Czy jesteś na dobrej drodze do prawdziwego szczęścia? Masz okazję się sprawdzić! I to na serio!

Część pierwsza:

Przypomnij wszystko o swoim szczęściu (!?) w miłości i spróbuj porównać czytając.

Prawdziwe szczęście?! Co nim tak właściwie jest? Bogactwo, majątek, pieniądze, luksusowy dom, samochód, jacht, wszystko materialne co potrzebne do dobrego życia i korzystanie z niego bez żadnych ograniczeń?

Tak popularne „ Carpe diem”, a więc czerpanie z tego co nam przyniesie życie dziś, nie bacząc na przyszłość naszą, małżonka-partnera i naszych dzieci.

Czy aby na pewno to dobra droga do szczęścia ?!

„Często słyszysz, że pieniądze nie kupią szczęścia. Ja z tyłu głowy zawsze sądziłem, że pieniądze jednak kupią chociaż trochę szczęścia. Ale to nie jest prawda” – tak twierdzi Sergey Brin, miliarder, współzałożyciel Google

No to może jednak coś niematerialnego? Na przykład zadowolenie z życia, z czegoś konkretnego: z miłości w trwałym  związku małżeńskim, innym partnerskim? Ze swoich dzieci, z pracy zawodowej, z osiąganych sukcesów twórczych, naukowych, sportowych, artystycznych, bądź innych? Być może takim szczęściem jest czynienie dobra innym ludziom, szczególnie dziś imigrantom w czasie wojny w Ukrainie i nie tylko im?

Zastanówmy się ???

Czy chodzi nam o poczucie szczęścia w danej chwili życia, zdobyty sukces już dziś, osiągnięty częściowy cel, czy też o szczęście wynikające z samooceny dotychczasowego życia?

Otóż to, spróbujmy w jakiś uporządkowany sposób dokonać samooceny dotychczasowego życia i postarać się znaleźć w nim odpowiedź na własne pytanie, a właściwie cały test-sprawdzian pod umownym tytułem:

Czy jestem zadowolony ze swojego dotychczasowego życia. Jakiego rodzaju szczęście już osiągnęłam/osiągnąłem/?

I to bez względu na to, w jakim jesteś wieku drogi czytelniku!

W tym celu proponuję odnieść  sprawdzian – ocenę swojej drogi do szczęścia, do najważniejszych wartości życiowych, dominujących w hierarchii potrzeb większości ludzi na świecie, naukowo zbadanych przez słynnego psychologa Maslowa, a o których piszę w mojej książce” Jak żyć aby osiągnąć prawdziwe szczęście…”

Hierarchia potrzeb człowieka, zawarta w umownie zwanej „piramidzie Maslowa”,  moja wiedza i doświadczenie życiowe ( trzy żony,  czworo dzieci, dwukrotna ucieczka od śmierci) , oraz wieloletnia praktyka prawnicza, w tym w sprawach rodzinnych i rozwodowych, pozwoliły mi na sformułowanie własnej definicji prawdziwego szczęścia i wybranie najważniejszych wartości życiowych składających się na tak rozumiane szczęście.

Oto ona:

„Prawdziwe szczęście, to pełnia życia dająca wielkie zadowolenie z osiągnięcia najważniejszych wartości, wybranych za cele i sens życia, polegające na:

– oddaniu w miłości, czyli kochanie i bycie kochanym;

– spełnieniu w małżeństwie, związku partnerskim;

– posiadaniu dziecka /dzieci/;

– dobrym wychowaniu, w tym wykształceniu dziecka /dzieci/;

– spełnieniu w rodzinie;

– satysfakcji z pracy zawodowej;

samorealizacji przez twórcze życie i bezinteresowne czynienie dobra.”

Oczywiście te najważniejsze wartości wybrane przez każdego człowieka do swojego szczęścia mogą być inne. Ja wybrałem siedem, te które zdaniem  naukowców, wielkich filozofów i nas samych ( co wynika z wielu badań), są najistotniejsze dla szczęścia.

Zapamiętajmy !!!

Te najważniejsze wartości życiowe, które decydują o prawdziwym szczęściu  to:

MIŁOŚĆ;  ZWIĄZEK MAŁŻEŃSKI – PARTNERSKI;  DZIECKO/DZIECI/; WYCHOWANIE , w tym WYKSZTAŁCENIE DZIECKA;  RODZINA;  PRACA ZAWODOWA;  SAMOREALIZACJA,  (pogrubione w powyższej definicji).

Abyśmy mogli porównać swoje dotychczasowe osiągnięcia w realizacji tych siedmiu najważniejszych wartości do szczęścia, zobaczmy na czym dokładniej polega spełnienie każdej z nich.

Zatem, wszystkim czytelnikom, którzy chcą sprawdzić siebie i odpowiedzieć na pytanie:

Czy jestem na właściwej drodze do prawdziwego szczęścia?,

proponuję test – zabawę, ale w swoje życie na serio!

Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach, w których nie wiemy na 100%  czy przeszliśmy zwycięsko pandemię koronawirusa, gdy toczy się wojna w Ukrainie, kiedy w naszym kraju solidarnie przyjmujemy uchodźców z walczącej Ukrainy, kiedy inflacja niesie drożyznę, trzeba znaleźć chwilę aby zadbać o własne życie i spojrzeć:

Czy moje życie idzie w dobrym kierunku?

Dziś każdy z czytelników ma okazję do refleksji i sprawdzenia, jak to jest w rzeczywistości z moim życiem i szczęściem!

Ponieważ jest to zadanie bardzo trudne, bowiem wymaga krytycznej oceny swojego życia, to w dzisiejszym poście skupimy się na samoocenie pierwszej i najważniejszej wartości życiowej, od której rozpoczyna się i na której opiera się poczucie prawdziwego szczęścia, na przestrzeni całego życia.

To oczywiste, że chodzi o MIŁOŚĆ!!!

MIŁOŚĆ,

a właściwie oddanie w miłości wzajemnej, możemy oceniać po kształtowaniu się i przebiegu jej najważniejszych cech w trakcie trwania związku miłosnego małżeńskiego -partnerskiego, a także w czasie narzeczeństwa. Omówimy je pokrótce jak najprościej.

                                                 • • •

Bliskość – pierwsza cecha związku miłosnego

BLISKOŚĆ – to- moim zdaniem- najważniejsza oznaka/cecha/ związku miłosnego.

Czym charakteryzuje się bliskość w dobrym związku miłosnym- małżeńskim, stałym partnerskim?

 Przyjrzyjmy się jej trochę bliżej.

Najprościej można powiedzieć, że bliskość to poczucie stałej potrzeby bezpośredniego obcowania z ukochaną osobą.

W pierwszym okresie związku miłosnego tę emocjonalną potrzebę bliskości w potocznym rozumieniu nazywamy „ chemią”.

BLISKOŚĆ to pełna akceptacja i zadowolenie z bezpośredniej styczności partnerów wszystkimi zmysłami, wzrokiem, dotykiem, słuchem, węchem, smakiem ( tak, tak), a także szóstym zmysłem, czyli zdolnością wyczuwania niezauważalnych oznak u partnera/ki ( intuicja, wyjątkowa wrażliwość, empatia, a nawet telepatia). Powinna ona występować w postaci emocjonalnej, intelektualnej i fizycznej.

O bliskości nie decyduje więź ekonomiczna, raczej przeszkadza.

Bliskość emocjonalna,

to zdolność do rozumienia i współprzeżywania emocji, uczuć, pragnień, radości, trosk, zmartwień oraz innych przeżyć i zachowań partnerki/partnera/ w związku.

Bliskość intelektualna,

najkrócej rzecz ujmując, to dopasowanie i wzajemne uzupełnianie się poziomów mądrości partnerów związku, rozumianych jako wiedza i doświadczenie, które są potrzebne do jego twórczego rozwoju.

Bliskość fizyczna,

powinna wyrażać się w potrzebie, chęci, tolerancji, czyli w bezpośredniości codziennych kontaktów, bliskiej styczności, szczerych i otwartych rozmowach, czułości i serdeczności, szacunku i życzliwości.

Jednym z najistotniejszych elementów bliskości fizycznej, a także emocjonalnej, jest współżycie seksualne, rozumiane nie tylko jako stosunek fizyczny, ale spełnienie wszystkich elementów bliskości, wskazanych wyżej.

Generalnie można przyjąć, że:

Idealna – wzorcowa bliskość partnerów w związku miłosnym (małżeńskim i trwałym partnerskim) to pełna i głęboka więź uczuciowa, psychiczna i fizyczna polegająca na tym, że ze szczerością, zaufaniem i otwartością powierza się partnerowi wszystkie tajemnice i zamiary umysłu, serca i duszy.

No a teraz, drogi czytelniku, zastanów się dłużej i sięgnij głębiej w siebie, w dotychczasowe życie i spróbuj ocenić swoje poczucie bliskości z partnerem/partnerką.

Jak daleko Ci do wzorca BLISKOŚCI, który jest koniecznym elementem istnienia miłości w Twoim związku?

                                                                   •••

ZAUFANIE – druga z najważniejszych cech związku miłosnego

Zaufanie w związku miłosnym to przeświadczenie graniczące z pewnością, że partnerowi można pod każdym względem wierzyć i ufać oraz, że nie zawiedzie on w żadnej sytuacji życiowej, jeśli nie przekroczy to jego możliwości psychofizycznych.

Ze swojej praktyki zawodowej i doświadczenia życiowego proponuję następujące kryteria oceny istnienia zaufania w stałym związku miłosnym ( małżeńskim – innym partnerskim):

 – Czy mogę wierzyć partnerowi/partnerce/, że nigdy mnie nie zdradzi ( w rozumieniu szerszym niż zdrada seksualna)?

– Czy mój partner zawsze mówi prawdę i jest wobec mnie otwarty i szczery?

– Czy mogę mu/jej/ powierzyć wszystkie moje, nawet najskrytsze, tajemnice i on/ona/ ich nie zdradzi i nigdy nie wykorzysta, na przykład przeciwko mnie w jakichś sytuacjach spornych, kryzysowych itp.?

– Czy mogę zaufać partnerowi/partnerce/ i wierzyć, że zapewni bezpieczeństwo naszemu związkowi, rodzinie i dzieciom?

Czy partner/ka/ jest odpowiedzialny/na/ za siebie, za swoje słowa, czyny oraz czy może i będzie przejmować odpowiedzialność za związek i rodzinę?

– Czy, ogólnie rzecz biorąc, mój partner/ka/ nie wyrządzi w przyszłości jakiejkolwiek krzywdy mnie i rodzinie?

– Czy partner/ka/ nie przyniesie nigdy wstydu naszemu związkowi i rodzinie?

Jeżeli odpowiesz sobie na te pytania, to tak naprawdę utwierdzisz się czy Wasza miłość jest oparta na zaufaniu, które jest fundamentem każdego szczęśliwego związku.

                                                 • • •

DOPASOWANIE – trzecia cecha związku miłosnego

Dopasowanie partnerów prawdziwej miłości to proces wzajemnego doboru i dostosowania się przede wszystkim pod względem:

 –  cech charakteru (osobowości),

 –  poziomu inteligencji (mądrości),

 –  uznawanych przez partnerów wartości życiowych,

 –  priorytetów i kolejności osiągania celów życiowych,

 –  przekonań światopoglądowych, w tym religijnych,

 –  seksualności,

 –  zainteresowań

Jako prawnik specjalizujący się w sprawach rozwodowych chcę podkreślić, jak istotny wpływ na dobry związek małżeński i jego trwałość ma właściwy dobór, czyli dopasowanie się partnerów.

 Posłużę się w tym celu, jakże trafnym życiowo, aforyzmem pisarki i publicystki Magdaleny Samozwaniec:

„Najwięcej rozwodów jest dlatego, że ludzie się pobierają, a nie dobierają”.

A jak wygląda dopasowanie w Twoim związku miłosnym? Spójrz na powyższe kryteria i oceń sama/sam/.

                                                     • • •

SATYSFAKCJONUJĄCE WSPÓŁŻYCIE SEKSUALNE – czwarta, niezwykle ważna, cecha związku miłosnego

Kiedy mówimy o współżyciu seksualnym w związku miłosnym dwojga ludzi, to należy wyraźnie podkreślić, że chodzi o takie zjednoczenie cielesne, które jest efektem wszystkich pozytywnych więzi łączących partnerów. Powinno ono dawać pełne zaspokojenie seksualne.

Idealnym wzorcem współżycia seksualnego jest jednoczesne zespolenie wszystkich więzi, uwieńczone orgazmem, w tym więzi psychicznej, duchowej, emocjonalnej i intelektualnej, w całym okresie trwania związku, a nie tylko w jednym akcie fizycznym.

Dlatego też współżycia seksualnego w stałym związku miłosnym nie należy mylić, a tym bardziej utożsamiać, z seksem rozumianym jako fizyczne zaspokojenie własnej potrzeby seksualnej dla dobrego samopoczucia, lub jako „zaliczenie” partnera seksualnego dla przygody, ani sprawdzenia się w roli „supersamca” albo „zdobywczyni mężczyzn”.

Ten „drugi rodzaj” współżycia seksualnego zasadniczo różni brak wymienionych więzi występujących w prawdziwej miłości, ze wzajemnym oddaniem partnerów. Znacznie więcej o satysfakcjonującym współżyciu seksualnym znajdziesz w mojej książce.

A zatem oceń czy Twoje współżycie seksualne jest dla Ciebie naprawdę satysfakcjonujące?

 Czy jest spełnieniem w miłości na drodze do prawdziwego szczęścia?

 A może jest dla Ciebie aktem czysto fizycznym, być może dla zaspokojenia potrzeb fizjologicznych swoich lub partnera/partnerki/?

                                                   • • •

WIERNOŚĆ – czwarta, ważna cecha miłości w związku małżeńskim, stałym partnerskim

Raczej tak!!!

niż

Tak!?

I nie chodzi tu wyłącznie o wierność w zakresie współżycia seksualnego z partnerem /partnerką. Chociaż złamanie wierności, dopuszczając się zdrady fizycznej, w większości przypadków niszczy związek miłosny, bądź na długo podważa zaufanie zdradzonej partnerki/partnera

.

WIERNOŚĆ w dobrym, szczęśliwym związku, to dochowywanie wszystkich więzi na których opiera się ten związek.

W szczególności, więzi psychicznej, emocjonalnej, intelektualnej, duchowej, a także umownej. Tak więc nie dochowanie wierności może polegać na zdradzie fizycznej z innym partnerem/partnerką/, na złamaniu łączących lub umówionych zasad postępowania, obowiązków, odpowiedzialności, wiedzy, sekretów i tajemnic osobistych i wspólnych, oraz innych szczególnych więzi partnerskich.

Czy tak rozumiemy dochowanie wierności w naszym związku?

                                                       • • •

KOMUNIKATYWNOŚĆ, czyli  UMIEJĘTNOŚĆ POROZUMIEWANIA SIĘ – to szósta cecha dobrego związku opartego na wzajemnej miłości

I na początek niezwykle ważne stwierdzenie:

Nie będzie nigdy dobrego i szczęśliwego związku partnerskiego bez dobrego, obustronnego, porozumiewania się.

Co więcej, kochający się partnerzy, przez cały czas trwania związku, powinni dbać o prawidłową, kulturalną i asertywną komunikację.

„Sztuka” umiejętnego porozumiewania się w związku to:

 – zdolność przekazywania myśli, informacji i udzielania odpowiedzi w taki    

    sposób, aby docierały one do świadomości drugiego partnera,

 –  jasność, precyzyjność  i zrozumiałość przekazu słownego,

 –  umiejętność słuchania swojego rozmówcy – partnera,

 –  kultura prowadzenia rozmowy (dialogu).

A jak to jest w Twoim związku? Spróbuj ocenić jak wygląda wzajemne porozumiewanie się między Wami?

                                                 • • •

OPTYMIZM – czyli pozytywne myślenie i  nastawienie do życia

Tak w młodości..!

A tak w jesieni życia!!!

W szczęśliwym związku miłosnym ( małżeńskim, stałym partnerskim – konkubinacie)  prawie zawsze górę bierze radość i optymizm. Ten optymizm przejawia się w pozytywnym myśleniu i nastawieniu do życia na co dzień i co do przyszłości. W chwilach kryzysowych to on zwycięża na drodze do wytyczonych celów.

Czy można sobie wyobrazić, aby istniał i to na długo, jakikolwiek szczęśliwy związek miłosny, w którym jeden z partnerów jest „zatwardziałym” pesymistą?

Jak wielką siłę i energię twórczą musi wykazywać drugi partner/partnerka/, aby taki związek mógł w ogóle normalnie funkcjonować? A co dopiero dwoje pesymistów?

Czy taki związek, jeżeli trwa, rzeczywiście opiera się na miłości?

Spójrzmy zatem na nasz związek, jak to jest z tym optymizmem, pozytywnym myśleniem i nastawieniem do życia? A noże coś należy zmienić na lepsze i w jaki sposób?

                                                        • • •

To już koniec samooceny miłości w związku!

I tak oto poznaliśmy, w wielkim skrócie, siedem podstawowych cech niezbędnych w prawdziwej miłości, w związku dwojga ludzi, w narzeczeństwie, małżeństwie i innym stałym związku partnerskim.

A teraz podsumuj swoją ocenę i odpowiedz sobie sama/sam/:

Jak to jest z miłością w moim związku?

Tak rzadko, albo i wcale, większość z nas nie zastanawia się nad tym ważnym aspektem życia, z różnych przyczyn.

A zatem, jeszcze raz, na zakończenie, przypomnijmy te cechy związku miłosnego, które na pewno dają prawdziwe szczęście w miłości, po kolei :

1.BLISKOŚĆ →

2.ZAUFANIE →

3.DOPASOWANIE →

4.WSPÓŁŻYCIE SEKSUALNE → 

5.WIERNOŚĆ → 

6.KOMUNIKATYWNOŚĆ czyli UMIEJĘTNOŚĆ POROZUMIEWANIA SIĘ →

7.OPTYMIZM czyli POZYTYWNR MYŚLENIE i NASTAWIENIE DO ŻYCIA.

Zapamiętaj je i od czasu do czasu sprawdź czy idziesz/idziecie/ w dobrym kierunku na drodze do szczęśliwego życia!

Bronisław                                                                                czerwiec 2022 r.


Żył 90 lat! Czego „doczekał się” po śmierci?

Przeżył 90 lat! Pięćdziesiąt lat, aż do śmierci, żył i mieszkał wspólnie z drugą żoną. Jest ojcem troje dzieci, ma kilkoro wykształconych wnuków. Wychował i dobrze wykształcił pasierbicę, począwszy od czwartego roku życia. Tak oto, pół roku po śmierci, w dniu Świąt Wielkanocnych 2022 roku, wygląda wdzięczność i pamięć najbliższych!

Co jest tego przyczyną ? Czy to wyjątkowy przypadek ludzkiego losu? Czy taki „ koniec życia” może spotkać kogoś z nas?

O jego śmierci dowiedziałem się dzień przed pochówkiem, od mojej siostrzenicy, która przypadkowo znalazła informację o pogrzebie w miejskim Grobonecie.

Na pogrzebie zorganizowanym w tajemnicy przez żonę, nie było dzieci, wnuków. Być może nie wiedzieli o jego śmierci, podobnie jak ja i inni znajomi. Byłem na cichym i skromnym pogrzebie, ku wielkiemu zaskoczeniu wdowy. Skąd się dowiedziałem ? – to była jej pierwsza reakcja na złożone przeze mnie kondolencje, nota bene wyraźnie nie chciane.

Uczestniczyłem w „pośpiesznym” pochówku w głębokiej zadumie nad jego grobem i życiem.

Tak pamiętam jego opowieści o początku znajomości. To była „ wielka miłość  od pierwszego wejrzenia”. Tak twierdzili oboje na początku i przez następne kilka, a chyba nawet przez kilkanaście lat. On, nadaje mu zmienione imię Olek, miał lat 41 i dla ich miłości zostawił pierwsza żonę i trójkę dzieci, w tym drugiego syna jeszcze niepełnoletniego, wraz z mieszkaniem bez żadnych rozliczeń. Ona, nazwijmy ją Lena, miała 24 lata i 4-roletnią córkę. Zostawiła męża, zabierając ze sobą dziecko i mieszkanie. Dzieląca ich różnica wieku 17 lat nie miała wówczas żadnego znaczenia. Olek był kierownikiem działu w dużym kombinacie, Lena pracownikiem administracyjnym w tym przedsiębiorstwie.

Najpierw zamieszkali w jej mieszkaniu spółdzielczym, w którym uprzednio mieszkała z byłym mężem. Z czasem kupili własne mieszkanie, a po kilku następnych latach postawili piękny i duży dom mieszkalny. Pamiętam, że powodziło im się coraz lepiej i założyli własną działalność gospodarczą, prowadząc sklep spożywczy. Działalność była zarejestrowana na Olka i to on formalnie dysponował dochodami. Olek, jak twierdził, pogodził się z utratą kontaktów ze swoimi dziećmi, wyraźnie  buntowanymi przez byłą żonę. Za to poświęcił się wychowaniu i wykształceniu pasierbicy, którą pokochał jak własne dziecko. I muszę przyznać, że udało im – się wspólnie wychować i na pewno dobrze wykształcić pasierbicę. Dziś zajmuje ważne stanowisko w wymiarze sprawiedliwości.

Dla mnie, z biegiem wielu lat, wydawało się, że ich związek, który zrodził się na bazie uczucia „wielkiej miłości”, przerodził się w przyzwyczajenie i dalej pięknie kwitnie.

Tymczasem od kilku lat wstecz, Olek zaczął coraz częściej nagabywać mnie na udzielenie mu dyskretnej pomocy w ich sprawach majątkowych. W końcu przyznał wprost , że nie jest pewny, czy nie został przez żonę oszukany i to przy pomocy pasierbicy-prawniczki. Co więcej, w związku z choroba nowotworową i wiekiem zaczął odczuwać potrzebę odzyskania kontaktów z własnymi dziećmi i wnukami.

W tajemnicy przed żoną, przy moim wsparciu, wielokrotnie próbował nawiązać kontakty z każdym dzieckiem i z wnukami. Niestety, z tego co mi mówił,  wiem że nie udało mu się do samego końca. Widziałem jak ciężko to przeżywał. Żałował i chyba wiedział, że to była jego wina, ale nigdy do tego się nie przyznawał. Ja widziałem, że jego działania, nie tylko nie były na rękę żonie, ale ona kiedy się o nich dowiedziała wręcz je utrudniała.

W końcu któregoś dnia przyniósł i pokazał mi akty notarialne, które kiedyś podpisał. Zapoznałem się z nimi. Wiedziałem, że jego obawy o wspólny majątek są w pełni uzasadnione. Jako zawodowy prawnik musiałem jednak wyłączyć się od pomocy prawnej, ponieważ znałem ich oboje. Poradziłem aby udał się do innego prawnika. Kiedy byłem później u niego, zobaczyłem innego, smutnego i wściekłego człowieka. Od tamtego dnia stał się rozgoryczony, przygnębiony, opryskliwy dla wszystkich, także dla mnie. Za swoje błędy życiowe, które chyba w końcu dostrzegł, lecz nadal nie chciał się przyznać, winił wszystkich wokół. Przede wszystkim, żonę, dzieci, wnuków i pasierbicę.

Takiego widziałem ostatni raz.

Na pogrzebie oprócz wdowy, widziałem pasierbicę z mężem i dwoma wnukami. Poza tym było kilka osób, raczej z kręgu bliskich żony zmarłego.

Nie mogę jednak zrozumieć zachowania wszystkich jego najbliższych, którzy pozostawili w zapomnieniu jego i grób w takim stanie w jakim był w dniu pochówku.  Nawet mimo wielu błędów popełnionych przez niego jako ojca, dziadka, męża – życiowego partnera dwóch związków małżeńskich.

Gdzie się u nich podziały dobre ludzkie cechy, więzi pokrewieństwa i obowiązek małżeński.

Czy Olek dobrze pokierował swoim życiem? Czy właściwie ustawiał swoją hierarchię wartości na drodze do celów życiowych? Czy aby na pewno w swoim życiu był kiedyś szczęśliwy?  Miał na to 90 lat.

Bronisław                                                           po Świętach Wielkanocnych 2022 r.


Dlaczego jeden człowiek zabija tysiące ludzi, niszczy majątek suwerennego państwa Ukrainy, okłamuje własny naród i szantażuje cały świat? Czy nikt nie może go zatrzymać?

Prawie wszyscy na naszym globie, za wyjątkiem otumanionych propagandą Rosjan wiedzą, że to osobiście Putin wywołał wojnę z Ukrainą, bez racjonalnych i obiektywnie uzasadnionych powodów.

Co więcej, światowi przywódcy, w tym największych państw, w pełni zdają sobie sprawę, że w przypadku zajęcia i opanowania wolnego i suwerennego państwa – Ukrainy, Putin pójdzie dalej. Najpierw po sąsiednie państwa, które niegdyś znajdowały się pod władztwem komunistycznego Związku Radzieckiego, w tym także, a może nawet w pierwszej kolejności, po Polskę. A po nich dalej by realizować swoją imperialistyczną ideę fixe.

Zgromadzenie Ogólne ONZ zdecydowanie potępiło inwazję Rosji na Ukrainę i wezwało Moskwę do zakończenia agresji. Za przyjęciem rezolucji wzywającej Rosję do wycofania się z Ukrainy głosowało 141 państw, w tym Niemcy i Polska. 35 krajów, w tym Chiny, wstrzymało się od głosu. Przed największym organem Organizacji Narodów Zjednoczonych, liczącym 193 członków.

W ten sposób sojusznicy chcieli uwidocznić międzynarodową izolację prezydenta Rosji Władimira Putina.

No i co z tego ma naród ukraiński, a także wszyscy ludzie, skoro rezolucja nie jest wiążąca w świetle prawa międzynarodowego, a sam Putin po prostu ma ją gdzieś, nadal zabija ludzi i niszczy część naszego Świata-państwo Ukrainę?

Na nic zdają się sankcje gospodarcze, finansowe, sportowe, kulturalne w chwili, gdy za sprawą Putina wciąż giną ludzie i materialnie upada Ukraina.

Jak dotąd „ olewa„ on prowadzone rozmowy przez przywódców najważniejszych państw i organizacji międzynarodowych. Łamie i nie dotrzymuje nawet ustaleń własnych dyplomatów w zakresie utworzenia korytarzy humanitarnych ratujących życie dzieci, kobiet, chorych i starych ludzi z oblężonych miast.

I co? I nic i nikt nie może go zatrzymać, bo…… nasi przywódcy przestrzegają polityczne, demokratyczne, prawne i ludzkie-moralne zasady oraz religijne przykazanie „ nie zabijaj”, te które Putin właśnie łamie!

A to dlatego, że:

– NATO jest paktem obronnym, a Ukraina nie jest jego członkiem i nie możemy  się wdawać w wojnę rosyjsko-ukraińską;

 –  gdybyśmy stanęli do walki, nawet w słusznej  obronie Ukrainy, to wywołalibyśmy III Wojnę Światową;

– z kolei III Wojna Światowa, doprowadzić mogłaby do zniszczenie naszego Świata, poprzez użycie broni nuklearnej, właśnie przez „ oszalałego” Putina ;

– a może sam Putin, doznając porażki, od osamotnionych ale bohaterskich Ukraińców, odstąpi od działań wojennych, zadowalając się wyłącznie władzą nad Rosją i „ ujarzmioną większością” Rosjan;

Jak by tego mało, w zakresie obaw światowych przywódców, to jeszcze oni sami próbują tłumaczyć działania i postawę Putina jego psychicznym stanem zdrowia. Że to chory człowiek na władzę, że szaleniec, czyli że lepiej go nie drażnić, bo a nóż naciśnie czerwony guzik bomby atomowej.

W końcu zachodni przywódcy sugerują, usprawiedliwiając tym samym swoją słabość, że to sami Rosjanie powinni odsunąć go od władzy. Ale równocześnie jako religijni demokraci, nie ośmielają się mówić wprost, że najlepiej byłoby odsunąć Putina od władzy, nawet kosztem śmiertelnego zamachu na jego życie.

A tak naprawdę, czy nie jest to najprostsze, bezpośrednie i najbezpieczniejsze wyjście dla ochrony życia i mienia Ukraińców i innych narodów?

Przecież chodzi o hierarchię najważniejszych wartości ludzkich. Z jednej strony życie tysięcy, a w przypadku III wojny atomowej, miliony ludzi na Ziemi, a po drugiej stronie szali wartości, życie jednego, oszalałego człowieka, który już zniszczył tysiące istot i nota bene już zasłużył na karę.

Muszę jednak zadać to pytanie:  kto jest w stanie to uczynić dla dobra ludzkości?

To jest pytanie retoryczne, a odpowiedź trudna nawet do wyobrażenia, nie mówiąc o możliwości i szansach wykonania takiego nadzwyczajnego zadania.

Wystarczy spojrzeć i posłuchać informacji  jak chroni się Putin w obawie o swoje zdrowie i życie, nawet rozmawiając z przywódcami innych narodów.

Niech nasza ludzka pomoc udzielana narodowi ukraińskiemu, zostanie uwieńczona zwycięstwem dobrego nad złym. Nie może stać temu na przeszkodzie jeden zły człowiek.

„Dziwny jest ten Świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła”- i  idąc dalej słowami piosenki Niemena, wiem, że – „ ludzi dobrej woli jest więcej I mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim”

Nasz blog, ma służyć poszukiwaniu szczęścia.

W obliczu tragicznych skutków wojny na Ukrainie i niepokoju w sercach większości ludzi na całym świecie, jako autor bloga nie mogę pozostać obojętny na zło i nieszczęścia niesione przez Putina jako człowieka i Prezydenta Rosji.

Na drodze do szczęśliwego życia ludzi na świecie nie powinien stać jeden zły człowiek, bez względu na to jaką pełni funkcję polityczną. Dobrzy i mądrzy ludzie muszą znaleźć takie wyjście, aby zapobiec dalszemu nieszczęściu na Ukrainie i na całym naszym Globie.

Bronisław Kulczycki                      7 marca 29022r.  – 12 dzień wojny na Ukrainie                                                     


Czego oczekują Polacy od rządzących w Nowym 2022 Roku i w najbliższych latach ?

Drodzy Czytelnicy !

Wobec tak trudnej sytuacji naszego kraju, i to prawie pod każdym względem, nadszedł najwyższy czas abyśmy my, każdy z nas Obywateli, wzięli aktywny udział w pokazywaniu przyczyn takiego stanu, proponowaniu rozwiązań i wskazywaniu konkretnych działań naprawczych. Spróbujemy pogrupować Wasze podpowiedzi i w odpowiedni sposób przekazać je właściwym organom , osobom, aby  mogły posłużyć aktualnym i kolejnym władzom oraz rządzącej partii do zatrzymania wciąż nowych kryzysów i  rozpoczęcia budowania nowoczesnej Polski jako Państwa dobrobytu i dobrostanu!

W jaki sposób możemy to robić ?

To proste!

Niech każdy z czytelników bloga, który to widzi, odczuwa, myśli i chce zabrać głos na łamach naszego bloga, „rzuci ” w krótkiej, hasłowej odpowiedzi, lub szerzej według uznania, jakich działań i w jakiej sprawie oczekuje od rządzących w roku 2022 i na przyszłość?

Co według Pani/Pana/ wymaga w naszym Państwie niezwłocznej zmiany, naprawy, uregulowania ?

Jaką masz propozycję rozwiązania zgłoszonego problemu?

Mniej ważny jest styl i sposób wypowiedzi liczą się fakty i sprawy!

Każda podpowiedź będzie wyrazem patriotycznej troski o lepszą przyszłość naszego kraju i Polaków.

A zatem do dzieła! Wyrzućmy z siebie i wygarnijmy władzy i rządzącej partii to, co nam leży na sercu i gnębi, i co powinny uczynić  dla dobra Polaków i Polski, niezależnie od tego jaka partia polityczna aktualnie sprawuje władzę!

Jako pierwszy, na początek, pozwolę sobie, przedstawić to, co mnie jako autora bloga ” Szczęśliwi, pechowcy, malkontenci” najbardziej niepokoi i boli. Niech to będą przykłady takich podpowiedzi dla czytelników, czyli moje, Twoje, Polaków, oczekiwania od władzy i partii rządzącej w 2022 roku i najbliższych latach.

                                                •••

Mimo mojego optymizmu, który jest myślą przewodnią blogu.szczęśliwi.pl ,w Nowy 2022 rok wszedłem z nostalgicznym nastrojem. Sprzyjała trochę temu pochmurna i nie zimowa pogoda w pierwszych dniach nowego roku, ale przede wszystkich ostatnie chwile starego roku, kiedy oglądałem „Sylwester Marzeń” w Zakopanem, przez niektórych ironicznie nazwany „sylwestrem zakażeń”. Obrazki setek, a może tysięcy ludzi, radośnie tańczących w rytmach „disco polo”, jeden obok drugiego, bez masek, rzeczywiście mogły wróżyć tragiczne żniwo pandemii koronawirusa za kilka, kilkanaście dni, w domach i niestety w szpitalach. I tak też się stało. Największy przyrost zakażeń w tygodniu 4-10 stycznia 2022 roku nastąpił w powiecie tatrzańskim z siedzibą w Zakopanem, gdzie liczba zachorowań wzrosła o 159 %. Nic dziwnego, w takich warunkach w „Sylwestra Marzeń” (?!) bawiło się tam ok.30 tys. osób.

Na nic się zdały, dotychczasowe obostrzenia Ministra Zdrowia, które to i tak są zbyt łagodne w stosunku do rekomendacji Rady Medycznej przy Premierze składającej się z 17 wybitnych specjalistów naukowców i praktyków. Wszyscy dziś wiedzą, że ta Rada Medyczna w istocie, od jej powstania, nie miała i nie ma prawie żadnego wpływu na decyzje Rządu. No i stało się. Informacja z ostatniej chwili z 14 stycznia br.,trzynastu z siedemnastu członków Rady Medycznej zrezygnowało z uczestnictwa w niej.

Nie przemawiają do władzy także fakty w postaci ilości zakażonych, a przede wszystkich tragiczne dane o codziennych zgonach niezaszczepionych ludzi.

Ja, świadomy Obywatel, wierzę naukowcom, badaczom i praktykom w tej dziedzinie. Nie obchodzą mnie jakieś zimne kalkulacje partyjno-rządowe co do utraty lub utrzymania władzy dzięki głosom antyszczepionkowców, ludziom kierującymi się jakimiś irracjonalnymi, nie naukowymi, przesłankami lub niemądrym uporem.

I jako najważniejsze, pierwsze moje oczekiwanie to:

Żądam kategorycznie od władz zdecydowanych działań w 2022 roku, zmierzających do zatrzymania procesu rozszerzania się pandemii i jej całkowitego zlikwidowania, mając na względzie wyłącznie dobro wszystkich Polaków, jakim  jest zdrowie każdego z nas.

                                                        •••

Dzięki „Raportowi o Biedzie” opracowanym przez Stowarzyszenie Wiosna i jego „Szlachetnej Paczce”, prawie wszyscy z wielkim smutkiem dowiedzieliśmy się, że ponad 2 mln Polaków, to jest 5,4 % ludności kraju, żyje w ubóstwie.

Pomoc niesiona najuboższym przez organizacje charytatywne, stowarzyszenia,  fundacje społeczne i prywatne, organizacje pozarządowe i społeczne zbiórki, jest nie wystarczająca i nigdy nie zastąpi systemowej pomocy państwa.

Paradoksalnie, równolegle do akcyjnej i „chaotycznej” społecznej pomocy najuboższym, Państwo, a konkretnie nasza władza już przez 6 lat, wypłaca wszystkim, bez względu na dochód, rodzinny dodatek 500 plus.     

Trzeba to zmienić. Wszyscy wiemy, że to był błąd, a cel demograficzny chybiony, albowiem zamiast zwiększenia, dzietność spadla.

To jest ewidentna nierówność społeczna w podziale dochodu narodowego.

To Państwo i jego władze, z mocy art. 67 Konstytucji RP, zobowiązane są do zabezpieczenia społecznego Obywateli:

– w razie niezdolności do pracy,

– ze względu na chorobę lub inwalidztwo,

– po osiągnięciu wieku emerytalnego ,

–  w przypadku pozostawania bez pracy nie z własnej woli i nie mających innych środków utrzymania.

Zatem moje drugie oczekiwanie od władzy to:

Niezwłocznie zmienić zasady pomocy społecznej 500 plus, fałszywie głoszonej  pod szyldem zwiększenia dzietności, i innej pomocy gotówkowej „wszystkim po równo”, w ten sposób aby trafiała ona wyłącznie do osób znajdujących się w ubóstwie oraz nie posiadających środków na godne życia i utrzymanie, nie z własnej winy !

                                                       •••

Jestem zawodowym prawnikiem i od kilkudziesięciu lat niosę pomoc prawną emerytom i rencistom  z zakresu ubezpieczeń, przedsiębiorcom, pracownikom z zakresu prawa pracy i gospodarczego, wszystkim potrzebującym z  zakresu prawa rodzinnego.

Nie mogę już dłużej patrzeć i ścierpieć co się dzieje z naszym wymiarem sprawiedliwości, praworządnością, tworzeniem prawa ad hoc na kolanie w ciągu jednego dnia, a nawet nocy.

 Jestem w pełni przekonany, bo to widzę na co dzień, że jeżeli tego nie zatrzymamy to, za rok, dwa, najwyżej za kilka lat Polska stanie się krajem chaosu prawnego i bezprawia, począwszy od samej góry czyli od władz, a skończywszy na szarych obywatelach, którzy na tym ucierpią najbardziej.

Aby temu zapobiec moim trzecim oczekiwaniem od władz i partii rządzącej jest:

Po pierwsze:

Władza i partia rządząca muszą „opamiętać się”, zacząć słuchać ludzi rzeczywiście znających się na prawie, a nie „prawników -polityków” i zatrzymać dalszą dewastację wymiaru sprawiedliwości i jego organów jak: pozycji Prokuratora Generalnego w systemie demokratycznej władzy, Krajowej Rady Sądownictwa, Trybunału Konstytucyjny, Sądu Najwyższego i wszystkich sądów.

Po drugie:

Trzeba siąść do wspólnego „okrągłego stołu” z udziałem fachowców – autorytetów prawa i opracować: Program naprawy istniejącego stanu”, oraz drugi program: Jak ma wyglądać i działać wymiar sprawiedliwości i władza sądownicza w nowoczesnej, demokratycznej Polsce?”

To są trzy moje „oczekiwania” od władz i partii rządzącej w 2022 roku i następnych!

A jakie są Twoje drogi Czytelniku?

Bronisław                                                               styczeń 2022 r                                               


ŚWIĄTECZNE i NOWOROCZNE ŻYCZENIA, NA TRUDNE CZASY I SZCZĘŚLIWE ŻYCIE !!!

Drodzy Czytelnicy bloga” Szczęśliwi, pechowcy, malkontenci”. Zbliża się koniec 2021 roku. Roku szczególnie ciężkiego i to zapewne dla nas wszystkich, ze względu na kolejną IV falę pandemii koronawirusa i  galopującą inflację pogarszającą sytuację rodaków. Pozwólcie, że w tak trudnych czasach skieruję do Was szczere i serdeczne słowa pocieszenia, wraz z specjalnymi życzeniami z okazji Świąt Bożego Narodzenia.

Mam nadzieję, że pomogą one wesprzeć, przynajmniej część z Was, w spędzeniu Świąt w spokoju i świątecznym nastroju.

SZCZĘŚLIWI i SZCZĘŚLIWCY,

których zapewne dziś jest niewielu,

PECHOWCY,

którzy tak się widzą i czują,

MALKONTENCI i NIESZCZĘŚLIWI,

tych na pewno jest dziś w naszym kraju najwięcej,

Przyjmijcie wszyscy szczere i serdeczne najważniejsze życzenie:

ZDROWIA!  ZDROWIA!  I jeszcze raz ZDROWIA !

Podejmijmy wszyscy, wspólnie i każdy z osobna, najważniejszą walkę w życiu każdego z nas, o zdrowie własne, najbliższych i współrodaków. To może być walka na śmierć i życie.

Ostatnie dni starego 2021 roku, a tu nadal gnębi nas szczyt pandemii koronawirusa. Jak by tego mało głęboka inflacja pustoszy nasze kieszenie. Szaleją ceny, drożeje żywność,

Pożegnajmy wspólnie stary rok 2021. Zostawmy wraz z nim wszystkie nasze problemy, te duże i te małe, najlepiej rozwiązując je jeszcze w starym roku, oczywiście tam gdzie jest to możliwe. Zróbmy wszystko aby pozostawić za sobą zagrożenie pandemią koronawirusa. Zaszczepmy się, kto jeszcze tego nie uczynił, tak jak dotąd zrobiło 54,8 % Polaków.

Uwierzmy w moc naukowej prawdy medycznej o skutecznym działaniu  szczepionki. Przecież widać to  wprost na zaszczepionych i nie zaszczepionych znajdujących się  w szpitalach.

Żegnając stary rok, postarajmy się wyrzucić z siebie wszystkie złe myśli, negatywne nastawienie do życia, do pracy. Pozostawmy wraz z nim brak wiary w siebie, w swoje możliwości i lepszą przyszłość.

Single, samotni i osamotnieni w chorobie i na starość, dość godzenia się na taką sytuację. Zamiast tego, z nowym rokiem zacznijmy aktywnie działać. Nie musimy milczeć pozostając samemu w bezradności, szukajmy wyjścia, także przy pomocy innych. Są przecież ludzie w  podobnej sytuacji, są tacy, którzy niosą bezinteresowną pomoc.

Jednoczmy się, jest ku temu dobra okazja. Jesteś samotna/y, zamiast spędzać Wigilię, Święta, Sylwestra samemu zaproś osobę, którą znasz, a  która podobnie jak Ty będzie sama.

Żegnamy stary 2021 rok zostawiając wraz z nim nasze kłopoty, troski i problemy i zagrożenie koronawirusem!

Zróbmy wszystko, aby w spokoju, pewnie i bezpiecznie, siąść do wigilijnego stołu, takiego na jaki nas dziś stać.

Tam gdzie najbliższych różniły spory, małżeńskie, rodzinne, polityczne, czy ideologiczne, niech zapanuje pojednanie, w duchu zrozumienia i szacunku do wolności poglądów i własnych zdań.

Wigilia i Święta Bożego Narodzenia to dobry czas do przeprosin, wybaczania i przebaczania. Przeprośmy tych, co do których wewnętrznie, choć trochę czujemy się współwinni. Niech w tych dniach pokora zapanuje nad dumą, wewnętrznym oporem, żalem i urazą.

Niech Święta Bożego Narodzenia staną się oazą zasłużonego wypoczynku. Okazją do bezpiecznego spotkania z najbliższymi, chwilą wspólnej radości, dobroci i wzajemnego wsparcia. Pocieszeniem i  miejscem serdecznych życzeń na najbliższą i dalszą przyszłość wszystkich członków rodziny. W domach z chrześcijańską tradycją podzielimy się opłatkiem, a nasze pociechy znajdą pod choinką oczekiwany prezent od Świętego Mikołaja.

Takiej Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim, już szczęśliwym, pechowcom, niezadowolonym i nieszczęśliwym.

SYLWESTRA i przywitanie NOWEGO 2022 ROKU, wobec istniejących ograniczeń, większość  z nas spędzi w domach i pośród najbliższych.

Zróbmy z tego okazję do miłych wspomnień z minionego roku i lat poprzednich.  Nie biadolmy, jak „typowi Polacy” i nie wyciągajmy smutnych chwil, żalów, przy kieliszku szampana. Zamiast tego sformułujmy mocne postanowienia na Nowy 2022 rok i następne lata.

Przecież wiemy, że dobre życie i szczęście każdego z nas  w decydującej mierze zależy od siebie. Poczynając od troski o zdrowie, własne, najbliższych i współrodaków.

A więc życzmy sobie wzajemnie, na NOWY 2022 ROK :

*  ZDROWIA i ODPORNOŚCI na koronawirusa w każdej postaci i jak najszybszego końca pandemii !

*  LEPSZYCH WARUNKÓW DO ŻYCIA, na drodze do dobrobytu !

*  SPOKOJNEJ i STABILNEJ PRACY, dającej satysfakcję materialną i zadowolenie psychiczne !

 *  DOBRYCH WARUNKÓW do NAUCZNIA i WYCHOWANIA naszych dzieci, głównie ze strony Państwa !

 *    Jak najwięcej SERDECZNOŚCI i MIŁOŚCI w naszych związkach i między ludźmi !

No i tego co najważniejsze,

      PRAWDZIWEGO  SZCZĘŚCIA, zwanego DOBROSTANEM, takiego o jakim każdy z nas marzył, nadal marzy, mocno chce, wierzy i rzeczywiście dąży !

  Tego wszystkiego wszystkim czytelnikom bloga „ Szczęśliwi, Pechowcy, Malkontenci ” życzę na WIGILIĘ i ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA, na SYLWESTRA i na cały NOWY 2022 ROK !!!

Bronisław                                                                             24 – 31 grudnia 2021r


Czy idziesz w dobrym kierunku, na swojej drodze do szczęścia?! Spróbuj dobrze wykorzystać czas i ograniczenia IV fali pandemii koronawirusa!? Dokonaj okresowej samooceny swojego życia i sprawdź!

Wszyscy już mamy serdecznie dość, siejącej od trzech lat spustoszenie, pandemii koronawirusa. A tu znowu jej szczyt, tym razem IV fali. Dodatkowo ponury nastrój wprowadza nas w smutek jesieni z kolejnymi ograniczeniami,  odosobnieniem i samotnością w domach.

Za kilka tygodni nadejdzie czas pożegnania ze starym rokiem i przywitania nowego 2022 roku. I jak tu myśleć o wchodzeniu w nowy rok z kolejnymi postanowieniami na dobrą, zdrową i szczęśliwą przyszłość?

O nie! Nie wolno nam tak myśleć o własnym życiu i poddawać się nostalgii, stagnacji w smutku i jakiejś beznadziei.

Dość tego! Zmieniamy sposób myślenia i działania na pozytywny!!! Przekształcamy czas powszechnego marazmu i przygnębienia, bezmyślnego siedzenia w domu, objadania się, zapijania smutku, a czasem kłótni, na…… pozytywne twórcze myślenie, planowanie i podejmowanie kreatywnych działań na jutro, pojutrze, na rok, kilka lat i na szczęśliwą przyszłość.

Na początek podejmijmy niezwykle ważne, a jakże proste działanie.

Wykorzystując dobrze nadmiar czasu w domach, spróbujmy dokonać okresowego podsumowania naszych osiągnięć w  dotychczasowym życiu, zadając sobie kluczowe pytanie:

Czy żyjąc tak jak do tej pory idę w dobrym kierunku, na swojej drodze do szczęścia?!

Oczywiście na tak ogólnie zadane pytanie będzie trudno odpowiedzieć przywołując z pamięci konkretne przykłady z własnego życia. To ogólne pytanie ma pomóc dokonać samooceny swojego życia pod kątem szczęścia, takiego, jakie Ty sobie wyobrażasz, wymarzyłaś/łeś/.

Przecież na Twoje szczęście składają się „jakieś” najważniejsze wartości życiowe, które wybrałaś/łeś/ za cel i sens życia. Chyba, że do tej pory żyłaś/łeś/ bez świadomego wyboru najważniejszych dla Ciebie wartości, ot tak zdając się na łut szczęścia, w myśl złudnej zasady „ zobaczę co przyniesie los?!”

Tym, którzy tak myślą, mogę tylko podpowiedzieć jakie wartości składają się na prawdziwe szczęście, które zdefiniowałem na podstawie  wieloletnich doświadczeń zawodowych jako prawnika, zdobytej wiedzy, a także własnego życia.

„Prawdziwe szczęście to pełnia życia, czyli wielkie zadowolenie z osiągnięcia najważniejszych wartości wybranych za cel i sens życia.

To wielkie zadowolenie z osiągnięcia najważniejszych wartości polega na:

– oddaniu w miłości wzajemnej;

– spełnieniu w związku małżeńskim lub stałym partnerskim;

– świadomym posiadaniu dziecka;

– dobrym wychowaniu i odpowiednim wykształceniu dziecka /dzieci/;

– szczęściu  w rodzinie;

– satysfakcji z pracy zawodowej;

– samorealizacji, w twórczym życiu i bezinteresownym czynieniu dobra

Tak jak mówiłem i jak widzicie wyżej, ja dopiero po wielu latach praktyki zawodowej i doświadczeń moich klientów, po latach zgłębiania wiedzy i własnych doświadczeń, wybrałem siedem wartości powszechnie uznawanych za najważniejsze, a więc:

– miłość ; – małżeństwo-związek partnerski; – posiadanie dziecka; – jego wychowanie i wykształcenie; – rodzina; – praca zawodowa; i samorealizacja.

Nie oznacza to, że każdy z nas wybiera do swojego szczęśliwego życia wyłącznie te wartości.

Szczęście każdego człowieka kształtuje on sam i wybiera takie wartości, które będą dla niego najlepsze, najważniejsze i optymalne do szczęścia.

Ale to wielkie, pełne, zadowolenie z wybranych wartości za cel i sens życia, w zasadzie może nastąpić dopiero po osiągnięciu ich wszystkich, albowiem prawdziwe szczęście to pełnia dobrego życia, od urodzenia aż do starości.

I tak na przykład szczęście w miłości, możemy naprawdę ocenić dopiero u schyłku życia.

Spełnienie w małżeństwie, czy stałym związku partnerskim, jako pełnię szczęścia, możemy ocenić w momencie jego ustania z przyczyn naturalnych np., śmierć partnerki/ra/.

Jednakże każdy z nas może osiągać swoje „częściowe” szczęście,  już  na poszczególnym etapie swojego życia- rozwoju, osiągając niektóre wybrane przez siebie najważniejsze wartości.

Na przykład:

Samo szczęście ze świadomego posiadania dziecka, można osiągnąć już po urodzeniu zdrowego dziecka, bowiem nie każdy może tego szczęścia dostąpić i to z różnych przyczyn.

Dobre wychowanie i wykształcenie dziecka w ramach świadomego rodzicielstwa, można już odczuwać po osiągnięciu pełnoletności dziecka i dobrym wejściu w dorosłe życie.

Satysfakcję z pracy zawodowej całego życia, najpełniej będziemy mieć z momentem przejścia na emeryturę.

W psychologii rozwoju człowieka, badacze – naukowcy na całym świecie rozróżniają  etapy życia ludzkiego i wskazują co w danym okresie życia człowiek powinien osiągnąć.

Spójrzmy zatem, trochę tak jak ci mądrzy ludzie i znajdźmy tam siebie.

W którym okresie życia jesteś Ty drogi czytelniku aby dokonać prawidłowej samooceny, czy idziesz właściwą drogą do swojego szczęścia?

Pomijam dla naszych celów

OKRES DZIECIŃSTWA

od urodzenia do osiągnięcia pełnoletności, zwany potocznie pierwszym wiekiem rozwoju.

DRUGI WIEK

rozwoju człowieka to

DOROSŁOŚĆ,

od 19/20 lat do 55/60, który się dzieli na:

• okres wczesnej dorosłości –

od 20/23 roku życia do 35/40 r.ż.

• okres średniej dorosłości  

– od około 35/40 r.ż. do około 55/60 r.ż.

• okres późnej dorosłości 

–  od około 55/60 r.ż. i wyżej

To „i wyżej”, w późnej dorosłości naukowo rzecz ujmując,  a więc okres życia po 60/65 roku, to wiek podeszły, z reguły po przejściu na emeryturę, eufemistycznie zwany

TRZECIM WIEKIEM – „ JESIENIĄ ŻYCIA”

Skoro już siebie umiejscowiłaś/łeś/ na jakim etapie życia się znajdujesz, nadszedł czas abyś przystąpiła/przystąpił/ do samooceny swoich osiągnięć w realizacji wybranych najważniejszych wartości na drodze do prawdziwego szczęścia.

Zacznij analizować i  oceniać po kolei:

Jakie najważniejsze wartości do szczęścia osiągnęłaś/łeś/ w swoim dotychczasowym życiu, w porównaniu do naukowo wskazanych osiągnięć rozwojowych człowieka w tym okresie życia w jakim Ty się znajdujesz?

I tak:

                                            •••

Pierwszy okres dorosłości:

„ WCZESNA DOROSŁOŚĆ” – od 20/23 r.ż. do 35/40 lat

Jeżeli jesteś w tym wieku to:

Musisz wiedzieć, że jesteś w „szczytowym” – najlepszym- okresie  rozwoju fizycznego i psychicznego człowieka.

Powinnaś/neś/ ten okres  jak najlepiej i najpełniej wykorzystać na swojej drodze do szczęścia.

Do najważniejszych wartości niezbędnych do szczęścia, które powinne być realizowane w tym okresie życia, należą:

– Miłość wzajemna;

– Udany związek małżeński-stały partnerski;

– Posiadanie dziecka -rodzicielstwo;

– Jego dobre wychowanie i odpowiednie wykształcenie;

– Założenie rodziny;

– Wybór zawodu i podjęcie stałej pracy zawodowej.

I teraz dokonaj samooceny, czy jesteś na właściwej drodze do prawdziwego szczęścia?

Porównaj swoje życie z tymi wartościami i odpowiedz sama/sam/sobie, szczerze, na poniższe pytania w poszczególnych wartościach.

I tak:

                                                 ***

W zakresie takich wartości jak:   „ Miłość związek miłosny małżeństwo = stały związek partnerski „

Czy masz partnera/partnerkę/ którego/którą/ kochasz z oddaniem i wzajemnością?

Czy dokonałaś/łeś/ właściwego doboru partnera/ki do związku na całe, szczęśliwe życie?

Czy wasz związek / małżeński-partnerski/ jest dla Ciebie szczęśliwy i czy jesteś w nim spełniona/ny/?

Jeżeli tak nie jest, to dlaczego?

 Co zrobiłaś/łeś/ nie tak?, Co robisz aby tak było, aby temu zapobiec, przywrócić ,a może nawet rozstać się ?

                                             ***

W zakresie  wartości:  „ Posiadanie dziecka ,świadome rodzicielstwo wychowanie i wykształcenie dziecka/dzieci/ „

Czy masz dziecko/dzieci/, które kochasz?

Czy należycie dbasz o jego/ich/ zdrowie?

Czy dobrze je wychowujesz?

Czy dążysz do odpowiedniego dla dziecka wykształcenia i dobrze nadzorujesz kształcenie?

Jeżeli widzisz w tym jakieś zaniedbania, niedociągnięcia, za mało poświęcasz dziecku uwagi, kosztem innych wartości, zastanów się dlaczego tak jest?

Zmień swoje postępowanie, wpłyń na małżonka -partnera, aby też tak uczynił!?

                                             ***

W zakresie wartości:  „Szczęście w rodzinie”                                              

Czy stworzyłaś/łeś  szczęśliwą rodzinę?

Czy Twoja rodzina rozwija się twórczo, myśląc pozytywnie i planując dalsze -przyszłe- szczęśliwe życie dla każdego członka rodziny?

Czy zapewniacie z mężem-żoną /partnerem/ką/ dobre życie całej rodzinie i poszczególnym członkom?

Czy w Twojej rodzinie wszyscy domownicy mają poczucie bezpieczeństwa i ciepła domowego ogniska?

Czy tak jest na pewno? Czy sprawdzasz to w jakiś sposób? Czy tak jak Ty, czują wszyscy członkowie rodziny, mąż – partner, każde dziecko?

                                          ***

W zakresie wartości:  „Satysfakcja z pracy zawodowej „                                          

Czy dobrze wybrałaś/łeś/ zawód i jesteś ze swojego wyboru naprawdę zadowolony?

 Czy masz stałą pracę? Czy jesteś z niej zadowolona/ny/ i masz pełną satysfakcję, materialną i zadowolenie pozamaterialne ?

Czy godzisz pracę z życiem prywatnym, małżeńskim, rodzinnym, wypoczynkiem, zdrowiem?

Jeśli tak nie jest lub nie całkiem, to co zrobiłeś z tym problem do dziś?

Przecież tak być nie może, bo nie osiągniesz nigdy pełni szczęścia w pozostałych najważniejszych wartościach, które już naruszasz ?

                                                 ***

W zakresie wartości:  „ Samorealizacja „

Ponadto w okresie wczesnej dorosłości Twojego życia, dobrze byłoby mieć na uwadze niektóre aspekty takiej wartości do szczęścia jak

samorealizacja,

poprzez twórcze życie, czy bezinteresowne czynienie dobra.

W tym wieku, szczególnie przy dobrym życiu i satysfakcji w realizacji innych wartości jak miłość, związek miłosny-małżeński , partnerski, dzieci, rodzina i praca, twórczo rozwijający się człowiek powinien mieć zainteresowania – hobby.

Na przykład : sportowe, kulturalne, artystyczne, twórcze, inne, które teraz i w przyszłości będą dopełnieniem do prawdziwego szczęścia. Ale trzeba pamiętać, aby te zainteresowania „nie przerosły” lub „wypchnęły” z życia osobistego i małżeńskiego -partnerskiego, inne czasem ważniejsze wartości, o których wspomniałem akapit wyżej.

A Ty je masz?

                                                   •••

Drugi okres dorosłości: 

„ ŚREDNIA DOROSŁOŚĆ” – od około 35/40 lat do 55/60 roku życia

Jeżeli jesteś w tym wieku, to:

Według naukowców jest to wiek mądrości rozumianej jako wiedza oparta na doświadczeniu.

W tym okresie winna nastąpić stabilizacja życiowa i zawodowa.

Chociaż dość często pojawia się kryzys wieku średniego, który wymaga od nas rozwagi i umiejętności jego przejścia, dla przyszłego dobra jakim jest pełnia szczęścia u schyłku życia.

Na ten okres przypada czas „przekwitania” i to zarówno u kobiet jak i u mężczyzn.

Wielu z nas w tym wieku trudniej przechodzi „ syndrom „ opuszczonego gniazda, kiedy dorosłe  dzieci wychodzą z domu rodzinnego, samodzielnie idąc w poszukiwaniu własnego szczęścia. Ten okres życia, szczególnie po opuszczeniu domu rodzinnego przez dorosłe dzieci, sprzyjać winien realizacji ostatniej z najważniejszych wartości do szczęścia, to jest samorealizacji.

 Jak Ty odnajdujesz się w tym okresie życia?

Czy rzeczywiście czujesz stabilizację życiową i zawodową? Masz satysfakcję z dobrego wychowania i odpowiedniego wykształcenia dzieci? Stworzyliście wraz z mężem – partnerem dobrą pozycję startową do samodzielnego życia dziecka/dzieci? A może czujesz – przechodzisz – kryzys wieku średniego i nie wiesz jak z tego wybrnąć, nie zapominając o szczęściu z całego swojego życia?

Czy nie lepiej, w tej sytuacji, skupić się na samorealizacji dla własnego szczęścia pod koniec życia?

Na pewno trzeba będzie powoli zacząć przygotowywać się do przejścia na emeryturę  i ….. do starości.

Oceń jak jest z Twoim życiem na tym etapie rozwoju. Odpowiedz na te i inne pytania. Czy jesteś na dobrej drodze do pełni życia i osiągania tych wartości do swojego szczęścia i szczęścia najbliższych?

                                                •••

Trzeci okres dorosłości „ PÓŹNA DOROSŁOŚĆ” 55/60 rok życia i „więcej”

Jeśli przekroczyłaś/łeś/  55/60 rok życia, to znajdujesz się w „ JESIENI ŻYCIA”

Ładnie to się nazywa „ JESIEŃ ŻYCIA” – TRZECI WIEK, a w realiach życiowych to nadeszła

STAROŚĆ.

Nadszedł czas kiedy człowiek powinien dokonać podsumowania pełni swojego życia na poszczególnych jego etapach, o których mowa wyżej. To będzie rachunek życia i sumienia!

To będzie Twoja odpowiedź czy osiągnęłaś/łeś/ najważniejsze wartości, które miały dać Ci prawdziwe szczęście.

Jeżeli jesteś w tym okresie życia, to masz okazje dokonać samooceny najważniejszych wartości w całym życiu, a więc:

– Czy przeżyłaś/łeś/ na przestrzeni swojego życia prawdziwą miłość z wzajemnością?

– Czy doznałaś/łeś/ spełnienia w związku małżeńskim- partnerskim ?

– Czy doświadczyłaś/łeś/ szczęścia w rodzinie, Ty i Twoje dzieci?

– Czy spełniłaś/łeś/ wraz z mężem-partnerem/, swoje rodzicielskie zadanie – obowiązek i dobrze wychowaliście oraz odpowiednio wykształciliście dzieci?

– Czy  odczuwasz pełną satysfakcję ze swojej pracy zawodowej?

– Czy Twoje życie możesz uważać za dobre, kreatywne, twórcze, słowem, czy jesteś spełniona/ny/ bo osiągnęłaś/nąłeś/ wybrane przez siebie wartości, czyli swoje szczęście?

A jeżeli tak nie jest? Nie osiągnęłaś/łeś/ wszystkich wybranych wartości do swojego szczęścia, tylko niektóre z nich?

Chcę nieco pocieszyć tych, którzy nie mogą pochwalić się pełnią szczęścia. Otóż nie spotkałem zbyt wielu ludzi, którzy mogli z czystym sumieniem i szczerze powiedzieć, że osiągnęli to prawdziwe szczęście, czyli, że przeżyli pełnię życia osiągając wszystkie wybrane przez siebie wartości.

Tak więc, dokonałaś/łeś/ okresowej samooceny swojego życia, pod kątem osiągnięć najważniejszych wartości na drodze do szczęścia. Jeżeli zachodzi taka potrzeba, to możesz jeszcze zmienić swoje życie, w zależności od tego w jakim okresie dorosłości się znajdujesz.

Jak to zrobić?

Jeżeli już wiesz?! To do dzieła!

Przygotuj swój plan działania na najbliższą przyszłość, na następny rok i dalej. Poukładaj sobie w jakich najważniejszych wartościach musisz, po kolei, podjąć odpowiednie kroki. Nie koniecznie tylko w tych wartościach, które poznałaś/łeś/ wyżej. Niektóre decyzje mogą być nawet bardzo trudne i wymagać będą więcej czasu i wysiłku. Ale pamiętaj, że chodzi o Twoje prawdziwe szczęście i to nie tylko na dziś!

Jeżeli nie bardzo wiesz, lub potrzebujesz jakiejś pomocy to wiedz, że:

Kto pyta znawców, nie błądzi!

Kto sięga po wiedzę, ten wie!

Kto próbuje, praktykuje i doświadcza, to umie!

Kto dba o zdrowie, to może!

Kto wierzy w siebie i w to co robi, ten osiąga cele!

I pamiętaj:

Im jesteś młodszy, tym masz większą szansę.

W y k o r z y s t a j    j ą  !!!

Niedługo będziemy żegnać stary i witać nowy rok 2022, będzie to dobry i właściwy czas na mocne postanowienia noworoczne.

Pomyśl o tym. Na pewno zrobisz dobry krok w swoim życiu.

Bronisław                                                     listopad 2021


  • 0

Jak tragicznie może cierpieć u schyłku życia człowiek, który utracił kontakty, więzi i uczucia własnych dzieci ?


Zbliża się święto zmarłych. Jak co roku na łamach bloga szczęśliwi.pl , oprócz zadumy nad sensem życia, staram się przekazać czytelnikom dobre i pozytywne przesłanie na szczęśliwe życie z zasłużonym, dobrym, zakończeniem na starość.

Tym razem, mam wewnętrzną potrzebę podzielić się z czytelnikami tragicznym przypadkiem, który zdarzył się na moich oczach, i w którym pośrednio uczestniczyłem.

Kilka dni temu byłem na pogrzebie starszego kolegi. Wśród niewielkiej grupki ludzi nie zauważyłem nikogo z trójki jego dorosłych dzieci, ani żadnego z wnuków.  Uczestnikami i organizatorami uroczystości pogrzebowych była druga żona i jej córka z pierwszego małżeństwa. Spośród pozostałych  żałobników było kilkoro znajomych jego żony. Ze strony zmarłego oprócz mnie była moja eksżona. Jak się okazało jego żona nie dała żadnego ogłoszenia o śmierci, ani nie zawiadomiła nikogo z jego znajomych, także mnie. Prawdopodobnie nie powiadomiła także nikogo z jego dzieci ani wnuków. Ja dowiedziałem się przypadkowo od innych ludzi z oficjalnych informacji miejskiego Grobonetu.

Znam długotrwałe przyczyny tej sytuacji, dlatego też chcę się nimi podzielić , bowiem nie życzę, nikomu z nas, dożycia na starość takiej końcówki życia.

                                                          •  •  •

On, trzydziestoparoletni świeżo upieczony rozwodnik, z trójką niepełnoletnich dzieci /córka i dwóch synów/ poznaje podczas pracy w jednym zakładzie, ładną dziewczynę. Co prawda ona jest w związku małżeńskim z innym mężczyzna, z którym ma czteroletnią córkę, ale to nie okazało się żadną przeszkodą dla rozkwitu ich potajemnego związku.

Kiedy jej mąż odkrywa sytuację, zastając ich w niedwuznacznej sytuacji w swoim domu, zakochani ( tak określali wówczas swoje uczucia) postanawiają oficjalnie zamieszkać razem i żyć na drodze do wspólnego szczęścia.

Po jej  rozwodzie zamieszkali w lokalu, który on nabył na swoją własność.

Ich życie toczyło się stosunkowo gładko i dotąd bezproblemowo. Jej córkę mieszkającą z nimi wykształcili na prawniczkę, wydali za mąż, za kochającego  partnera od czasów szkolnych.

On pogodził się z faktem, iż całkowicie zerwał kontakty ze swoimi dziećmi. Jak później twierdził ze smutkiem , działał pod wpływem nacisków partnerki, dla unikania problemu i za swoim milczącym  przyzwoleniem.

I tak żyło im się dobrze, bez większych problemów życiowych, we własnej patchworkowej rodzinie. Z czasem uruchomili wspólną działalność gospodarczą i przy sprzyjającej koniunkturze rynkowej postanowili wybudować dla siebie dom jednorodzinny, na dobre życie i starość. Tak też wszem i wobec zapewniali, żyjąc nadal w konkubinacie.

Najpierw kupili działkę budowlaną, ale na jej własność. Jak mi w zaufaniu powiedział po wielu latach, poszukując pomocy prawnej, „bo tak miało być  lepiej” i przekonała go ona ze swoją córką prawniczką.

Jak gdyby na potwierdzenie takiego posunięcia miał być ich późniejszy formalny ślub w USC. Oczywiście po ślubie on przez wszystkie lata uważał, że dom wybudowali wspólnie i stanowi ich współwłasność.

Przez następne lata brak kontaktów z trójką własnych dzieci tłumaczył sobie i czasami pytających ( w tym mnie), że wina tkwi po ich stronie, bo tak nastawiła je ich matka. „On nie ma zamiaru na siłę ich przekonywać i „przyciągać” do siebie, skoro tego nie chcą”.

I tak minęło chyba ze trzydzieści lat. On stał się dobrym ojcem pasierbicy i wraz z żoną zajmowali się jej życiem, pracą, dziećmi. Tak było do czasu, gdy lekarze stwierdzili, że jest ciężko chory i na starość już żadna operacja nowotworu nie uratuje kończącego się życia.

/ zdjęcie dobrane anonimowo /


Któregoś wieczoru, nie wytrzymał i z trudem przyznał mi, że chciałby jakoś dobrze zakończyć życie, godząc się z własnymi dziećmi i być może coś im zostawić  w spadku. Oczywiście żonie o tym nie powiedział i prosił mnie o zachowanie tego w tajemnicy.


    / zdjęcie dobrane anonimowo /

Zasugerowałem mu, aby przełamał swoje wewnętrzne opory i z pokorą zaproponował dzieciom odnowienie kontaktów, wszelkimi możliwymi sposobami.

Natomiast, wyłączając się ze spraw majątkowych, jako znajomy obojgu małżonków, poinformowałem go, aby równocześnie sprawdził swój stan majątkowy w księgach wieczystych oraz uzyskał fachową i obiektywną poradę prawną u niezależnego prawnika.

I kiedy to uczynił nareszcie otworzył oczy. Naocznie i wprost zobaczył dwa rozdziały  tragedii całego życia. Po pierwsze, jak mi przekazał, to wyłącznym właścicielem domu „ rzekomo wspólnego” jest jego żona. Jak wyjaśnił mu prawnik, aby cokolwiek pozostawić w spadku lub za życia darować dzieciom, musi liczyć na dobrą wolę żony. W przeciwnym wypadku pozostaje mu wyłącznie sądowa droga dochodzenia zwrotu poniesionych nakładów na budowę „ jej” domu.

Po drugie, wielokrotne próby, podejmowane przez niego w celu nawiązania kontaktu z trójką dorosłych dzieci nie powiodły się. Córka, co prawda odpowiedziała telefonicznie, że być może się spotka, ale nie teraz i tak go pozostawiła w niepewności do końca. Starszy syn, nawet przyjechał i zaczął jakąś rozmowę, ale później nie podjął, rzekomo z powodu jego żony. Natomiast drugi syn nawet nie odpowiedział na kilkakrotne próby nawiązania kontaktu przez ojca. Również na niczym spełzły jego próby kontaktu z wnukami.

 / zdjęcie dobrane anonimowo /

Został sam w obliczu śmierci, w rozłące uczuciowej od własnych dzieci i wnuków.

                                                      •  •  •

O jego śmierci dowiedziałem się przypadkowo od mojej siostrzenicy, która wyczytała w informacji internetowej o pochówkach w mieście.

Kiedy zadzwoniłem do jego żony, aby potwierdziła czy to prawda w odpowiedzi, zamiast potwierdzenia i żalu, usłyszałem od razu pytanie „ skąd wiesz?”. To było ważniejsze od jego śmierci. Okazało się bowiem, że chciała pochować go w tajemnicy, także przede mną.

I tak też chyba się stało. Nie było żadnego nekrologu, nie widziałem nigdzie. Nie wiadomo czy jego dzieci w ogóle wiedzieli o śmierci ojca, czy też wiedzieli i świadomie nie przyszli, nawet na ostatnie pożegnanie.

Niech to tragiczne zdarzenie stanie się przestrogą dla wszystkich rozwodzących się małżonków, ich dzieci, wnuków. I to nie tylko w sprawach uczuciowych, emocjonalnych i psychicznych, lecz także w sprawach majątkowych, na dziś i na przyszłość, a przede wszystkim na nieuchronną starość.

Bronisław                                                                   październik 2021


Twoje zdrowie, dobre i szczęśliwe życie przede wszystkim zależy od Ciebie. Uwierz! Przemyśl! Postanów! Zaplanuj! Wytrwale realizuj!

Idą kolejne Święta w czasach pandemii. Jest znowu lockdown i powinniśmy świętować religijne tradycje  wielkanocne w domach. Polacy to w większości chrześcijanie, a więc tradycyjnie „muszą” iść  do kościoła, by spełnić swój religijny obowiązek, a „przy okazji” pomodlić się o zdrowie.

A może nadszedł już czas, by właśnie teraz, w Święta Wielkanocne, zamiast się modlić w kościołach, narażając swoje życie i innych, wziąć się w garść, postanowić i zacząć mądrze realizować swoje życie.

Przecież, moje zdrowie i życie zależy głównie ode mnie!  Zatem od dziś biorę je w swoje ręce!!!

Czy to takie trudne?!

Kilka dni  temu, zmarznięty i zmęczony, wróciłem późno z działki od razu na obiadokolację. Z ogromną satysfakcją, z zaplanowanej na dziś i wykonanej pracy, poinformowałem partnerkę, że właśnie skończyłem montować drewnianą konstrukcję tunelu foliowego.

„To będzie budowla na co najmniej 10 lat, z płodozmianem na pomidory, ogórki i inne warzywa”- oznajmiłem z zadowoleniem.

 „Na tak długo naprzód planujesz nawet to co robisz na działce ?! – spytała przekornie i z pewnym zdziwieniem.

„Nie mogę doczekać się, aby zrealizować nasze plany na działce, szczególnie teraz w czasie trzeciej fali pandemii koronawirusa.

„Oprócz pomidorów w tunelu,  obok posadzimy ogórki w uprawie pionowej. Przesadzimy młodą śliwę z twojego ogrodu do mojego.

A po zbiorach z działki, skończą się ograniczenia związane z pandemią i zaczniemy podróżować, najpierw weekendowo a później relaksowo na dłużej w wybranych miejscach w kraju” – optymistycznie przypomniałem jej co wcześniej wspólnie zaplanowaliśmy.

Ponieważ w poprzednim poście pisałem o cechach narodowych Polaków, przypomniałem sobie, że jedną z „polskich”, negatywnych cech jest chaos organizacyjny, brak planowania i wytrwałości w realizacji długofalowych celów, zadań.

Jakby ewidentnym odbiciem i potwierdzeniem tej smutnej prawdy jest aktualny stan walki z pandemia koronowirusa w Polsce. Ogromny chaos organizacyjny widać od dawna w zarządzaniu kryzysem przez nasze władze.  

Niewiele dają publiczne przeprosiny za popełniane błędy w obliczu kryzysu, który dotyka indywidualnie każdego z nas.

I nie jest to moja ocena i  złośliwe stwierdzenie ludzi z opozycji politycznej, lecz autorytetów i fachowców, kompetentnych w dziedzinie ochrony zdrowia, w tym ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Ja jednak jestem realnym optymistą, który z racji zawodowej musi racjonalnie oceniać sytuację dziś i planować lepszą przyszłość na jutro.

Po pierwsze, wspólnie z partnerką, jak tylko mogliśmy najszybciej, zaszczepiliśmy  się już dwukrotną dawką. Za siebie mogę powiedzieć, że w moim wieku, tryskam zdrowiem!!! A to przede wszystkim dlatego, że od dawna stosuję planowo wyznaczone sobie zasady zdrowotne i „złote środki”, o których pisałem w lutym 2020 roku, jeszcze nic nie wiedząc o nadchodzącej pandemii / patrz: Moje, sprawdzone sposoby na ZDROWIE/.

Po drugie, do dzisiaj chwalę się swoim dorosłym dzieciom, że zastosowana przeze mnie, kilkanaście lat temu, sprawdzona naukowo „kuracja” Citroseptem” – wyciągiem z grejfruta, uodporniła mnie na grypę, jakiekolwiek przeziębienia, katary i nie choruje na nie od tamtego czasu. Wiem, że nawet oni przez długi czas słuchali mnie z niedowierzaniem, ale dziś widzą, że „kuracja Citroseptem” działa na mnie już tyle lat. Co oczywiście nie przeszkadza mi, planowo i systematycznie, nadal stosować  moje zasady zdrowotne z pozytywnymi efektami.

Po trzecie, dużo czytam, a ostatnio sprawdzam wszelkie informacje dotyczące pandemii koronowirusa i choroby Covid 19  i weryfikuję ich zgodność z  rzeczywistością i naukową prawdą.

Nie daję się zwieść fałszywym informacjom, tzw.” mądrym Polakom -wszystkowiedzącym”, pseudonaukowcom, „znachorom”, wierząc naukowym autorytetom, mądrym-kompetentnym i doświadczonym autorytetom.

Po czwarte, wierząc fachowcom i autorytetom, przyjmuję do wiadomości i planowania życia na „jutro”  prognozowanie, że:

– po zaszczepieniu określonej ilości ludzi w danym kraju, osiągnięta zostanie tzw, „odporność stadna” czyli populacyjna. Według twierdzeń naukowców Światowej Organizacji Zdrowia, w przypadku koronawirusa, mieści się ona w granicach 60 – 70% . Natomiast prognozy fachowców z Komisji Europejskiej przewidują, że poszczególne kraje unii zaczną odzyskiwać odporność populacyjną w miesiącu lipcu – sierpniu 2021 roku.

– Polska i Polacy, w zależności od sprawności organizacyjnej szczepień i dostaw szczepionek w ramach wsparcia Unii Europejskiej, swoja odporność populacyjną mogą osiągnąć w miesiącach sierpień-wrzesień 2021 roku;

Ponieważ szczepienia są dobrowolne, spełnienie tej ostatniej prognozy w dużym stopniu zależy od Polaków, od każdego z nas. Od mądrości, wiedzy, chęci, a nie od modlitwy w kościołach.

Przecież Twoje zdrowie, dobre i szczęśliwe życie przede wszystkim zależy od Ciebie. Uwierz! Przemyśl! Postanów! Zaplanuj! Wytrwale realizuj!

Właśnie takich działań życzę drogim czytelnikom bloga w ramach tradycyjnych Świąt Wielkanocnych!!!

Bronisław                                                                            4/5 kwiecień 2021


Co nam – Polakom przeszkadza: w cywilizacyjnym rozwoju, w osiąganiu powszechnego dobrobytu? Co stoi na drodze do szczęścia /dobrostanu/ każdego Polaka?

Nie jesteś zadowolony ze swojego życia ?! Nie możesz zaspokoić normalnych potrzeb życiowych, swoich i rodziny ?! ?! Czujesz się nie spełnionym człowiekiem?! Nie widzisz realnych szans na zrealizowanie swoich marzeń?!

Czy jesteś szczęśliwym człowiekiem?!

Jeżeli nie to…???

Czy naprawdę wiesz dlaczego tak jest? Czy aby na pewno to tylko Twoja wina?

Przez 123 lata niewoli naszego narodu, nie mając własnej Ojczyzny, wolności, własnej ziemi, gospodarki, rolnictwa, oświaty, języka, nie w głowie było Polakom realnie myśleć o dobrym, normalnym życiu. A cóż dopiero o dobrobycie materialnym, nauce, kulturze narodowej, nie mówiąc o jakimkolwiek szczęściu, czyli dobrostanie.

To co nam wówczas pozostało i siłą rzeczy kierowało naszym życiem, to podejmowanie wielokrotnych prób odzyskania niepodległości, suwerenności narodowej i wolności. W tych długich latach niewoli potrafiliśmy bohatersko i z męstwem walczyć o wolność własną i innych narodów, za  „Wolność Naszą i Waszą.

Sześciokrotnie zrywaliśmy  się do walki o wolność w powstaniach narodowo-wyzwoleńczych, począwszy od powstania kościuszkowskiego, wielkopolskiego, listopadowego, powstanie krakowskie, styczniowe, a skończywszy na powstaniu wielkopolskim, tuż przed końcem I Wojny Światowej. Potrafiliśmy bohatersko i z męstwem walczyć o wolność własną, a także innych narodów, za  „Wolność Naszą i Waszą”.

11 listopada 1918 roku, po 123 latach Polska odzyskała suwerenność i upragnioną wolność zrzucając jarzmo zaborców.

Niestety, nasza upragniona wolność trwała niedługo, bo zaledwie 21 lat. II Wojna Światowa zabrała nam ten krótkotrwały, powiew wolności II Rzeczpospolitej. ”

Ponowne „ wyzwolenie”  przyszło ze wschodu, wraz z „dobrobytem komunizmu ”. Mimo tego, wielu Polakom wydawało się, niestety błędnie, że nareszcie rozpoczniemy budowę wolnego, własnego i szczęśliwego Państwa i narodu.

Po 44 latach komunistycznej, „ przyjacielskiej więzi robotniczo-chłopskiej”, dzięki wyjątkowemu zrywowi „Solidarności” Polaków, po raz trzeci odzyskaliśmy Wolność.

Na bazie 21 postulatów wywalczonych przez 10 mln Polaków zrzeszonych w NSZZ „Solidarność” od 1989 roku rozpoczęliśmy budowę wolnego i suwerennego Państwa, tym razem III Rzeczpospolitej .

Wśród tych postulowanych, upragnionych wartości znalazły się między innymi, te, które niestety do dziś nie zostały zrealizowane, a nawet doprowadziły do podziału Polaków.

3.Przestrzegać zagwarantowaną w Konstytucji PRL wolność słowa, druku, publikacji, a tym samym nie represjonować niezależnych wydawnictw oraz udostępnić środki masowego przekazu dla przedstawicieli wszystkich wyznań.

13.Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnej sprzedaży itp.

16.Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.

I oto dziś, w wolnej Polsce, zamiast poświęcić wszystkie siły i działania tym nadrzędnym narodowym celom, Polacy stanęli w rozkroku podziału społeczeństwa na praktycznie dwie różniące się strony, w jakiejś nowej wojnie, tym razem wewnętrznej.

A co najdziwniejsze, dziś już nie grożą nam, bezpośrednio, jakieś zewnętrzne, wrogie siły czyhające na naszą Wolność, terytorium, inne dobra narodowe. Od 1999 roku chroni nas parasol obronny NATO. W 2004 roku, wolą większości narodu /77,45% uprawnionych do głosowania/ weszliśmy dobrowolnie do Unii Europejskiej. Jako jedni z nielicznych członków, prawie najwięcej otrzymujemy z niej środków finansowych.

I mimo tego, zamiast się cieszyć z wolności, z ochrony i wsparcia tych organizacji, korzystać ze środków unijnych i rozwijać kraj, My, „dumny” Naród ( mam tu na myśli głównie rządzącą i wspierającą władzę  podzieloną część), narzekamy na Unię, na sprzyjających nam sąsiadów / Niemców, Francuzów/. „My” chcemy być „ suwerennym, niezależnym od innych, silnym, patriotycznie- narodowym ” Państwem. Ignorujemy Unię Europejską i odchodzimy od postępowej, cywilizacyjnie rozwojowej polityki europejskiej, między innymi na rzecz polskiej doktrynypolityki zagranicznej zwanej „Międzymorzem”, ( nie mylić z ideą Trójmorza).  Nasi dzisiejsi przywódcy widzą się w niej politycznym liderem, ale pośród „słabych” Państw Europy  środowo-wschodniej. Tym samym stawiamy się niejako przeciw wspólnocie europejskiej państw zrzeszonych w Unii. I tak to jesteśmy w Unii Europejskiej coraz mniej liczącym się członkiem.

Komu z nas i po co są potrzebne te narzekania na Unię Europejską, polityczne ruchy i  działania naszych władz?  Czy aby na pewno dla dobrobytu i szczęścia Polaków ?!

A przecież czynią to władze legalnie wybrane w demokratycznych wyborach przez nas Polaków, co prawda niewielką, ale większością oddanych głosów!!!

Czym zatem kieruje się ta podzielona większość naszych rodaków, wybierając swoich przedstawicieli do parlamentu i kandydata na prezydenta, a następnie popierając ich sposób kierowania Państwem i całym narodem?

Przecież rozumując logicznie wydaje się, że wszystkim Polakom, mimo istniejących podziałów, winno zależeć przede wszystkim na dobrobycie materialnym, a w dalszej kolejności na dobrostanie, czyli szczęściu każdego z nas. I te najważniejsze wartości życiowe, jako nadrzędne, winny być wspólne i łączyć nasze społeczeństwo.

A jednak tak nie jest!? Dlaczego?

Dlaczego jeden człowiek, lider rządzącej partii,  wraz  ze swoimi członkami wygrywa wybory, a jego partia ma wciąż największe poparcie Polaków, mimo tak kontrowersyjnych w społeczeństwie działań  ?

Dlaczego głoszone przez nich hasła, wartości, cele, działania, są tak chwytliwe dla wspierającej go większości Polaków uprawnionych do głosowania?

Nie jestem politykiem i jako prawnik profesjonalista, stroniący od zaangażowania politycznego, spojrzałem na to społeczne zjawisko w naszym kraju z zupełnie innej strony.

Nasza historyczna przeszłość, ze szlacheckim „ liberum veto”, a następnie 123 latami niewoli, uciskiem zaborców, komunistycznymi rządami, ewidentnie odcisnęła swoiste piętno na kulturze narodowej Polaków.

Najkrócej mówiąc lata niewoli, walki o wolność, bieda, brak możliwości nauki i zacofanie oświatowe, wykształciły w nas myślenie, nawyki i zachowania, które  stały się naszymi cechami narodowymi, naszym narodowym charakterem.

Z jednej strony to cechy dobre jak:

waleczność, odwaga, męstwo, wręcz brawura, ofiarność oraz gościnność, współczucie dla słabszych, uprzejmość dla kobiet, więzi rodzinne i towarzyskie.

Mamy opanowaną dziejowo

umiejętność dostosowywania się do różnych sytuacji, tzw. „ kombinowanie”. Jesteśmy zaradni, samodzielni, ba nawet  „wszystkowiedzący”, w myśl znanego hasła „ Polak potrafi”.

Zaś z drugiej strony złe cechy narodowe i to właśnie one, moim zdaniem i nie tylko moim, kształtują takie, a nie inne postawy Polaków w dzisiejszej rzeczywistości.

Jakież to złe cechy Polaków wpływają negatywnie na nasz cywilizacyjny rozwój, osiąganie powszechnego dobrobytu i na indywidualne szczęście /dobrostan/ każdego Polaka?

Przyjrzyjmy się nim i spróbujmy, w miarę krytycznie i obiektywnie, porównać je ze swoimi cechami charakteru. Niech każdy odpowie sam sobie na pytanie:

Jak przekładają się moje cechy na współdecydowanie o losach naszego kraju, poprzez udział w wyborach politycznych, społecznych, w Państwie, w samorządzie gminnym,, miejskim, wojewódzkim i w różnych organizacjach.

                                               •••

Na początku XX wieku redakcja miesięcznika „Kuriera Polskiego” ogłosiła konkurs na temat największej wady narodowej Polaków, zadając pytania:

 Jaka wada najbardziej szkodzi narodowi polskiemu i jakimi środkami można ją wytępić?

Pięcioosobowe jury, z udziałem Elizy Orzeszkowej i Bolesława Prusa, pierwszą nagrodę przyznało dr. Stanisławowi Trzebińskiemu z  guberni wołyńskiej /dziś Ukraina/.

Wskazał on i uzasadnił, że:

 ” Największą wadą Polaków jest niestałość i brak wytrwałości ”,

 a  „słabość charakterologiczna Polaków uwidacznia się w braku wytrwałości, w niedokładności, nierzetelności i próżności”.

Drugą nagrodę zdobył Antoni Iwanowski, urzędnik z Mińska /dziś Białoruś/ uznając za największą wadę narodową Polaków:

„ Niezdolność dążenia, uparcie i stale, do pewnego celu; rozdźwięk między słowami i czynami oraz chwiejność i zmiennośćstąd wytworzyło się określenie „słomiany zapał „.

Na przestrzeni ostatnich trzech wieków, w tym duchu wypowiadało się wielu słynnych i mądrych rodaków.

Józef Wybicki,  współtwórca Legionów Polskich  we Włoszech, autor słów  Mazurka Dąbrowskiego – hymnu narodowego. Na porywczość, niestałość i brak wytrwałości Polaków narzekał:

” Polak tak prędko przyjmuje, jak porzuca wszystkie projekty; jak łatwo się do czegoś zapala, tak szybko ostyga. W nieszczęściu zaś nigdy nie dostrzega braku zapału u siebie, lecz zrzuca winę na innych”.

Maurycy Mochnacki– autor” Powstanie narodu polskiego”, pisał: 

„Niecierpliwość jest najistotniejszą cechą naszego charakteru”.

Józef Piłsudski- tak często dziś naśladowany przez polityków jako wzór Polaka patrioty, uważał, że:

„Dla Polaków ważniejszy jest nastrój niż argumenty i rozumowanie, dlatego najlepiej nimi rządzić poprzez wzniecanie nastrojów”.

O braku wytrwałości w dążeniu do celów i niecierpliwości Polaków pisał Stanisław Ignacy Witkiewicz przytaczając powszechne już wówczas określenia:

robimy wszystko „ na łapu – capu”, „ po łebkach”, „ na łeb, na szyję”, „ aby być”, odwalanie zajęć”, przyjmując, że „ jakoś to będzie”.  

                                                           •••

Spróbujmy teraz, na kanwie naszych trudnych doświadczeń historycznych, odpowiedzieć na tytułowe pytanie:

Co w dzisiejszych czasach III Rzeczpospolitej przeszkadza Polakom w cywilizacyjnym rozwoju, takim jak w innych Państwach zachodnich i skandynawskich, w osiąganiu powszechnego dobrobytu?

No i najważniejsze:

Co stoi na drodze do szczęścia /dobrostanu/ każdego Polaka?

Posłużę się, badaniami i opracowaniami naukowymi w tym zakresie, z których na szczególne podkreślenie zasługuje książka: ” Charakter narodowy Polaków”- socjologa, etnografa i religioznawcy dr. Edmunda Lewandowskiego.

Zacznę od tych cech narodowych, charakteru Polaków, które hamują, a wręcz szkodzą w prawidłowym, nowoczesnym, rozwoju naszego kraju i osiąganiu powszechnego dobrobytu.

1.Chwiejność /niestałość/ i brak wytrwałości

Mamy wielkie ambicje i szczytne zamiary, dlatego podejmujemy lekkomyślnie decyzje i zobowiązania, a potem pracujemy niestabilnie, zrywami, z brakiem wytrwałości, tzw: „słomiany zapał”.

Działamy najczęściej na krótką metę, gdzie tymczasowość jest ważniejsza od długofalowego myślenia, systematyczności i wytrwałości. Nie posiadamy wykształconej i wpojonej pokoleniowo zdolności upartego, wytrwałego dążenia do wyznaczonych celów, realizacji zadań. Stąd też nie posiadamy „wewnętrznej dyscypliny”, a w życiu i pracy nie przestrzegamy regulaminów, zasad, a także zbyt często przepisów prawa.

2.Improwizacja i krótkowzroczność

Realizujemy przedsięwzięcia , w tym wielkie o dużej skali, typu narodowego ( np. inwestycja – Elektrownia Ostrołęka), jak również mniejsze, bez wcześniejszego, racjonalnego planowania, oceny ryzyk i przewidywanych skutków. Strategię, planowane działania często zastępujemy improwizacją, ryzykiem na zasadzie „ zobaczymy w praktyce ”, „jakoś to będzie” „czas pokaże”, „ nie martwmy się na zapas”, „ damy sobie radę”, czyli tzw. ”bujanie w obłokach”. Ignorujemy prawdziwe dane, podstawy faktyczne i analizy przewidujące konsekwencje.

I tak też często postępują indywidualni Polacy.

3.Nieodpowiedzialność

Niestety, cechuje nas beztroska, rozrzutność, próżność i lekkomyślność. Często żyjemy z gestem, fantazją, ponad stan i możliwości. Stąd popełniamy stosunkowo dużo błędów. Nie umiemy się do nich przyznać, a jeszcze trudniej ze skruchą i pokorą. Zamiast je naprawiać, rozwiązywać, wyciągnąć wnioski na przyszłość, szukamy winnych poza sobą, aby zrzucić winę i pozbyć się jakiejkolwiek odpowiedzialności.

4.Ignorancja wiedzy i autorytetów

W Polsce mamy prawie 38 mln ekspertów tylu ilu Polaków, z których każdy , (włącznie z dziećmi i młodzieżą – taki biorą przykład z rodziców w okresie wychowania), ma swoje zdanie na każdy temat, bez potrzeby sięgania do jakiejkolwiek wiedzy. Każdy bowiem zabiera głos na „własny rozum” i to na każdy temat, bowiem na wszystkim się zna. Najwięcej mamy „ lekarzy”, „ złotych rączek” „ fachowców od życia”, a także „prawników” ( jako prawnik  znam to z doświadczenia zawodowego). Po prostu od wielu pokoleń nie cenimy autorytetów, wiedzy naukowej, wartości umysłowych.

Cechuje nas powszechna skłonność do wydawania opinii w oparciu o pobieżne wrażenia, odczucia, poznanie, a nie w oparciu o posiadaną prawdziwą wiedzę, fakty, zdania i ekspertyzy specjalistów, naukowców, autorytetów. Niezmiernie rzadko zdarza się Polak, który przyznaje wprost, że nie wie i nie będzie się wypowiadał na dany temat.

A teraz przyjrzyjmy się jakie cechy narodowe Polaków mogą także stanowić przeszkody na drodze do szczęścia każdego z nich.

5.Emocjonalność

A ściślej emocjonalność pozbawiona racjonalności. Bowiem emocjonalność, w postaci pozytywnych emocji i uczuć, jest bardzo ważna na drodze do prawdziwego szczęścia, gdy chodzi o takie wartości jak miłość, małżeństwo, wychowanie, i.t.p. W tym wypadku chodzi o taki rodzaj cech emocjonalnych, które szczęściu szkodzą.

My Polacy jesteśmy jednym z najbardziej emocjonalnych narodów i emocjonalność znacznie przedkładamy nad racjonalność w dążeniu do celów, w tym celu najważniejszego jakim jest prawdziwe szczęście.

Jesteśmy bardzo wrażliwi na nastroje, wpływy zewnętrzne, sugestie, nawet takie jak gesty, uśmiechy czy sposób bycia. Stąd reagujemy nie zawsze w sposób przemyślany i mądry, często popełniając błędy.

Naszymi narodowymi wadami jest impulsywność, porywczość, niecierpliwość, pochopność w podejmowaniu decyzji, ich zmienność i chwiejność pod wpływem emocji, a nie racjonalnych podstaw i wiedzy naukowej.

6.Brak wytrwałości w dążeniu do celów.

Podobnie jak w dążeniu do postępu i cywilizacyjnego rozwoju naszego kraju, tak samo na drodze do szczęścia, największą przeszkodą dla Polaków jest brak wytrwałości, niecierpliwość, niezdecydowanie i niestałość w dążeniu do celów.

Niezmiennie głoszę tę smutną prawdę, że Polacy nie osiągają swoich marzeń, pragnień, zamierzeń na drodze do szczęścia, bo najczęściej brakuje im wytrwałości, wiary w siebie i swoje możliwości i zatrzymują się przedwcześnie w przekonaniu, że nigdy nie uda się im osiągnąć wyznaczonego celu.

                                               •••

Na koniec, dla porównania, spójrzmy na charakter i niektóre, znamienne cechy narodowe innych nacji, tych stojących na czele cywilizacyjnego postępu i rozwoju.

Niemcy

To naród o mentalności władczej. Realiści nie wierzący w cuda, w ślepy los szczęścia, stojący na pewnym gruncie. Dla Niemców  pewny grunt i podstawy dobrobytu i dobrostanu  to: porządek, czystość, praworządność, rodzina, zawód, perfekcjonizm w działaniu, przewidywalność, systematyczność, sprawność organizacyjna. Niemieckie motto życia, pracy i działania to „ordnung muss sein”- porządek musi być”.

Francuzi

Należą do ludzi walczących i buntowniczych. Ich symbolem jest rewolucja. Naród patriotów, niezwykle ceniących swoją ojczyznę i wolność. Cenią sobie poczucie dumy i własnej wartości. Są z reguły optymistami, towarzyscy i tolerancyjni. Uważają siebie za najwspanialszy naród.

Amerykanie

Posiadają i demonstrują niesamowitą wręcz pewność siebie. Potrafią przekonać innych, że absolutnie są w stanie zrobić i dokonać wszystkiego. I większość z nich naprawdę w to wierzy. Optymizm i wiara we własne siły są fajne, ale pewność siebie Amerykanów jest np. dla Polaków  wręcz skrajna a nawet rażąca.

Inną cechą narodową jest otwartość. Amerykanie zagadują i rozmawiają z każdym. Począwszy od barmana, kasjera, taksówkarza, po kierowcę autobusu, każdy zagada Cię i opowie historię swojego życia.

Amerykanie potrafią śmiać się z siebie samych. I rzeczywiście mają do siebie duży dystans.

Charakterystyczna cecha Amerykanów to przestrzeganie zasad. Dla nich „nie wolno” oznacza „nie wolno”, w przeciwieństwie do Polaków. Przestrzeganie zasad sprawia, że życie jest łatwiejsze, a Amerykanie nie lubią utrudniać sobie życia. Stosując się do prawa, a priori zakładają, że inni też tak robią.

Śmiało można powiedzieć, że Amerykanie to uprzejmy, miły i skory do pomocy naród.

                                                            •••

A teraz, tak jak proponowałem na wstępie, przyjrzyjmy się sobie, każdy niech zrobi wewnętrzny przegląd własnych cech charakteru, taki mały rachunek sumienia.

Które z tych negatywnych polskich cech narodowych są moim udziałem?

Czy ja w ten sposób nie przyczyniam się do hamowania narodowego rozwoju, postępu cywilizacyjnego, dobrobytu i dobrostanu w naszym kraju?

Czy moje cechy nie są czasem przeszkodą na mojej i rodziny drodze do szczęścia?

Jeżeli tak samokrytycznie uznasz, to zapewne będziesz wiedzieć co masz dalej czynić ?!

Bronisław                                                                                  luty 2021


Mam swój sposób – plan, na powrót do realizacji celów życiowych po wygranej „wojnie” z koronawirusem!!! A Ty masz swój plan? Jeżeli nie, to na co czekasz!?

Wierzę autorytetom naukowym na Świecie, a także w naszym kraju, że dzięki szczepionkom dopuszczonym do obrotu przez właściwe i kompetentne organy międzynarodowe, w tym Unii Europejskiej i krajowe, wkrótce wygramy „ wielką światową wojnę” z wirusem SARS 2 – Covid 19.

Papież Franciszek i emerytowany papież Benedykt XVI zostali zaszczepieni pierwszą dawką szczepionki przeciw Covid-19 – potwierdził w czwartek  /14 stycznia 2021r/ szef biura prasowego Watykanu Matteo Bruni.

Jak wynika ze światowych prognoz naukowych i naszych krajowych, ta „wojna” zakończyć się powinna na przestrzeni 2021 roku. Zapewne w nieco różnych okresach w poszczególnych państwach, w zależności od sprawności organizacyjnej, logistycznej, pomocy Unii Europejskiej i posiadanych środków finansowych na zakupy szczepionek poza unijnym limitem.

W związku z tą rodzącą optymizm wiedzą, chyba trzeba zadać sobie bardzo ważne życiowo pytanie:

Jak w tej sytuacji może, a raczej powinien, postąpić każdy z nas, aby w zdrowiu dotrwać do końca walki z pandemią koronawirusa, a następnie powrócić na drogę do dobrego i szczęśliwego życia?

Ja, mam swój sposób, a właściwie to plan, na powrót do normalnego życia i kontynuację swoich celów życiowych na drodze do szczęścia!

Myślę, że będzie on mi bardzo pomocny w wytrwałym dążeniu do nich. Zresztą już nieraz w życiu skutecznie sprawdziłem ten racjonalny sposób osiągania zaplanowanych celów.

Po pierwsze i to jest dla mnie najważniejsze.

Muszę koniecznie zaszczepić się, aby mieć gwarancję dotrwania w zdrowiu do końca pandemii. Mówiąc wprost aby móc „ nareszcie odżyć”, złapać oddech pełnego życia, odzyskać energię i siły witalne, zarówno fizyczne jak i psychiczne.

Przy okazji, zupełnie marginalnie i zapewne dla nielicznych, muszę „publicznie zagrzmieć”.

Podejmując decyzję o szczepieniu nie dajcie się zwieźć wszelkim bzdurom publikowanym w mediach, szczególnie społecznościowych, o szkodliwości szczepień.

Bądźmy mądrzy w swoich najważniejszych życiowych decyzjach i zdajmy się na wiedzę naukową i autorytety.

Pierwsze szczepienie przeciwko Covid-19 w Polsce. Zaszczepiona została Alicja Jakubowska, naczelna pielęgniarka szpitala MSWiA w Warszawie

W następnej kolejności.

Jako że nie jestem człowiekiem pierwszej młodości i zdrowie „ogólne” od czasu do czasu tu i tam skrzypi, wraz z końcem pandemii zrobię sobie diagnozę i bilans stanu zdrowia, wykonując profilaktycznie niezbędne badania.

Kierując się wytycznymi specjalistów wykonam następujące badania profilaktyczne:

1.Morfologię krwi obwodowej

– sprawdzając swoją immunologiczną odporność w walce z wszelkimi wirusami;

2.Stężenie glukozy we krwi

– sprawdzając pracę trzustki i zagrożenie cukrzycą;

3.Stężenie cholesterolu we krwi

badając swój układ sercowo-naczyniowy, w tym miażdżycę naczyń krwionośnych;

4.Wiem, że dodatkowo muszę wykonać badania specjalistyczne prostaty wykonując

marker PSA, oraz

5.Densytometrię –

 na sprawdzenie stanu kości, w tym osteoporozę.

Oczywiście zrobię je w zgodzie ze swoim lekarzem rodzinnym i na koszt NFZ, a tam, gdzie zajdzie potrzeba nawet na koszt własny.

Bilans stanu zdrowia po każdej dekadzie życia to dzisiaj standard w nowoczesnych krajach, niestety jeszcze nie w Polsce.

Ja chcę nie tyle być snobem-naśladowcą, lecz zdrowym człowiekiem.

Bowiem:

Zdrowie jest bezcenne, bez niego żaden człowiek nie zbuduje sobie i rodzinie dobrego, a tym bardziej szczęśliwego życia.

Równolegle do bilansu swojego zdrowia.

Przeprowadzę analizę i weryfikację swoich dotychczasowych celów życiowych pozostałych do osiągnięcia.

Tych wielkich i tych małych, na wiele lat naprzód, do końca żywota i najbliższych, na dziś, jutro, na miesiąc, kwartał czy rok. Pamiętając, że najważniejszymi wartościami koniecznymi do osiągnięcia prawdziwego szczęścia są:

– oddanie we wzajemnej miłości w związku małżeńskim, czy partnerskim;

– szczęście rodzinne, w tym dobre wychowanie  i wykształcenie dzieci;

– satysfakcja z pracy zawodowej, no i

– własna samorealizacja w spełnianiu marzeń, pragnień i postawionych celów.

Tak właściwie to ja taki sprawdzian i analizę osiąganych celów życiowych dokonuję co jakiś czas, niezależnie od tragicznych wydarzeń, takich jak światowa pandemia koronawirusa.

Teraz dokonam jej głównie pod kątem stanu zdrowia, swojego wieku i aktualnej zdolności do dalszej realizacji dotąd niespełnionych celów.

Tym bardziej, że na swojej drodze spotkałem kobietę z którą, być może, wreszcie osiągnę /osiągniemy/ radość jesieni życia i zadowolenie z już osiągniętych celów życiowych, w tym dobro dzieci, ich wychowanie i wykształcenie oraz ich dobry start życiowy.

A po wielu latach satysfakcjonującej pracy zawodowej, po wyjściu z obostrzeń i zagrożeń epidemii, będę mógł wspólnie z nią korzystać, bez żadnych przeszkód, z należnego wypoczynku, relaksu, imprez kulturalnych, rozrywkowych i zwiedzania ciekawych, nieznanych miejsc.  

I te, równie ważne, cele zamierzamy osiągać i spełniać nadal swoje marzenia we dwoje w ramach samorealizacji, w radosnej i szczęśliwej jesieni życia.

Dzisiaj z satysfakcją muszę przyznać jakże cenne i przydatne okazało się posiadanie działki w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym.

Mimo trwającej pandemii i obostrzeń, z czystym sumieniem i bez żadnych zagrożeń mogłem pracować i wypoczywać na działce. Wtedy też zaplanowałem  uprawę ogórków w pionie i przygotowałem stelaże oraz niezbędny osprzęt. Teraz z niecierpliwością czekam na eksperymentalne posadzenie ogórków w uprawie pionowej oraz na wypoczynek pośród zieleni i w słońcu.

A Ty masz swój plan na powrót do realizacji obranych celów na drodze do dobrego i szczęśliwego po wyjściu z pandemii koronawirusa?!

Jeżeli nie, to na co czekasz ?

Myślę sobie głośno, bo pamiętam takie znane aforyzmy mądrych ludzi :

„ Moje życie będzie miało taki sens, jaki ja sam mu nadam”

– tak twierdzi Paulo Coelho.

 A według Mikołaja Gogola:

” Nieszczęścia są nam zsyłane po to, abyśmy uważniej przyjrzeli się swemu życiu”.

Ja już w sierpniu 2020 roku, a więc w czasie „rozwoju” pandemii pytałem w blogu

I „CO” dalej ?! – oto jest pytanie dobre na dziś.

I dziś, kiedy zbliża się oczekiwany koniec „wojny” z koronawirusem taka jest moja odpowiedź i sposób, a właściwie plan, na powrót do szczęśliwego życia. A jaka jest Twoja odpowiedź i sposób?

Bronisław                                                               6 luty 2021 r