Postanowienia noworoczne: Tradycyjna zabawa? Pobożne życzenia ? Czy ważne decyzje życiowe ?!

„W życiu każda niewykorzystana szansa może być wielką stratą! Trzeba ją brać poważnie i wykorzystać we właściwym czasie i w odpowiedni sposób !!!”

Mija kolejny 2019 rok. Przed nami jeszcze Sylwester. Szampańska zabawa w tańcach lub wesoły nastrój w gronie rodziny, przyjaciół. Wybija północ, strzelają korki szampanów.

Czas na życzenia noworoczne, te składane spontanicznie i te wcześniej przemyślane (choć rzadziej)  na trzeźwo, przerywane muzyką i towarzyskim gwarem. Składamy je i przyjmujemy z uśmiechem, puszczając w przelotną pamięć, czasem z zastanowieniem, lecz raczej nie na długo. Taki jest tradycyjny zwyczaj sylwestrowo-noworoczny!

                                      1 stycznia , jest Nowy 2020 Rok!

Pobudka i niezbyt przyjemne otrzeźwienie. Kawa, Alka-Prim, czy jeszcze „ pobyczenie” się w łóżku? Jednak w końcu czas zacząć żyć w kolejnym roku.

Wybieramy to trzecie, trzeba wrócić do realiów życia w nowym roku. No może  z zastosowaniem pierwszego – kawa, lub ( i ) drugiego – „pobyczenie się”. Ale to nie ma być bezmyślne leżenie i oglądanie telewizora, przedłużające sylwestrową zabawę, tym razem w innych wirtualnych miejscach.

 To jest coroczna okazja na: mocne postanowienie poprawy, tego czego nie udało mi się w poprzednim roku lub latach i wynikająca z tego, ważna decyzja życiowa oraz zadanie do wykonania w nowym roku, bądź także w następnych latach.

Ale do tego nie możemy podchodzić na zasadzie, bo jest taka tradycja, albo będzie to nasze pobożne życzenie, bardziej adresowane do zrządzenia losu, a nie do własnej silnej woli, z zamiarem kontrolowanej realizacji  świadomie podjętej decyzji życiowej.

Ponieważ mamy jeszcze trochę mętliku w głowie, to najlepiej zacząć od odpowiedzi na dwa pytania poprzedzające naszą ważną decyzję-postanowienie noworoczne: Czego nie udało mi  się zrobić w poprzednim roku? oraz:  Co jest dla mnie najbardziej potrzebne do szczęśliwego życia w 2020 roku i na  kolejne lata?

Gdy chodzi o pytanie pierwsze, to najlepiej niech każdy odpowie sobie szczerze, czy dotąd zrealizował w 100 %  jakieś własne, ważne życiowo, postanowienie  nawet niekoniecznie tylko w poprzednim roku?

Ja muszę się pochwalić, że zrealizowałem dwa najważniejsze w swoim życiu, chociaż nie były to postanowienia noworoczne. Pierwsze, to rzuciłem palenie papierosów z dnia na dzień i dotrzymałem słowa samemu sobie, a przy okazji bliskim i kolegom, mimo perturbacji psychofizycznych przez pierwsze trzy miesiące. Dziś mogę się pochwalić z dumą, że nie palę od bardzo wielu lat.

Drugie, to przestałem całkowicie pić jakichkolwiek alkoholi, w tym piwa, których nałogowo nadużywałem po ciężkiej chorobie nowotworowej. To drugie było jeszcze trudniejsze, ale dotrzymałem własnego postanowienia. I tak żyję zdrowo, w pełnej abstynencji, od ponad 15 lat.

Skoro zrobiliśmy rachunek sumienia  jak to było z realizacją postanowień, no to czas na odpowiedź na drugie pytanie: czego w kolejnym roku najbardziej potrzebuję do szczęśliwego życia?

I tu wyjdzie na jaw nasze podejście do wyznawanych wartości życiowych. No bo jeżeli już chcemy podjąć jakieś postanowienie, które ma być ważne dla naszego życia, to winno ono dotyczyć właśnie tych wartości, o które „walczymy” na swojej drodze do prawdziwego szczęścia.

Z doświadczeń wiemy, ze najczęściej postanowienia noworoczne dotyczą zdrowia jako najważniejszej wartości do szczęśliwego życia. Nieco trudniej jest podjąć jakieś postanowienie co do szczęścia w miłości, zresztą ze zrozumiałych względów, bowiem miłość, właściwie rozumiana jako związek miłosny  z wzajemnym oddaniem, można zbudować we dwoje (oczywiście mam na myśli związki powszechnie występujące). Ale jednoosobowo możemy śmiało podejmować decyzje dotyczące samorealizacji własnych marzeń, pragnień, w tym pracy zawodowej, szczególnie w sytuacji, kiedy z dotychczasowej nie osiągamy satysfakcji materialnej czy psychicznego zadowolenia.

Podejmując jakiekolwiek postanowienie trzeba pamiętać o praktycznym motto Mickiewiczowskim, ale rozumianym odwrotnie: nie „ mierz siły na zamiary, lecz zamiar podług sił”, tylko: „ mierz zamiar podług sił i możliwości”. Bowiem podejmowanie nierealnych postanowień, wcześniej czy później kończy się podwójnym zawodem. Raz, że je nie zrealizujemy, a dwa, że spowoduje zniechęcenie i brak wiary w swoje możliwości na przyszłość.

I w tym ostatnim stwierdzeniu tkwi odpowiedź na bardzo ważne pytanie, o którym już pisałem w blogu” Szczęśliwi, pechowcy, malkontenci”.

Dlaczego tak wiele ludzi nie osiąga w życiu wymarzonego szczęścia?

Niech ta odpowiedź będzie kwintesencja dzisiejszych rozważań na temat postanowień noworocznych:

„ Bardzo wielu ludzi nie spełnia swoich marzeń,  nie realizuje wyznaczonych celów i tym samym nie osiąga szczęścia z podstawowych powodów, bo:

– nie ma uporządkowanego, strategicznego planu na życie, lub nie ma określonych, najważniejszych dla siebie, wartości do osiągnięcia;

– nie ma dostatecznej wiary w siebie i swoje możliwości;

– nie wykorzystuje swoich umiejętności, zdolności oraz możliwości i szans;

– zatrzymuje się przedwcześnie w realizacji planu lub celów, w przekonaniu, że nigdy nie uda się im ich osiągnąć „

A więc, udowodnijmy , że tak nie jest! Mamy odpowiedni czas na podejmowanie realnych postanowień noworocznych, ważnych dla naszego szczęśliwego życia w 2020 roku i w latach następnych

Życzę wszystkim najpierw miłej, szampańskiej zabawy sylwestrowej w Starym 2019 roku, a następnie podjęcia takich ważnych postanowień, które naprawdę potrzebujecie do szczęścia i zrealizujecie w Nowym 2020 roku!

Bronisław,         Sylwester 2019 r. i Nowy 2020 rok



Cieszmy się w Dniach Świąt Bożego Narodzenia 2019 roku, bo mamy z czego!!!

Gdzieś na Ziemiach Odzyskanych w początkach PRL- u.

Mikołaj, najstarszy syn, z tatą Grzegorzem przynieśli prosto z lasu świeżo wyrąbaną, pachnącą igliwiem choinkę. Od kilku dni czworo dzieciaków z trudem bo ręcznie, ale z zapałem  przygotowywało ozdoby choinkowe. 15 letniej Reni najlepiej wychodziły łańcuszki robione z kolorowych wycinanek i bombki pajacyki z wydmuszek jajek zaoszczędzonych na Święta. Dziesięcioletni Bolek i najmłodszy 6 latek Józio z uciechą wieszali na choince ciastka zrobione przez mamę, srebrzyste i złote cukierki oraz czerwone jabłka przywiązane na nitkach. Tato wyciągnął z szafy kilka ciężkich, jednolicie srebrnych bombek, skrzętnie przechowywanych z roku na rok, niczym wielki skarb rodzinny. Mama Ania wyścieliła sianem przedwojenny dębowy stół. Przykryła białym, lnianym obrusem, długo pranym w balii, wykrochmalonym i wyprasowanym drewnianym maglem. Majestatycznie wykładała na wigilijny stół świąteczne  „przysmaki”, których koniecznie musiało być dwanaście. Dlatego liczył się do nich także opłatek, chleb, sól, ogórki kiszone, i to na co było stać w powojennej Polsce. Dzieci z radosną niecierpliwością nie mogły doczekać się prezentów spod choinki. A było w nich po kilka lepszych cukierków, jakieś ciastka, no i najbardziej oczekiwana czekolada i pomarańcze, otrzymane w ramach zagranicznej pomocy od „cioci” UNRRY.

Polskie dzieci z paczką UNRRY. To nie jest paczka żywnościowa. Znajduje się w niej tak zwany „małpi tłuszcz”, czyli środek zastępujący mydło

Na dworze zrobiło się ciemno i cała rodzina oczekiwała na pojawienie się pierwszej gwiazdki. Z „kołchoźnika” wiszącego wysoko na ścianie popłynęły dźwięki kucia kowadła. „Tu radio Stalinogród ” –  przemówił spiker i błyskawicznie się poprawił: „ Tu radio Katowice”, przepraszając słuchaczy za pomyłkę, gdyż kilka dni temu nastąpiła powrotna zmiana nazwy miasta. Był rok 1956. Skończyła się żałoba po nagłej śmierci Bolesława Bieruta w Moskwie. Na I Sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej został powołany oddany komunista Władysław Gomułka. Tak było. To mamy już za sobą!

Dzisiaj w III Rzeczypospolitej Polskiej Dzięki ewolucyjnemu zwycięstwu „ Solidarności”, od 1989 roku jesteśmy krajem wolnym od najeźdźców i wpływów innych państw. Co roku nasze, wolne od jakichkolwiek ograniczeń, Święta Bożego Narodzenia, jak i każde inne, wyglądają piękniej, są „bogatsze”, bardziej radosne „prawie” dla każdego z nas i wszystkich razem.

Co prawda nie wszyscy dowierzają, ale  lider partii rządzącej Jarosław Kaczyński ogłosił, że niedługo jego partia uczyni z Polski wyspę dobrobytu. Rząd wykonując wolę lidera już obdarowuje naród co jakiś czas porcją gotówki. Czy same pieniądze dadzą nam prawdziwe szczęście?! Zobaczymy!?

Parlament po podzieleniu się opłatkiem świątecznym, z boskim błogosławieństwem kardynała Nycza, w świątecznym nastroju uchwalił, dla dobra Polaków, ustawę chroniącą ich dobra i prawa obywatelskie, w obronie przed ” złodziejską kastą sędziowską”, która „mieni się” być trzecią władzą!?.Czy tak jest naprawdę?! Wydaje się, że cóż więcej mogą chcieć Polacy po 123 latach niewoli i zaledwie 30 latach wolności?!

Cieszmy się zatem w czasie Świąt Bożego Narodzenia mijającego 2019 roku! Bo jest już z czego! To prawda, że w naszym kraju jest coraz lepiej i My to widzimy na co dzień.

 A jednak miedzy samymi Polakami i rządzącymi coś jest jeszcze nie tak? Brak jedności, porozumienia i wzajemnego zrozumienia, że możemy i mamy prawo się różnić, ale musimy się wzajemnie tolerować i żyć w zgodzie.

 A może jest tak, że My Polacy i nasze władze, po prostu jeszcze nie umiemy żyć wolni, szczęśliwie, radośnie i w spokoju, we wzajemnej sąsiedzkiej i narodowej zgodzie, w poczuciu wewnętrznego zdyscyplinowania, odpowiedzialności oraz ładzie i zorganizowanym porządku?

Czyżby historia naszego kraju, przepełniona zdradami narodowymi, wewnętrznymi kłótniami, niewolą pod zaborami i okupacją, tragicznymi walkami wyzwoleńczymi, niczego nas nie nauczyła?

Wierzę, że tak nie jest i to zmienimy, uporządkujemy swoje życie i naszego Państwa, bo przecież celem nadrzędnym każdego Polaka jest dobro, szczęście, spokój w każdym związku, w rodzinie i w narodzie!

I tego wszystkiego, w świątecznym nastroju, życzy Wam, czytelnikom bloga i wszystkim Polakom

Bronisław,     24 – 26 grudzień 2019 r.                               


„ Co i dlaczego jest nie tak z naszym Światem”.

Stawiam jeszcze bardziej konkretne pytania na to podstawowe, zadane przez świeżo upieczoną noblistką Olgą Tokarczuk, naszą dumę narodową. Chociaż jak to jest w Polsce, nie dla wszystkich Polaków. Aby nie być gołosłownym rzucam kilka realnych przykładów.

W szpitalu w czeskiej Ostrawie zdesperowany człowiek zabija 6 osób, a następnie popełnia samobójstwo! Dlaczego?

W Ząbkowicach Śląskich 18-latek zabija siekierą rodziców i 7-letniego brata! Dlaczego?

Tysiące ludzi tonie w Morzu Śródziemnym podczas ucieczki z Afryki do Europy! Dlaczego?

Kim Dzong Un- komunistyczny przywódca Korei Północnej izolując swój naród od Świata, głodzi ludzi, więzi i zabija, nawet swoich krewnych! Dlaczego?

Bojownicy z Państwa Islamskiego/ ISIS /, z okrucieństwem zabijają bogu ducha winną, rdzenną ludność iracką i syryjską! Dlaczego?

1,2 miliarda ludzi na świecie, czyli ok.15 %, żyje w ubóstwie, za mniej niż 1,25 dolara dziennie. Dlaczego?  

Jak podała Międzynarodowa Organizacja Humanitarna OXFAM w 2018 roku majątek 26 najbogatszych ludzi na świecie jest równy takiemu, co łącznie posiada 3,8 miliarda ludzi, stanowiących biedniejszą połowę całej ludzkości. Czy jest to sprawiedliwe?

To tylko próbka pokazania jak wiele negatywnych wydarzeń, zjawisk społecznych, różnic występuje na Ziemi.

I od razu zadaję kolejne pytania : Czy w ogóle jest możliwe znalezienie na te pytania racjonalnych i prawdziwych odpowiedzi? Kto z rządzących naszym Światem zadaje je sobie?  Kto jej może udzielić? Jak je globalnie rozwiązywać?

Najpierw niby prosta i powszechna na całym Świecie prawda życiowa: przecież chyba każdy człowiek na naszym „ziemskim padole” chce dobra, a nie zła? Czyż nie?

Ale tego dobra nie starcza dla wszystkich, bo jest nas już 7,6 miliardów, z czego w Azji ok.4,3 mld, w Afryce 1,15 mld, w Ameryce Płd. 617 mln, w Ameryce Płn.356 mln, a w Europie 745 mln. Średnio roczny przyrost wynosi 76 mln osób, no i co dalej ? Skąd każdemu wziąć minimum należnego mu dobra naszej Ziemi, matki natury? Podobno już dziś nie wystarcza, a jutro?

W związku z tym co należy dalej czynić i kto ma to robić?

Był już kiedyś taki jeden, co podobno to wiedział i źle skończył w 1945 roku. Ale zdążył w tragiczny sposób zmniejszyć populację na Ziemi o ok. 60 ml, tj. ok. 3%  ludności. Zapewne wiecie, kogo mam na myśli?

A może gdyby był wyższy poziom wiedzy i mądrości wszystkich ludzi, to większa świadomość dążenia i sposobów osiągania dobra byłaby tym złotym środkiem?

Okazuje się, że nie i na tym zawiodła się nasza noblistka, podkreślając to w swojej przemowie noblowskiej. Bo przecież nadal poziom analfabetyzmu jest wysoki. W krajach Trzeciego Świata problem analfabetyzmu sięga kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent mieszkańców. Obecnie szacuje się, że w Europie jest 3% analfabetów, w Ameryce Pd. – 15%, w Azji – 33%, a w Afryce – 50%.

Co jednak gorsze, równocześnie z rozwojem świata cyfryzacji, coraz bardziej ogarnia społeczeństwo tzw. wtórny analfabetyzm. Zastraszający jest fakt, że 40 % Polaków nie rozumie tego co czyta, a kolejne 30%  rozumie w ograniczonym stopniu. Dobitnymi tego dowodami są: na nowo rozprzestrzeniająca się wiara we wszelkiej maści znachorów, także fałszywych homeopatów ( pisałem o tym w blogu); nieracjonalna niechęć do edukacji zdrowotnej, seksualnej; bezmyślna wiara w fake newsy (fałszywe wiadomości); nienaukowe ideologie typu LGBT; czy wręcz wiara i zaufanie w kłamstwa i nieprawdy polityków, nawet w te stwierdzone wyrokami czy postanowieniami sądowymi ( patrz przykład  premiera Morawieckiego – dwa postanowienia sądu nakazujące mu sprostowanie nieprawdziwych informacji podanych publicznie).

Być może Światu i ludzkości potrzebna jest „jakaś” ogólnoświatowa polityka globalnego rozdziału dóbr?

Historia komunizmu, który zakłada istnienie majątku ogólnonarodowego (kolektywnego) i zasadę podziału dóbr „każdemu po równo”, pokazuje jaki stosunek okazywali ludzie do tego, co nie moje (prywatne) tylko „państwowe”.

Spójrzmy tylko jak się ma komunizm w państwach, które ten system utrzymują do dziś: Korea Północna, z Kim Dzong Unem na czele, Kuba, Wietnam, Laos i Chińska Republika Ludowa.

W latach 80-tych XX wieku odżyła naukowa dyskusja nad polityką globalizmu, poprzez wprowadzenie  procesów globalizacji  zmierzających do integracji państw, społeczeństw, gospodarek i kultur , oraz stworzenie ponadnarodowego porządku  i „ rządu światowego”. Globalizm i globalizacja maja zarówno zwolenników widzących w nich wzrost ogólnego dobrobytu, jak i przeciwników  wieszczących w globalizacji  wzrost nierówności społecznych. Niestety do tych drugim należą polscy politycy stojący u steru władzy.

Osobiście w procesach globalizacji widzę możliwość wyrównywania poziomu życia wszystkich ludzi na naszym globie, pod warunkiem zgodnego współdziałania przywódców państw na całym świecie.

ONZ powstała zaraz po II Wojnie Światowej w 1945 roku, niestety nie spełnia tej misji, skoro stan faktyczny naszego Świata jest właśnie taki.

A co polskie władze robią i planują na rzecz lepszego jutra Polaków i  wszystkich ludzi na Świecie?

Polskie władze pod rzeczywistym kierownictwem Jarosława Kaczyńskiego, lidera partii rządzącej, patetycznie głoszą, że będziemy wyspą dobrobytu. Ale równocześnie robią coś zupełnie odwrotnego. Do tej wyspy wybudujemy, chyba „na złość” Niemcom, Centralny Port Komunikacyjny, tylko z kim będziemy się komunikować? No bo przecież Niemcy taki już kończą pod Berlinem i ma być węzłem dla całej Europy i Świata.

Gołocimy dalej naturę i trujemy Polaków, a to wycinając, na ile się da, Puszczę Białowieską, to znów przekopujemy Mierzeję Wiślaną, wbrew zdrowemu rozsądkowi i opiniom fachowców. Wydobywamy węgiel i jeszcze go sprowadzamy z Rosji, trując dalej Polaków, bez określenia realnej drogi przejścia na inne źródła energii. Rządzący ręka w rękę z Polskim Kościołem „walczą” ze współczesną edukacją i wychowaniem, na siłę wciskając  nam średniowieczne tradycje rodziny, małżeństwa, nauczania i wychowania.

Mamy być narodowymi patriotami, nie wpuszczającymi do kraju żadnych imigrantów, ani obcych powiewów nowoczesności i postępu. Będziemy zwiększać wydatki na zbrojenia, tak jak sobie życzą Stany Zjednoczone, a naród niech umiera z powodu niedofinansowania służby zdrowia.

Polacy mają patrzeć w telewizję publiczną i słuchać „oczywistych prawd” zwycięskiej większości, którą przecież sami wybrali. Mają uznawać „naszą” praworządność i sprawiedliwość, bo tylko ona jest słuszna i „oczywiście” dobra.

Ja jednak życzę Polakom lepszego jutra.

Bronisław


Czy jest jakaś granica rodzaju przeżyć, doznań i rozkoszy seksualnych, kiedy partnerów łączy prawdziwe uczucie miłości?

Dałem się zaprosić na „pogańskie” Andrzejki. Popełniłem ten  „grzeszny czyn”, a następnie drugi i zostałem srodze skarcony. Wesoły nastrój towarzyski w wieczór Andrzejkowy zatrzymał się w momencie kiedy pani domu włączyła na chwilę telewizor, by zobaczyć czy leci film ” Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Na ekranie Christian z lubością sadysty raził pejczem po gołej pupie Anastasię  wyciskającą z bólem kolejną liczbę „pięć”. Pomijając kiepską wartość artystyczną tego filmu, myślałem, że jako doświadczony prawnik w procesach rozwodowych „ trochę ” wiem o seksie i dlatego skusiłem się na dyskusję o nim w aspekcie pokazanym w tym filmie.

No i się zaczęło. Panie wskoczyły na ród męski, zrzucając winę za sadystyczne podejście Christiana do miłości zakochanej Anastasii. My z kolei na dziewczęcą naiwność niedoświadczonej kobiety, poszukującej romantycznej miłości u mężczyzny żyjącego w blichtrze bogactwa, wyuzdania i egoizmu.

Chcąc zapobiec wzajemnym oskarżeniom obu płci postanowiłem zmienić temat i zadałem pytanie:

 Czy jest jakaś granica rodzaju przeżyć, doznań i rozkoszy seksualnych, kiedy partnerów łączy prawdziwe uczucie miłości?

Aby nie być gołosłownym, przytoczyłem przykład sprawy rozwodowej, w której małżonków łączył, przez ponad 15 lat związku, seks oparty na sadomasochizmie, a potem małżeństwo rozpadło się i to nie z tego powodu. Kiedy usłyszałem, że  kobiety wolą miłość romantyczną, czułą, pełną pieszczot, wówczas ostro zaatakowałem postępowanie kobiet w związkach miłosnych, małżeńskich i innych stałych, z których prawie każda ma swoje skryte fantazje seksualne, pragnienia, a nawet wprost chęć, aby przeżyć w jakiś nadzwyczajny sposób  swoją miłość w seksie. Często są to właśnie wyobrażenia graniczące z sadyzmem lub masochizmem, tylko ich nie ujawniają.

Niejako na dowód przytoczyłem głośną przed laty sprawę z Białegostoku, kiedy młody adwokat doprowadził do śmierci swoją aplikantkę w trakcie ostrego seksu. Jak się tłumaczył w sądzie, to ona podczas stosunku lubiła duszenie za gardło, a on niechcący ją udusił.

I dalej ratował mnie kolega, argumentując, że przecież prawie w co drugim pornusie, widać w trakcie seksu bicie w pośladki, po twarzy i w intymne części kobiecego ciała.

To jest pornograficzna fikcja i nie prawda w normalnym kochającym się związku- rzuciły się na nas kobiety. Wy jesteście seksualnymi zboczeńcami skoro tak myślicie.

Przecież my, mężczyźni mówiliśmy o przeżyciach i doznaniach seksualnych w prawdziwej miłości, a nie o przeżyciach mających na celu zaspokojenie przede wszystkim swoich zaburzeń sadystycznych lub masochistycznych.

Ale chwilę później przyznały, że rzeczywiście kobiety mają takie sekretne fantazje i wyobrażenia seksualne, jednak nie sięgają one zachowań sadomasochistycznych.

To gdzie jest granica nawet największych przeżyć seksualnych ?- spytałem wprost.

Autorytety seksuologii i to na całym świcie, zgodnie przyznają, że odczuwanie fantazji i wyobrażeń seksualnych, z własnym udziałem, jest pozytywną oznaką zdrowia psychicznego.

Ale wątpliwości już pojawiają się gdy fantazje seksualne koncentrują się i zmierzają do zachowań seksualnych o charakterze sadomasochistycznym. Mówiąc praktycznie dotyczą seksu  ”na ostro”, albo w nowomowie zachodniej nazywanego BDSM ( Bondage – Discipline, Domination – Submission , Sadism-Masochism), czyli Związanie i Dyscyplina, Dominacja i Uległość, Sadyzm i Masochizm.

I właśnie te wątpliwości, co jest największą przyjemnością i doznaniem we współżyciu seksualnym kochającej się pary, / podkreślam rzeczywiście kochającej się pary/, a co jest już wyuzdaniem, czy chorobliwą dewiacją seksualną, poróżniły nas w wieczór Andrzejkowy.

Wobec tego sięgam po pomoc i zadaję to pytanie moich kochanym internautom, szczególnie tym w związkach miłosnych, a przede wszystkim kobietom z wspaniałą erotyczną wyobraźnią. Oczywiście mężczyznom też.

Spróbujcie porozmawiać ze swoimi partnerami/ kami, a ręczę, że nie pożałujecie dla dobra Waszych związków.

Tych, którzy śmiało spróbują znaleźć granice największych doznań seksualnych w prawdziwej miłości, zachęcam do komentarzy.

W powyższym tekście ukryte są dwie moje wartości graniczne przeżyć seksualnych, o których powiem w kolejnym wpisie.

Bronisław