Świadome rodzicielstwo źródłem szczęścia rodziców i dziecka

Posiadanie dziecka oraz jego wychowanie, w tym wykształcenie, to kolejne dwie najważniejsze wartości życiowe do spełnienia na drodze do szczęścia, według mojej definicji prawdziwego szczęścia. I o tych dwóch wartościach będziemy mówić na tej stronie bloga. Szerzej o wszystkich wartościach, które mogą dać człowiekowi prawdziwe szczęście piszę w swojej książce pt.:” Jak żyć, aby osiągnąć prawdziwe szczęście, proste i praktyczne odpowiedzi na pytania wzięte z życia”.

Przypomnę, że prawdziwego szczęścia, które jest pełnią życia, człowiek może doświadczyć wówczas, gdy osiągnie siedem najważniejszych wartości to jest: oddanie we wzajemnej miłości, spełnienie w małżeństwie / związku partnerskim/, posiadanie dziecka / dzieci/, jego wychowanie i wykształcenie, szczęście w rodzinie, satysfakcja z pracy zawodowej oraz samorealizacja.

Rozpoczynając, mam nadzieję, tak ważną dyskusję na temat rodzicielstwa, świadomie chcę od razu „wsadzić kij w mrowisko”, w znaczeniu pozytywnym, zadając dwa pytania:

Czy zdrowy człowiek w wieku prokreacyjnym, który twierdzi, że nie chce mieć dzieci, może osiągnąć pełnię szczęśliwego życia?                                                                           Oraz drugie: Czy to co wyraża słowami na zewnątrz, mówi szczerze, czy też z jakichś przyczyn jest to jego „maska”?

Pytania zadaję nie bez kozery i od razu podaję dwa konkretne przykłady z mojej praktyki zawodowej.

Młoda, zdolna, wykształcona, szanowana kobieta na kierowniczym stanowisku, ale samotna, z uśmiechem stanowczo twierdziła, że jest zadowolona z życia i do szczęścia nie musi mieć dzieci. Przez następne lata, mimo iż jej kariera zawodowa nadal kwitła, nie potrafiła znaleźć partnera do życia. Od zawsze obracała się w kręgu znajomych, przyjaciół i kolegów z pracy. Kiedy zbliżała się do czterdziestki, / i to wiem z jej szczerej rozmowy ze mną/ świadomie doprowadziła do współżycia ze z góry upatrzonym mężczyzną, który według niej odpowiadał na ojca. I rzeczywiście się udało. Urodziła piękną córkę. Samotnie ją wychowała i wykształciła. Dziś córka pracuje za granicą. Matka nadal nie założyła stałego związku i mogę tylko powiedzieć, że nie wyglądała na osobę tryskającą szczęściem, a wręcz odwrotnie. Sprawa trafiła do mojej kancelarii w związku z postępowaniem spadkowym po zmarłym biologicznym ojcu.

Ten przykład nie jest odosobniony, szczególnie gdy chodzi o rozmijanie się zewnętrznej postawy z rzeczywistym myśleniem i dążeniami. A teraz spójrzmy na przykład drugi.

Starsze małżeństwo, klienci mojej kancelarii w sprawach majątkowych, zawsze przychodzili razem, dosłownie trzymając się za ręce. Emanowali na zewnątrz przywiązaniem, niezwykłą jak na swój wiek bliskością, wzajemnym szacunkiem. To był wzorcowy przykład miłości trzeciego wieku.

Kiedy małżonek ciężko zachorował, załamana żona zwróciła się o pomoc prawną na wypadek śmierci. W trakcie wielokrotnych rozmów okazało się, że nie mają zstępnych spadkobierców, bo nie mają dzieci, a dalsi krewni nie bardzo zasługują na dziedziczenie. Wzruszona kobieta, opowiedziała historię ich życia, w której mimo, iż materialnie żyli dostatnio, do pełni szczęścia brakowało im dzieci. Od dawna to przeżywali w ukryciu i w samotności we dwoje. Teraz okazało się, że cały, zdobyty ciężką pracą majątek, nie mają komu przekazać.

Myślę, że podobne przykłady każdy z czytelników może spotkać obok siebie. Muszę, jednak zwrócić uwagę, że w obu podanych przypadkach, smutnych skutków niedoceniania znaczenia rodzicielstwa w dążeniu do szczęścia, ludzie ci doświadczyli dopiero pod koniec swojej drogi życiowej. I tak dzieje się w życiu wielu ludzi.

Jak naprawdę rodzicielstwo wpływa na szczęście człowieka najczęściej doświadczamy i uzmysławiamy sobie w ostatniej fazie życia.

Nie zamierzam w tym krótkim tekście, podejmować wątku biologicznej istoty życia człowieka, jaką jest prokreacja. Nie będę także teraz przywoływał biblijnego nakazu ze Starego Testamentu „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię”, na dowód, że posiadanie dziecka jest wartością niezbędną do prawdziwego szczęścia. Oba te zagadnienia szerzej omówiłem w książce.

W tym artykule chciałbym zachęcić czytelników bloga do zastanowienia i ewentualnych wypowiedzi na zadane wyżej pytania.

Chciałbym, aby szczególnie młodsi czytelnicy, oprócz radosnego życia według zasady „carpe diem”, równocześnie poznawali na czym polega szczęście posiadania dziecka / dzieci/, bycia dobrą matką i dobrym ojcem, oraz satysfakcja z dobrego wychowania.

Ja wiem, że dziecko może być źródłem szczęścia, bo doświadczyłem i doświadczam tego na co dzień do dziś.

Bronisław


Napisz tekst lub skomentuj:

Wyszukiwanie

Archiwum tekstów