fryzjerka prowadziła wraz z koleżanką własny zakład fryzjerski w mieście.  Zosia praktycznie od początku wiedziała, i do tej pory jakoś wytrzymywała, że za ważniejszymi decyzjami Antka w ich małżeństwie, kryją się podpowiedzi jego matki, których on, jako jedynak, bardziej słuchał i wykonywał niż zdanie żony.

Kiedy nadszedł czas aby ich synek poszedł do szkoły, Zosia zaproponowała Tośkowi aby wybrali „lepszą” szkołę w mieście i przenieśli się tam do jej dawnego mieszkania po matce, które aktualnie wynajmowała. Uznała, i tak zaproponowała Antkowi, że takie rozwiązanie załatwia wiele ważnych spraw dla ich szczęśliwego życia, takich jak: nareszcie będą mieszkać i żyć sami, Jaś będzie chodził do dobrej szkoły, wszystko będą mieli pod ręką, sklepy, przychodnia zdrowia, rozrywki kulturalne, oświatowe i.t.p. Ona pracę obok domu, w którym ma mieszkanie. Jedynie Antek będzie dojeżdżał własnym samochodem do pracy w gospodarstwie ojca.

Dla Antka była to zaskakująca propozycja, którą Zosia wsparła zdecydowanym oświadczeniem, że on sam musi podjąć decyzję i nie słuchać matki, albo wybiera ich życie rodzinne, albo jego życie z rodzicami  bez niej i syna. W przeciwnym wypadku to będzie pierwszy krok do rozwodu.

Jak zachował się Tosiek?

A – Po kryjomu rozmawiał z matką, a oficjalnie sam próbował przekonać Zosię, że jej propozycja jest „ nieopłacalna”, bo tutaj mają dobrze, nie ponoszą prawie żadnych kosztów na jedzenie, mieszkanie. Na koniec oświadczył, że to jest „głupi” pomysł i nie zamierza stąd się ruszać, bo przecież to wszystko kiedyś będzie jego i będą żyli „jak pączki w maśle”.

B – Antek zrozumiał w końcu, że jego miejsce jest przy żonie i dziecku w samodzielnej rodzinie. Prosił tylko, Zosię aby przeprowadzkę do miasta przełożyć na kilka miesięcy, aby wszystko spokojnie przygotować.

C.- Posłuchał rodziców, w tym głównie matki, że to zły pomysł i   kompletnie nieopłacalny i postanowił zagrać na zwłokę, aż Zosi ten „ głupi pomysł ” wyleci z głowy. Zosi oficjalnie  powiedział, że w zasadzie się z nią zgadza. ale nie można tego robić z dnia na dzień. Sprawa wymaga głębszego przemyślenia, a syn pójdzie do szkoły tutaj na wsi, najwyżej później się przeniesie.

3.39 letnia Irena wraz z matką zgłosiły się do mojej kancelarii w sprawie rozwodu Ireny z mężem Rafałem, który ją po raz drugi zdradził i to  z druga dziewczyną z tej samej miejscowości, w której mieszkają w domu  rodziców Ireny. Po grzecznym „wyproszeniu” matki i kilkukrotnej szczerej rozmowie z Ireną, ustaliłem taki stan faktyczny sprawy.

Rzeczywiście, mąż ją dwukrotnie zdradził i przyznał się, że zrobił to dlatego, że ich życie seksualne, jak stwierdził „jest nienormalne”. Irena nieśmiało wyznała, że ma zahamowania i poczucie wstydu wyniesione z rodziny, Na przykład wstydzi się swojej nagości i stąd kochali się po ciemku i mąż nigdy nie widział jej nagiej.

Poza tym nie odczuwała z seksu zbyt wielkiej przyjemności i nigdy nie osiągała orgazmu. Prawdą jest, że unikała seksu, a nie współżyli od ponad roku. Mają 14 letnią córkę i Irena bez reszty poświęciła się jej wychowaniu.

Przed skierowaniem pozwu o rozwód do Sądu, jeszcze raz przeprowadziłem dłuższą rozmowę, przedstawiając jej także inne rozwiązania. Na koniec poprosiłem o zastanowienie się i podjęcie ostatecznej decyzji.

     Jaką decyzję podjęła Irena?

A.– Zdecydowała jednak o rozwodzie. Takie też zdanie miała matka, ponieważ zdrada jest ciężkim naruszeniem przysięgi małżeńskiej, a mąż zdradził ją dwukrotnie i pewnie dalej będzie zdradzał. Ona skoncentruje się na wychowaniu córki, dobrze zarabia i dadzą sobie radę. A bez seksu także można żyć dobrze.

B.– Postanowiła wybaczyć mężowi obie zdrady, ale to on musi się generalnie zmienić na lepsze. Ma przysiąc, że już nigdy jej nie zdradzi, bo wina jest wyłącznie po jego stronie.

C.– Irena zrozumiała, że na rozwód za wcześnie, bo „ chyba” też jest trochę winna, z powodu takiego jej podejścia do współżycia seksualnego. Przyznała, że niestety tak została wychowana pod względem seksualnym. Zgodziła się z moją propozycją wizyty w poradni rodzinnej, a konkretnie u seksuologa.

Jakich wyborów dokonały w rzeczywistości przedstawione osoby dowiesz się w następnym tygodniu.

Dziś mogę tylko zasygnalizować, że:

 – pierwsze zdarzenie jest praktycznym dowodem jak ważna jest więź religijna w każdym związku;

– drugie, pokazuje jak się rozwija kryzys małżeński z powodu ingerencji teściowej, lub innych osób bliskich;

– trzecie, świadczy jak wielkie znaczenie w każdym związku małżeńskim i partnerskim ma wychowanie i przygotowanie do życia seksualnego.

Szerzej o nich mowa w mojej książce.

Bronisław


Napisz tekst lub skomentuj: