Skąd się bierze kryzys rozczarowania w związku małżeńskim lub innym stałym? Czy można go zażegnać i żyć dalej razem i szczęśliwie?

Najpierw poznajmy trzy prawdziwe obrazy kryzysów rozczarowania w anonimowych związkach.Przypadek pierwszy. Gosia lat 19 poznała przystojnego Darka, muzyka-amatoralat  23,na imieninach koleżanki ze szkoły handlowej. Na kolejnym spotkaniu doszło między nimi do zbliżenia. To był jej pierwszy raz. Później spotykali się wielokrotnie. Ona czuła się zakochana, choć Darek lubił poszaleć, także z innymi dziewczynami. Kiedy stwierdziła, ze jest z nim w ciąży, jej rodzicie wraz z rodzicami Darka, w duchu zasad wiary katolickiej, doprowadzili do zawarcia małżeństwa przed urodzeniem dziecka. Kiedy Małgorzata wraz z matką przyszły do mojej kancelarii w sprawie rozwodu,  sześcioletnie małżeństwo z Darkiem znajdowało się w faktycznej separacji. Małgorzata mieszkała z 5 letnią córką u matki, a „ Pan Darek” ( tak się kazał nazywać) był w Anglii, gdzie „podobno” pracował i mieszkał z inną kobietą.

Małgorzata przyznała, że” ich związek to było wielkie nieporozumienie. Już w pierwszym roku po urodzenia dziecka doznała wielkiego rozczarowania z takiej miłości, z męża i z  małżeństwa.

Na pytanie, czy widzi jakąkolwiek szansę na próbę pojednania i naprawienia związku, na przykład przy pomocy  psychoterapeuty rodzinnego, Małgorzata z zupełnym brakiem wiary stwierdziła, że ” tak naprawdę to ja go nigdy nie kochałam, ani on mnie.  Gdybym była taka mądra jak dziś, to do  małżeństwa z Darkiem nigdy by nie doszło”.

Sąd orzekł rozwód bez orzekania o winie, przyjmując za powód faktyczny niezgodność charakterów, tak jak chciały obie strony. Ale ze względu na małoletnie dziecko dopiero na trzecim posiedzeniu. Darkowi rozwód, przeprowadzony z inicjatywy żony, tak naprawdę  był na rękę.

A jaką rzeczywistą i konkretną przyczynę/przyczyny/ rozpadu tego małżeństwa widzisz Ty?

Moja ocenę poznasz na końcu wpisu.

Przypadek drugi. Robert lat 33, inżynier budownictwa, dojrzały stosunek do życia, chcący założyć rodzinę, poznaje w pociągu urodziwą Ewę lat 29 po ogólniaku. Okazuje się, że mieszkają w tym samym mieście, ona na stancji, on ma własne mieszkanie. Szybko nawiązują bliższą znajomość. Oczarowany urodą Ewy, Robert po cichu snuje z nią swoje plany życiowe. Przymyka oczy na jej życie towarzyskie, nie stronienie od alkoholu i papierosów. Stara się za wszelką cenę jej pomóc  w kłopotach, w tym ze znalezieniem odpowiedniej pracy. Któregoś dnia, podpita Ewa wyznaje mu, o dziwo ze złością, że jest z nim ciąży. Robert z wiarą we wspólną przyszłość przejmuje inicjatywę. Proponuje wspólne zamieszkanie w jego domu. Doprowadza do ślubu przed urodzeniem dziecka.

„ Ja ją kocham dojrzałą miłością, ona się zmieni po urodzeniu dziecka!”- jest przekonany siłą woli  i chęcią pozytywnego działania. Rok po urodzeniu córki, Ewa przychodzi późno z pracy. Jest pijana i ni stąd ni  zowąd oświadcza Robertowi, że go nie kocha i nie będzie z nim spać. Może iść sobie na k…..gdzie chce i kiedy chce.

To był ogromny szok, wielkie rozczarowanie swoją miłością, która okazała się ślepa.

Jednak Robert nie rezygnuje ze wspólnego życia dla dobra dziecka i bądź co bądź dla dobra rodziny. Niestety Ewa rzeczywiście realizuje rzucone po pijaku słowa. Do współżycia, jeżeli dochodzi, to prawie zawsze tylko wtedy kiedy Ewa jest pod wpływem alkoholu i to „byle jak na odczepnego”. Na świat przychodzi drugie dziecko, a sytuacja się nie zmienia. Robert kocha dzieci i dba o nie jeszcze bardziej, a sytuacja ze współżyciem z Ewą nadal taka sama. Staje przed dylematem: zdradzać ją i tym samym rodzinę, dzieci, czy też wreszcie się rozwieść? Takie niby normalne małżeństwo, żyli wspólnie i razem mieszkali dotąd, aż córki stały się dorosłe.

Żona pierwsza wnosi o separację do Sądu, ale ona po tylu latach nie chce rozwodu. Ona chce żyć wolna pod nazwiskiem męża. To Robert wnosi nareszcie o rozwód. Zapada wyrok, rozwód bez orzekania o winie, tak jak w końcu zgodziły się strony. Zatem Sąd nie badał ich winy i przyczyn rozwodu.

Jaka według Ciebie była przyczyna /przyczyny/ rozpadu związku i rozwodu? Chcesz się podzielić swoim zdaniem napisz.

Moje stanowisko poznasz na końcu.

Przypadek trzeci. Tadek lat 49 mgr ekonomii i zarządzania, ceniony menadżer w dużej spółce. Marysia lat 46, archiwistka w Archiwum Państwowym,  w związku małżeńskim od 25 lat. Jak zeznali oboje przed Sądem byli „zabójczo” zakochani i  małżeństwo zawarli w chwilach wielkiej, romantycznej miłości.

Teraz stanęli przed Sadem w sprawie o rozwód, albowiem, jak twierdzili, więcej ich dzieli niż łączy, nazywając to różnicą charakterów. Cóż takiego spowodowało rozpad ich wielkiej, obustronnej miłości, kiedy mieli ,on 24, a ona 21 lat. Nie mają dzieci, wcześniej nie chciał Tadeusz, uważając, że najpierw kariera zawodowa, a dopiero potem dzieci. Później, ona już nie mogła, ze względu na stan zdrowia, a na adopcję nie zgadzał się on. Robert to światowiec z werwą i charakterem, żądny przygód, zwiedzania świata, dusza towarzystwa. Marysia, spokojna, pracowita, skryta, domatorka. Jak się z czasem okazało, również we współżyciu zbyt nieśmiała, wręcz odmawiała jakichkolwiek urozmaiceń w seksie. Za to on wciąż niezaspokojony, a w konsekwencji coraz bardziej niezadowolony z seksu i ze wspólnego życiu.

Zdumiony takim katalogiem różnic, który opisał mi Tadeusz, gdyż to on był moim klientem, spytałem: Skąd tyle i to takich rozbieżności, skoro tak piękny był miłosny początek ich związku? „ Moje rozczarowanie rozpoczęło się od niedopasowania seksualnego, najpierw od częstotliwości, a później od jakości”- brutalnie wyznał Tadeusz. „I z czasem, jak gdyby przechodziło to na inne dziedziny życia. Zacząłem widzieć różnice zarówno pod względem hierarchii naszych  wartości, celów no i niestety charakterów. Żyjemy pod jednym dachem lecz osobno.

Dalej już nie mogę tak żyć. Próbowaliśmy to zmienić, lecz prawie zawsze kończyło się to nieporozumieniami, kłótniami i coraz większa niechęcią. Każdy z nas może  jeszcze ułożyć sobie życie”.  Przyznaję, że pominąłem tym razem pytanie, czy ma już realny plan dalszego życia i jego współautorkę.

Na rozprawie Marysia potwierdziła tę „ niezgodność charakterów”, wyraziła zgodę na rozwód bez orzekania o winie i taki wyrok wydał sąd.

Według Ciebie skąd się wziął  kryzys rozczarowania Tadeusza i Marysi ? Czy można było go zażegnać w ich długoletnim związku?

Moje zdanie tuż niżej.

Masz już wyrobione zdanie na temat przyczyn kryzysu rozczarowania w związku w każdym z trzech przypadków?

To zobacz jakie jest moje zdanie. Jeżeli jest nieco inne, to pamiętaj, że ja mam większą i bezpośrednio uzyskaną wiedzę o każdym przypadku, łącznie z oceną sądu w uzasadnieniu wyroku rozwodowego.

1 – W pierwszym przypadku pierwotną i to główną przyczyną kryzysu rozczarowania w małżeństwie, a następnie jego rozpadu i rozwodu była: Niedojrzałość uczuciowo-emocjonalna i niedostateczna wiedza oboje młodych partnerów o miłości i małżeństwie w chwili zawierania związku małżeńskiego oraz spóźnione/po ślubie/ uświadomienie o braku „prawdziwej” miłości między nimi.

Tego kryzysu rozczarowania i jego negatywnych skutków w postaci rozpadu związku i rozwodu niestety nie można było zażegnać. W szczególności nie można byłoby zbudować od początku wzajemnej miłości, której nie było, na bazie tak negatywnych zdarzeń niszczących twórczą młodość. Gdyby nawet małżonkowie podjęli próbę wspólnego życia,  z potencjalną wolą stworzenia związku miłosnego, to i tak wcześniej czy później ten związek by się rozpadł. Nie gwarantuje tego poziom intelektualny partnerów oraz szkodziłyby temu powstałe nawyki ze złych przeżyć i doświadczeń pomiędzy nimi.

2 – W drugim przypadku przyczyn kryzysu rozczarowania w związku należy upatrywać przede wszystkim w: – braku wzajemnej miłości ze strony partnerki;nieudanym pożyciu seksualnym partnerów, będącym wynikiem niedopasowania pod względem seksualnym, a następnie decyzja o wejściu w związek małżeński wymuszona ciążą;

Kryzys małżeński rozczarowania, w tym przypadku powstał stosunkowo wcześnie, kiedy żona  zdegustowana pożyciem małżeńskim, do którego została przymuszona ciążą, jednoznacznie „wypowiedziała” mężowi obowiązek współżycia seksualnego i potwierdzała to w dalszym życiu. To małżeństwo już wówczas straciło sens kontynuacji. Mimo tego mąż podjął odważną walkę o jego uratowanie dla dobra dzieci, co niestety i tak zakończyło się klęską, czyli rozpadem i rozwodem.

3 – W trzecim przypadku przyczyny kryzysu rozczarowania były dwie:- niedopasowanie seksualne oraz konflikt wartości i celów między małżonkami, spowodowany nieprawidłowym procesem doboru partnerów,  zagłuszonym „zabójczo” emocjonalnym zauroczeniem, ale jeszcze nie prawdziwą miłością.

Wbrew pozorom ten kryzys rozczarowania, miał największą szansę na rozwiązanie i kontynuację „zdrowego” i dobrego związku wraz z upływem czasu. A to dlatego, iż powstał w wyniku „chemii” zakochania z poczuciem bliskości w jego pierwszej fazie. Zabrakło w nim wzajemnej pracy każdego nad sobą i wspólnej nad więziami związku i jego przyszłością. W tym poczynając od seksualności, poprzez ustalenie planu życia według wspólnie uznanej hierarchii wartości i zaspakajanych potrzeb, kończąc na wytrwałości w dążeniu do wyznaczonego planem celu do osiągnięcia szczęścia każdego partnera i w związku. Sądzę, że stało się to głównie za sprawą Tadeusza, jego temperamentu i niecierpliwości w dążeniu do wyznaczonych przez siebie celów.

Bronisław


Napisz tekst lub skomentuj: