?>

A jednak Świat się zmienia na lepsze!

Nowa Zelandia i  jej najmłodsza  na naszym globie premier, 37 letnia  Jacinda Ardem uznały, że szczęście rodaków to nie stan ich portfeli i wysoki PKB Państwa. Dokonując rewolucji w polityce swojego kraju przekierowała budżet Państwa na społeczną politykę dobrostanu i szczęścia obywateli. Ogromne środki skierowano na poprawę zdrowia psychicznego, na walkę z ubóstwem, na pomoc dla ofiar przemocy domowej. Realizacja nowej polityki będzie sprawdzana przy użyciu 61 mierników, zaczynając od poziomu samotności obywateli, poprzez ich zaufanie do instytucji, do jakości wody w kranach włącznie.

W 2016 roku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich powstało ministerstwo szczęścia i dobrobytu.

W bliższej nam Europie, były premier Wielkiej Brytanii David Cameron już w 2010 r. wprowadził projekt uzupełnienia pomiarów PKB o mierzenie szczęścia obywateli.

We Francji w 2009 r. prezydent Nicolas Sarkozy zlecił badanie na temat związków szczęścia obywateli z polityką gospodarczą.

Niejako światowym przełomem w docenianiu szczęścia każdego człowieka na Ziemi była uchwalona w 2012 roku przez ONZ rezolucja ustanawiająca dzień 20 marca Międzynarodowym Dniem Szczęścia.

Tak więc wydaje się, że Światu zaczyna przyświecać niemal powszechna teza, że najważniejszym celem życia każdego człowieka, a tym samym państw, jest prawdziwe szczęście, a przywódcy wielu Państw zdają sobie sprawę o konieczności zmian w polityce społecznej.

Demokracja, dotąd najlepszy system rządzenia, być może po odpowiedniej do ustalonych potrzeb zmianie, powinna być instrumentem do realizacji celów poszczególnych krajów, określonych generalnie jako szczęście obywateli. Zaś celami podporządkowanymi winy być wartości uznawane przez obywateli każdego kraju za składowe rzeczywistego szczęścia.

Podam dla przykładu, że na podstawie wieloletniego doświadczenia zawodowego prawnika w sprawach rodzinnych, w tym rozwodowych, w swojej książce sformułowałem koncepcję prawdziwego szczęścia, w której najważniejszymi wartościami są: miłość, poprzez wzajemne oddanie; małżeństwo-stały związek partnerski, w drodze spełnienia partnerów w związku; posiadanie dziecka; jego dobre wychowanie i odpowiednie wykształcenie; szczęście rodzinne każdego z członków; satysfakcja z pracy zawodowej; oraz samorealizacja, poprzez twórcze życie i bezinteresowne czynienie dobra.

Gdyby doszło do ustalenia najważniejszych wartości do szczęścia obywateli danego kraju, przy zastosowaniu jakiejś społecznie akceptowalnej metody / w Polsce np. w formie Diagnozy Społecznej jak to czyniły zespoły pod egidą prof. Janusza Czapińskiego /, to celowe byłoby także ustalenie wskaźników tych wartości. Oczywiście, że na początku tej szczytnej drogi byłyby trudności zarówno z ustaleniem samych wartości szczęścia jak i ich mierników. Ale, jak udowadniam w swoim poradniku, nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko chcieć i wiedzieć jak i gdzie szukać rozwiązań.

W zupełności zgadzam się z nową, współczesną tezą, że miernikiem dobrostanu i szczęścia obywateli nie może być stosowany dotąd wskaźnik PKB danego państwa. To, że pieniądze szczęścia nie dają, wiedzą prawie wszyscy, ja to udowadniam praktycznie w swojej książce.

Idąc moim tokiem rozumowania i  drogami osiągania poszczególnych wartości niezbędnych do szczęścia, wskazanymi przeze mnie w książce – poradniku, uważam, że takimi wskaźnikami mogłyby na przykład  być:

– gdy chodzi o wzajemne oddanie w miłości:

Miernikami tej niematerialnej wartości mogą być: poczucie bliskości; zaufanie; dopasowanie; wierność; seksualność; komunikatywność; oraz optymizm, rozumiany jako pozytywne myślenie i nastawienie do życia. To są, według mojej koncepcji, cechy warunkujące istnienie prawdziwej miłości;

-gdy chodzi o małżeństwo lub stały związek partnerski np. typu konkubinat:

Takimi wskaźnikami mogą być: stałość związków, w tym ilość małżeństw przeżywających określone rocznice /gody/, ilość rozwodów, wierność mierzona choćby ilością deklarowanych zdrad małżeńskich, ilość i rodzaje kryzysów małżeńskich;

– gdy chodzi o posiadanie dziecka:

Miernikami mogą być typowe wskaźniki demograficzne, a ponadto: stopień niepłodności, wskaźniki skuteczności leczenia in vitro, ilość osób deklarujących niechęć posiadania dziecka i jej przyczyny;

– gdy chodzi o dobre wychowanie i odpowiednie wykształcenie:

W naszym kraju, właśnie w tym zakresie, występuje ogromne pole do celów badawczych, ale wskazane byłyby na pewno takie wskaźniki jak: – przestępczość wśród nieletnich, ilość nieletnich w ośrodkach wychowawczych, trafność wyboru nauki zawodu;

– gdy chodzi o rodzinę i szczęście jej członków:

Takimi wskaźnikami może być: ilość rodzin niepełnych, ubóstwo rodzin, ilość i stan posiadania mieszkań, stan zdrowia członków rodzin, a także poziom i rodzaje przemocy w rodzinie;

– gdy chodzi o satysfakcję z pracy:

Wskaźnikami spełnienia tej wartości mogą być: dotychczasowe mierniki dotyczące bezrobocia, oraz zgodność wykonywanej pracy z zawodem i wykształceniem, a ponadto deklarowana przez zatrudnionych satysfakcja z pracy i jej rodzaje;

– na koniec mojej listy wartości, gdy chodzi o samorealizację obywateli:

Właściwe mogą być takie mierniki jak: poziom spełnienia życiowego wśród seniorów, deklarowane poczucie twórczego spełnienia, wola i rzeczywiste zaangażowanie na rzecz pomocy i czynienia dobra. To są oczywiście moje marzenia, koncepcje, ale i wnioski praktyczne z doświadczenia zawodowego i osobistego. Skoro jednak w naszym kraju zaczynamy odważniej myśleć i pisać o szczęściu, to może te głosy w końcu usłyszą ludzie odpowiedzialni za przyszłość Polaków. I tu niestety kilka dni temu usłyszałem zupełnie przeciwny głos naszego premiera Morawieckiego na pikniku rodzinnym w Stężycy,

dążymy do Polski dostatniej, gdzie europejskość rozumiemy jako konkret, wysokie zarobki, a nie eksperymenty kulturowe czy obyczajowe”.

Czy zatem na współcześnie szczęśliwe życie Polaków przyjdzie nam czekać kolejne 123 lata „ niewoli”, tym razem w kleszczach infantylizmu naszej polskiej władzy i sposobu rządzenia?

Często się zastanawiam, choć jak wiecie w swoim blogu przejawiam optymizm, co trzeba zrobić w kraju i to w miarę szybko, aby zmienić naszą mentalność, a głównie przedstawicieli władzy państwowej, a także – niestety – władzy kościelnej, w tym zakresie.

Osobiście uważam, że ten proces należy rozpocząć od zmian w polskim systemie wychowania. Stąd po latach doświadczeń zawodowych widzę realną koncepcję, którą nazwałem  „ Wychowanie do szczęścia” i szeroko opisałem w swojej książce. Przy czym cały tak ukierunkowany system wychowania podzieliłem na sześć najważniejszych dziedzin życia człowieka mogących dać szczęście: wychowanie do miłości, w tym edukacja seksualna, wychowanie do małżeństwa – stałego związku partnerskiego, wychowanie do świadomego rodzicielstwa, wychowanie do życia w rodzinie, ale we współczesnym kształcie, wychowanie do pracy oraz wychowanie do samorealizacji.

„Szczęściem” na drodze do szczęścia Polaków byłoby doprowadzenie przez np. nowo wybrane władze ustawodawczą / sejm i senat/ i wykonawczą / rząd i prezydent/ do  ogólnonarodowej dyskusji, w tym przede wszystkim fachowców, nad próbą sformułowania kierunków rozwoju polskiej polityki społecznej, których głównym celem będzie dobrostan i szczęście Polaków, a w konsekwencji  nad próbą dostosowania do tego celu demokracji, jako podstawowego instrumentu sprawowania władzy, między innymi poprzez nowelizację Konstytucji RP.

W opracowaniu tekstu skorzystałem także z artykułu Macieja Jarkowca „ Opozycji potrzeba brawury”, Magazynu Świątecznego Gazety Wyborczej z 27-28 lipca 2019 r.

Bronisław Kulczycki