Wspólne zamieszkanie i prowadzenie gospodarstwa domowego, to materialna podstawa spokojnego i stabilnego funkcjonowania małżeństwa i rodziny oraz realizacji wspólnych celów na drodze do szczęścia każdego członka rodziny.

Jak małżonkowie powinni rozumieć pojęcie „wspólne zamieszkanie”, aby tę więź dobrze zrealizować na drodze do osiągnięcia szczęścia w małżeństwie?

Wbrew pozorom spełnienie tej ważnej więzi dla szczęścia w małżeństwie, a następnie w rodzinie, nie jest takie oczywiste i proste do zrealizowania. Dla spełnienia tego warunku (więzi małżeńskiej) nie wystarczy bowiem zdobycie mieszkania i wspólne zamieszkanie małżonków w byle jakim miejscu, w byle jakim mieszkaniu, w byle jaki sposób. To mogłoby być zaledwie doraźne, przejściowe zaspokojenie miejsca dla najpilniejszych, fizjologicznych potrzeb życia małżeńskiego, a nie spełnienie tej więzi w całości i w dodatku z osiągnięciem szczęścia z wspólnego mieszkania.

     Dodam tylko, że chodzi o rzeczywiste, fizyczne przebywanie obojga małżonków (stałych partnerów) razem, w dzień i noc, we wspólnym miejscu zamieszkania, a nie tylko zameldowania. To zamieszkanie na pobyt stały musi być wspólnym zamiarem i wolą obojga małżonków. Ma być ono docelową lub przynajmniej na niezbędnie długi okres siedzibą i centrum życiowym małżeństwa.

     Prawdziwe szczęście z posiadania mieszkania i wspólnego w nim zamieszkania małżonkowie mogą osiągnąć, dopiero gdy:

–  zdobędą sami, własnymi staraniami, z własnych zapracowanych środków (nawet przy spłacie zaciągniętych kredytów) mieszkanie, którego będą właścicielami na zasadzie prawnej (ustawowej lub umownej) wspólności majątkowej,

–  miejsce położenia mieszkania (domu) będzie stanowić docelową (do końca życia) siedzibę życia małżeństwa, a następnie założonej rodziny,

–  miejsce zamieszkania będzie zapewniało możliwość zrealizowania wszystkich funkcji i zadań małżeństwa i rodziny, jak łatwy dostęp do placówek handlowych, do przedszkola, pierwszej szkoły, ośrodka służby zdrowia i innych niezbędnych do prawidłowego życia małżeństwa i rodziny,

–  miejsce i sposób mieszkania pozwoli małżonkom, a później pełnej rodzinie, stworzyć tak zwane ciepło domowego ogniska, o którym jeszcze będę wspominał w rozdziale „O rodzinie”,

–  mieszkanie zostanie zagospodarowane tak, aby umożliwiało wykonywanie wszystkich funkcji życiowych małżonków i rodziny, jak: jedzenie, spanie, wypoczywanie, nauka lub praca w domu i innych, w zależności od potrzeb danego małżeństwa (rodziny), na przykład opiekuńczych dla niepełnosprawnych członków rodziny,

–  w mieszkaniu na stałe zamieszkają, będą żyli i realizowali swoje cele życiowe wyłącznie małżonkowie, a następnie członkowie rodziny pełnej.

Oczywiste jest, że te wymienione warunki nie muszą, bo nawet nie mogą, być zrealizowane w jednym czasie i to z chwilą bezpośrednio po zawarciu związku małżeńskiego czy wejścia w inny stały związek typu konkubinat. Więź wspólnego zamieszkania powinna być realizowana w takim czasie, na jaki pozwolą gromadzone środki finansowe i inne możliwości małżonków oraz warunki zewnętrzne (na przykład znalezienie miejsca docelowego centrum życiowego). Realizacja powinna przebiegać we wspólnie zaplanowanej kolejności działań.

Z doświadczenia zawodowego i życiowego mogę powiedzieć, że największe szczęście ze zrealizowania więzi wspólnego mieszkania w całości osiągają ci małżonkowie (partnerzy), którzy wszystkie działania, w tym zgromadzone środki, zrealizowali własną pracą.

Na czym powinno polegać wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego na drodze do szczęścia w małżeństwie?

Na pojęcie wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego składa się:

–  zabezpieczenie środków materialnych, w tym finansowych, na potrzeby małżeństwa,

–  wspólne wyżywienie i utrzymanie,

–  współdecydowanie o najważniejszych sprawach i realizowanych celach małżeństwa.

Oczywiście warunkiem koniecznym do wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego przez małżonków jest wspólne zamieszkanie.

    Ponieważ wspólne zamieszkanie małżonków jest niezwykle ważną wartością i warunkiem do spełnienia po zawarciu związku małżeńskiego (wejściu w konkubinat), dlatego tę więź wyodrębniłem z więzi wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego i opisałem wyżej jako samodzielną oraz konieczną do osiągnięcia szczęścia w małżeństwie.

W zasadzie żaden z Czytelników nie powinien mieć wątpliwości, jak rozumieć i praktycznie realizować w życiu więź małżeńską, jaką jest wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego. Szczególnie wówczas, gdy sam jeszcze jest członkiem rodziny, którą nadal sterują rodzice lub gdy już współtworzy własny związek małżeński bądź rodzinny. W tym ostatnim przypadku zapewne każdy wyniósł z domu rodzinnego jakiś, dobry lub zły, wzorzec prowadzenia gospodarstwa domowego przez rodziców. O wspólnym prowadzeniu gospodarstwa domowego w rodzinie będę mówił w kolejnym rozdziale „O rodzinie”.

       Zacznę od pierwszego okresu małżeństwa, który słusznie każdy by chciał przeżywać jako „miesiąc miodowy”, trwający przez cały okres pozostawiania małżeństwa bez dzieci. Tak się niestety nie dzieje prawie w żadnym młodym małżeństwie. Po prostu życiowa rzeczywistość jest inna.

    Już w rozdziale „O miłości” wstępnie zasygnalizowałem, jakie najważniejsze cele czekają młodych małżonków po zawarciu małżeństwa. Są to:

–  na pewno radosne poślubne „wyżycie się” nowożeńców przed założeniem rodziny; temu celowi powinien służyć „miesiąc miodowy”,

–  określenie, przygotowanie i zasiedlenie miejsca, w którym zlokalizowana ma być stała siedziba małżeństwa i jego centrum życiowe, a najlepiej, jeśli to możliwe, od razu siedziba przyszłej rodziny,

–  zapewnienie stałego źródła dochodów zabezpieczającego środki na prowadzenie gospodarstwa domowego, utrzymanie małżeństwa i założenia rodziny przez wybór przez oboje partnerów docelowych rodzajów pracy zawodowej, zdobycie bądź ugruntowanie kwalifikacji w wybranych zawodach oraz podjęcie pracy,

–  przygotowanie się partnerów do założenia rodziny z dzieckiem (dziećmi) pod każdym względem, w tym psychicznym, edukacyjnym, materialnym.

W wymienionych wyżej celach młodego małżeństwa jest mowa o rozpoczęciu prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego, o utrzymaniu oraz o konieczności zapewnienia środków na życie małżeńskie. Wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego jest więc nie tylko ważnym celem małżeństwa, lecz także więzią, na której małżonkowie mogą budować swoje szczęście małżeńskie.

      Zastanówmy się najpierw, czy małżeństwo, a tym bardziej młode, świeżo po ślubie, w ogóle ma potrzebę prowadzenia gospodarstwa domowego i do tego wspólnie?

     A może do szczęścia małżonkom wystarczy oddzielnie spożywać posiłki, oddzielnie gromadzić, wydawać i rozliczać zarobione pieniądze i samemu decydować o swoich sprawach? Słowem być nadal wolnym jak ptak?

     Na podstawie wieloletniego doświadczenia zawodowego i życiowego swojego i moich klientów twierdzę zdecydowanie: nie. Człowiek sam, a z czasem samotny, nigdy nie osiągnie prawdziwego szczęścia. Nie osiągnie oddania w miłości, chyba że będzie kochał sam siebie. Tak samo będzie w małżeństwie, w rodzinie i w jesieni życia.

     Zaniechanie prowadzenia wspólnie i wspólnego gospodarstwa domowego to pierwszy krok do samotności. Nie taki jest cel małżeństwa.

Już od początku jego istnienia małżonkowie powinni wyrobić w sobie, a następnie przekazać dzieciom w rodzinie, dobre nawyki i wzorce wspólnoty małżeńskiej i wszystkich więzi ją łączących. Między innymi przez wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego, we wszystkich jego postaciach. Począwszy od zdobywania, wydawania i rozliczania środków pieniężnych, przez wspólne spożywanie posiłków (niekoniecznie zawsze w domu) oraz wspólne podejmowanie decyzji w sprawach aktualnych i na przyszłość.

     Wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego to także gospodarowanie wspólnym majątkiem gromadzonym wraz z rozwojem małżeństwa i rodziny. To mogą być rzeczy mniejszej wartości, jak ruchomości domowe, wyposażenie, a także większej, jak nieruchomości gruntowe czy zabudowane, na przykład domem.

     W tym miejscu jako prawnik muszę zwrócić uwagę na bardzo ważną rzecz, która ma istotne znaczenie dla zgodności i trwałości więzi wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego w małżeństwie, a później w rodzinie. Chodzi o tak zwaną ustawową wspólność majątkową małżonków po zawarciu związku małżeńskiego. Jest to wspólna własność majątku gromadzonego przez oboje małżonków od momentu ślubu do śmierci któregoś z nich. Obejmuje ona zarówno gromadzone ruchomości (meble, wyposażenie domu), jak i nieruchomości gruntowe lub niezabudowane, na przykład wspólnie zbudowanym domem mieszkalnym, garażem itp. Istnienie takiej wspólnoty majątkowej jest warunkiem koniecznym do prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego.

     Wspólnoty majątkowej z mocy prawa nie będzie między partnerami związku nieformalnego, na przykład w konkubinacie, bo nie wchodzą oni w związek małżeński (prawny). W ich sytuacji życiowej mogą tworzyć współwłasność przez wspólne nabywanie (kupowanie) przedmiotów każdorazową umową, odpowiednio sformułowaną pod względem prawnym. Jeżeli tak nie będą czynić, w praktyce i prawnie oznacza to, że ich wspólne gospodarstwo domowe pozbawione będzie ważnego elementu, czyli wspólności majątkowej, na której ich więź ma się opierać.

Ale w praktyce życiowej związków małżeńskich bywa i tak, że partnerzy (szczególnie wchodzący w związek małżeński po raz drugi i kolejny) mogą w chwili zawierania związku małżeńskiego zawrzeć formalną umowę o rozdzielności majątkowej, tak zwaną intercyzę przedślubną. Po jej zawarciu w małżeństwie każdy będzie miał własny majątek, na przykład z własnych źródeł dochodu (wynagrodzenia za pracę i z innych). W takiej sytuacji zupełnie różnie może (i z reguły tak jest) kształtować się więź małżeńska wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego. W szczególności zabraknie w niej podstawowego elementu – wspólnoty majątkowej.

       W skład pełnej więzi wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego powinny wchodzić jeszcze inne elementy, w tym pozamaterialne, jak gospodarowanie czasem wolnym na wypoczynek, na relaks i zabawy.

       Jeżeli małżonkowie od początku małżeństwa wprowadzą dobre wzorce, które staną się tradycją ich domu, to taką tradycję przejmą dzieci w ramach procesu wychowania w rodzinie.


Napisz tekst lub skomentuj: