Z cyklu „ Samo życie” Trzy pouczające przypadki nieszczęśliwej miłości ?!

Andrzej  kochał i wybaczył zdradę małżeńską. Czy postąpił dobrze, a może nie potrzebnie?!

Kasia dwa lata po ślubie oświadczyła, że nie kocha męża. Bartek dla dobra dzieci wierzył przez wiele lat, że pozyska miłość Kasi i stworzy dobry związek i rodzinę.

Doświadczony życiem i chorobą Krzysztof czynił co mógł, aby kolejny związek z kobietą, którą kochał dojrzałą miłością, zapewnił im obojgu dobre życie i spokojną starość. Czy mogło mu to się udać, gdy sprawy materialne zastąpiły miłość Ani?

Zobaczmy co przyniosło im „samo życie”.

Andrzej był przewodniczącym organizacji młodzieżowej w dużym zakładzie pracy. Julka, mieszkająca w hotelu robotniczym, przyszła ze skargą na swojego szefa, który najpierw ją zgwałcił, podczas spotkania zakrapianego alkoholem, a potem nachodził i mobbingował w pracy. Zaangażowany w pomoc Andrzej z czasem zakochuje się w Julce. Miłość Andrzeja potęguje. W końcu dochodzi do zbliżenia. Po niedługim czasie Julka za zgodą Andrzeja jedzie wraz z innymi członkami „młodzieżówki” na weekendowy biwak nad morze. Mijają kolejne dwa  miesiące wciąż kwitnącej miłości Andrzeja do Julki.  I tu nagle ….Julka jest w ciąży. Cieszy się Andrzej. Ale cóż to? Zapłakana Julka wyznaje dalej, że ojcem dziecka nie jest Andrzej tylko poznany przypadkowo chłopiec na biwaku, którego nie zna i nie wie gdzie mieszka. Zakochany Andrzej nie tylko wybacza ale godzi się i pomaga w usunięciu niechcianej ciąży. Zakochanie Andrzeja nie mija. Za kilka miesięcy biorą ślub. Julka rodzi śmiertelnie chore ich dziecko. Po jego śmierci, gdzieś po około pół roku, współpracownicy Andrzeja donoszą mu, że Julka zdradza go z jakimś sportowcem, piłkarzem pracującym w tym samym co oni zakładzie. Andrzej zaprasza oboje do domu na decydującą rozmowę.” Jeżeli się kochacie to ty Julka idź do niego ! – oznajmia załamany. Późnym wieczorem wraca skruszona Julka, próbując przekonać Andrzeja, że między nimi nic nie było, a tym bardziej miłości?!

Andrzej po raz drugi wybacza Julce. Mijają dwa lata, rodzi się zdrowy, oczekiwany przez Andrzeja syn. I oto po kilku miesiącach Julka oświadcza, że wyjeżdża do mamy, gdzie będzie wychowywać dziecko przy pomocy matki, będąc na urlopie wychowawczym. Mijają  kolejne miesiące, a Julka wraz z matką stawiają nowy warunek.” Jak chcesz dalej żyć z Julką to musisz (tak stanowczo i jednoznacznie-twierdził Andrzej) przyjechać mieszkać do nas”. Ratując małżeństwo i rodzinę Andrzej rezygnuje z kierowniczego stanowiska, na które awansował kilka miesięcy wcześniej i zamieszkuje w domu teściowej, podejmując pracę, która zupełnie mu nie leży. Niestety, pod czujnym okiem teściowej,  córka jedynaczka mamusi nie dopuszcza męża – Andrzeja do łoża przez cały czas pobytu. W końcu Andrzej ma dość wybaczania zdrad i poświęceń dla ratowania związku i rodziny. Rozwodzi się i wraca do rodzinnego miasta. Nadal dba o dziecko, choć z przeszkodami i to głównie ze strony byłej teściowej.

Samotny 33 letni Bartek, marzący o założeniu rodziny, spostrzega na przystanku autobusowym piękną długowłosą blondynkę. Zauroczony urodą wsiada do jej autobusu, dociera do niej w tłumie, wysiadają. Wbrew swoim zwyczajom zaczepia ją rozmową. Idą do krawcowej, a następnie umawia się na spotkanie. Tak oto chemia zauroczenia zrodziła w Bartku niespodziewaną miłość do 28 letniej Kasi. Ale cóż to, w przeciwieństwie do Bartka, Kasia pali papierosy, lubi życie towarzyskie z suto zakrapianym alkoholem. Bartek zaprasza ją ze stancji do swojego mieszkania. Jednak, po kolejnym, spóźnionym przyjściu do domu w stanie nietrzeźwym Bartek zrywa tak niepewne więzi i wyprasza ją z mieszkania . Nie chce takiej żony i zakładania rodziny, o której wciąż realnie myśli. Mija kilka dni. W drzwiach staje Kasia. „ Jestem z tobą w ciąży”. Zaskoczony, jednak wciąż pod wpływem pierwszego wrażenia, Bartek podejmuje próbę ułożenia z Kasią dobrego życia. Biorą ślub, rodzi się córka. Kasia przy pomocy Bartka z trudem ale kończy z paleniem. Niestety nadal nie stroni od alkoholu. Któregoś wieczoru, w łóżku oświadcza Bartkowi wprost: ja ciebie nie kocham możesz iść na k…. kiedy chcesz i gdzie chcesz

Trudno było wtedy Bartkowi uwierzyć w jej słowa, ale rzeczywiście Kasia na trzeźwo albo unikała współżycia, wynajdując różne powody, albo wprost odmawiała. Owszem do zbliżeń dochodziło rzadko i tylko wtedy gdy była pod wpływem alkoholu. Urodziła się druga córka. Kasia przy pomocy Bartka została biznesmenką- prowadząc własną działalność gospodarczą, a Bartek prawie całkowicie poświęcił się pracy i wychowaniu dzieci, jednocześnie wspomagając żonę w prowadzonej działalności. Niestety ich małżeństwo było nieudane, brakowało normalnego współżycia i to siłą rzeczy rodziło częste kłótnie. Mimo tego Bartek godził się na nie dla dobra dzieci. Aż nagle ciężko zachorował, lekarze nie dawali szans na przeżycie. Po operacji Bartek popadł w uzależnienie od alkoholu. Żona zażądała separacji prawnej, wyłącznie dla celów majątkowych, bowiem małżeństwo od dawna było fikcją. Sąd zgodził się na rozwód na żądanie męża.

           61 letni Krzysztof, po dwóch nieudanych związkach, spotkał 54 letnią Anię, również po rozwodzie, w której platonicznie podkochiwał się w latach młodzieńczych. Po kilku spotkaniach nawiązali bliższą znajomość, a następnie zamieszkali razem. W Krzysztofie zakwitła „odnowiona” młodzieńcza miłość. Zakochał się – jak twierdził- prawdziwą, dojrzałą miłością. Ania niedługo przeszła na wcześniejszą emeryturę i zajęła się domem. Krzysztof miał trudną pracę z ludźmi, ale robił wszystko aby ich związek żył dostatnio i tętnił radością. Po trzech latach wzięli ślub. Mieszkali w mieszkaniu Krzysztofa choć Ania miało swoje.  Ania prowadziła gospodarstwo domowe, a w chwilach wolnych, kiedy Krzysztof pracował, chodziła na solarium, rolletic, basen. Oboje zwiedzali Polskę i Świat, corocznie wypoczywali na wczasach, korzystali z życia kulturalnego, wypadów na weekendy. Regułą stały się niedzielne wypady na uroczyste obiady poza domem.  Ania zdobyła upragnione prawo jazdy, kupiła samochód. Krzysztofowi wydawało się, że w końcu znalazł prawdziwą miłość swojego życia. Po kilku latach Ania sprzedała swoje stare mieszkanie i kupiła nowe. Równocześnie nadszedł czas przejścia Krzysztofa na emeryturę, co w sposób oczywisty wpłynęłoby na mniejsze dochody i wydatki małżonków. W tym samym czasie Ania zaczęła wyposażać swoje nowe mieszkanie i Krzysztof dokąd jeszcze pracował pomagał finansowo w wyposażeniu mieszkania, sądząc, że Ania będzie je wynajmować. Wydawało mu się, że po przejściu na zasłużoną emeryturę czeka go wielkie zadowolenie, bo będą  z Anią spędzać szczęśliwą starość we dwoje., na którą tak ciężko pracował, planował i się starał. Któregoś dnia dość ostro pokłócił się z Anią, bo zapomniała kluczy na swoją działkę ogrodową, na którą jechali z materiałami budowlanymi, a mieli dwie działki dla siebie. I oto na trzeci dzień po tej kłótni, po powrocie z pracy, Krzysztof zamiast Ani zobaczył kartkę z krótkim odręcznym napisem: „ Przebrałeś miarę, więcej nie będziesz miał okazji do poniżania mnie ”. Okazało się, że Ania, po kryjomu, po tej wydawałoby się zwykłej małżeńskiej kłótni, wywiozła wszystkie ”swoje” rzeczy i przeniosła się do swojego nowego mieszkania. Nie pomogły wielokrotne przeprosiny i prośby. Chyba dla uniknięcia dalszych prób Krzysztofa pogodzenia się, Ania wyjechała do syna za granicę. Na kolejne ponawiane próby i prośby Krzysztofa odpisała, aby wystąpił o rozwód, prawdopodobnie przy wsparciu syna. I tak też się stało.

          Te prawdziwe trzy zanonimizowane przypadki związków małżeńskich  zakończyły się rozpadem małżeństwa i rozwodem. Spróbujmy teraz wspólnie znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego tak się stało?

 Z nawet pobieżnej, nie prawniczej, oceny, bez emocji i z dystansu, można zauważyć, że w każdym przypadku występuje miłość jednostronna, bez wzajemności ze strony drugiego partnera związku. To były nieszczęśliwe miłości jednego partnera! Co ważne w każdym z tych związków małżeństwo zakończyło się rozpadem i rozwodem. I to nawet przy największej miłości, dobrej woli drugiego partnera, upływu dłuższego czasu, a nawet wybaczeniu zdrady. Niestety tak się dzieje w życiu, gdy związek opiera się na miłości jednego partnera, choćby największej! Stąd płynie praktyczna nauka dla wszystkich młodych ( i nie tylko młodych) podejmujących decyzję o małżeństwie.

Najpierw upewnij się  na 99 %, że Twój partner/ ka, z którym chcesz stworzyć dobry związek na całe życie i szczęśliwą rodzinę, rzeczywiście Cię kocha.

Czasem to jest trudne, ale możliwe i wręcz konieczne!

A jak to stwierdzić? Czytaj rozdział IV mojej książki, p.t: „O małżeństwie, czyli kiedy małżeństwo będzie szczęśliwe?”

Bronisław                                                      luty 2020 r.


Moje, sprawdzone sposoby na ZDROWIE- najważniejszy „złoty”, środek do szczęścia.

„ Carcinoma ventriculi „- nowotwór złośliwy żołądka! Rokowania – trzy miesiące życia.”

Wściekły” podejmuję walkę! Wycięcie subtotalne żołądka. Zapijam życie przez 5 lat niepewności. Żyję!!! Zmieniam siebie, tryb życia i pracy. Nie piję i nie palę! Nareszcie dbam o zdrowie. Minęło 20 lat. Od 10 lat nie wiem co to jest grypa, przeziębienie, katar.

 „Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz”- Jan Kochanowski – fraszka „Na zdrowie”. OSTRZEŻENIE znane Polakom od 440 lat! Ilu z nas tak naprawdę je słucha i realizuje? Ja byłem tego negatywnym przykładem. Dziś, po latach intensywnej pracy dla „ pieniędzy”, dla dobrego standardu życia, przy jednoczesnym lekceważeniu stanu zdrowia, braku należytego wypoczynku, przyznaję się do błędów młodości. Myślę, że tak postępuje wielu młodych i dojrzałych ludzi. Do czasu…..!!! Odpukać, jak w moim przypadku ciężkiej choroby i krachu życiowego.

Dzień przed operacja, z nieznaną odpowiedzią na pytanie będę żył czy nie, już wiedziałem, że pieniądze, majątek, nie mają żadnego znaczenia. Liczy się zdrowie, a ja przez tyle lat goniłem za tym, co właśnie w tamtej chwili było kompletnie nie ważne. Kiedy stanąłem na „równe nogi”, dopiero to zrozumiałem bo doświadczyłem najgorszego, śmiertelnej choroby w kwiecie wieku.! Wszystkich tych, którzy pędzą przez życie w pogoni za dobrami doczesnymi przestrzegam, najpierw  dbajcie o zdrowie. Ono jest najważniejsze od wszystkich, nawet największych wartości. Nie osiągniecie szczęścia, obojętnie o jakim marzycie i dążycie, bez dobrego zdrowia fizycznego i psychicznego.

O tym mówią wszyscy, którzy przeżyli kryzys choroby, Jerzy Stuhr, Janina Ochojska, Anita Lipnicka, Irena Santor, Anna Wyszkoni, Kylie Minoque, Angelina Jolie i wielu innych znanych ludzi.

A jak ja po wyjściu na prostą, starałem się i staram naprawić błędy w dbałości o zdrowie?

Oto moja, nieco spóźniona lecz skuteczna droga do lepszego życia!!!

Po pierwsze, kiedy po siedmiu latach niepewności życia i zapijania smutków i nieszczęścia śmiertelnej choroby, lekarze orzekli brak wznowy nowotworowej, uwierzyłem im i w końcu sobie, że jest jeszcze sens życia i cele do osiągnięcia dla mnie i dla bliskich.

Po drugie, w związku z pozytywna diagnozą, natychmiast podjąłem decyzję o zaprzestaniu picia alkoholu i całkowitej abstynencji, oczywiście przy pomocy detoksykacji i  wielotygodniowej terapii.

Zwracam przy okazji uwagę, ze praktycznie nie możliwe jest z dnia na dzień zerwanie z alkoholem bez fachowej terapii w okresie przejściowym (podobnie jak z każdym uzależnieniem).

Po trzecie, ratowanie zdrowia i przejście do normalnego zdrowego życia, rozpocząłem od zmiany sposobu myślenia i nastawienia do życia, z pesymistycznego na pozytywny. Czyli od wyleczenia i naprawy stanu zdrowia psychicznego, w pierwszej kolejności przed zdrowiem fizjologicznym. Mimo iż przyczyną mojego załamania była organiczna choroba- nowotwór żołądka w wyniku jego zżarcia przez niezbadane i nieleczone wrzody.

Ten proces leczenia psychiki, umysłu, i sposobu negatywnego myślenia dokonałem sam studiując wszelkie metody naukowe i paranaukowe, a następnie przy zastosowaniu wybranej i najlepszej dla mnie metody „ Treningu autogennego Schultza”.

Kiedy po pół roku ćwiczeń sprawdziłem jego skuteczność, przeszedłem do drugiego etapu ratowania zdrowia fizycznego.

Na początek przeprowadziłem kurację i uodpornienie od grypy, przeziębień, katarów, jako źródła wszelkich innych  chorób, stosując niezwykle prostą, ale jakże skuteczną do dziś, terapię citroseptem ( wyciąg z  grejpfruta). Metodę kropelkową stosowałem  przez cały rok z dwutygodniowymi przerwami.

Następnie w oparciu o zalecenia lekarskie i wskazania dietetyczki wprowadziłem na stałe podstawowe zasady profilaktyki zdrowotnej i zdrowego żywienia. Te ostatnie wiszą w widocznym miejscu w kuchni. Od tego czasu systematycznie, okresowo, kontroluję stan zdrowia.

Dbam o profilaktykę zdrowotną jak niżej, oraz stosuję właściwe, dietetycznie odżywianie i regularny tryb spożywania posiłków:

Moje podstawowe zasady żywienia to:

           A. Siedem najzdrowszych dla mnie produktów zdrowego jedzenia:

1. Zupa jako obowiązkowy i podstawowy, codzienny posiłek;

2. Produkty zbożowe z pełnego ziarna( pieczywo, kasze, makarony, ryż) zamiast czerwonego mięsa;

3. Warzywa spożywane najczęściej: kapusta, pomidory, szpinak, brokuły, marchew oraz kiszonki z kapusty i ogórków;

4. Owoce: awokado, jabłka, aronia, borówka amerykańska, grejpfrut czerwony, winogrona (rodzynki),- uprawiam na działce także aronię i borówkę amerykańska i robię z nich przetwory;

5. Ryby morskie tłuste ( łosoś, makrela, śledź, sardynka)- jem codziennie na przemian;

6. Herbata: piję codziennie, o odpowiedniej porze i działaniu, trzy rodzaje herbaty: zieloną, czarną i czerwoną;

7. Przyprawy ( podstawowe na co dzień-czosnek, kurkuma, imbir, oliwa z oliwek Virgin );

Stosuję siedem przykazań zdrowego odżywiania:

1.Spożywam obowiązkowo 5 posiłków dziennie /o jeden więcej bo jem mniej i częściej, gdyż nie mam żołądka, a obiad dzielę na dwa posiłki, zupa obowiązkowo i po 2 – 2,5 godzinach drugie danie/;

2.Jem regularnie o tych samych porach, kolację najpóźniej 2 godziny przed snem;

3.Codzienne żywienie rozpoczynam rano alternatywnie albo od wypicia szklanki wody z sokiem z pół cytryny i łyżeczki miodu albo od herbaty, kakao lub kawy Inka, nigdy od kawy;

4.Wypijam co dnia ok.2,5 litra napojów, w tym kefir i własne soki z aronii, porzeczek, jabłek, co jakiś czas sok z granatów;

5.Dla „zdrowia” piję: jedną kawę dziennie, przy spotkaniach okolicznościowych wypijam drugą; piję dodatkowo napar z czystka;

6.Unikam „przegryzania” między regularnymi posiłkami;

7.Znacznie ograniczam spożycie słodyczy, ciast oraz mięsa, szczególnie czerwonego. W zamian jem więcej owoców i warzyw, odpowiednich dla potrzeb aktualnego stanu zdrowia stwierdzonego po badaniach profilaktycznych jak np. kiwi, śliwki, jabłka, w tym suszone, banany, sałatki i surówki;

Dobre zdrowie to oprócz prawidłowego odżywiania, dbałość o zdrowie fizyczne i psychiczne, wypoczynek, relaks, kultura i rozrywka. Tego właśnie nie robiłem przed chorobą, w pełni poświęcając się pracy, rodzinie i wychowaniu dzieci. Choroba odmieniła sens mojego życia i….

Od tego czasu do dziś wyznaję i realizuję siedem sprawdzonych zasad dobrego życia

1.Cieszę się życiem, uwielbiam przyrodę, zwiedzam wraz z żoną Polskę i Świat, myślę i patrzę pozytywnie na życie i na ludzi.

2.Ćwiczę codziennie prawidłowe oddychanie przeponą i brzuchem, spaceruję na świeżym powietrzu minimum pół godziny, uprawiam działkę ogrodniczą.

3.Przestrzegam wymaganą (dla mnie) profilaktykę zdrowotną poprzez:

– coroczne badania krwi i inne badania specjalistyczne wymagane dla mnie;

– piję codziennie trzy rodzaje herbaty, odpowiednio: czarną rano, gdy nie piję kawy, na pobudzenie do życia i wzmocnienie pamięci; zieloną w środku dnia jako środek na długie życie, odchudzanie i oczyszczanie z toksyn; czerwoną, wieczorem jako środek przeciwnowotworowy;

– piję często herbatę z czystka przeciwdziałając złemu cholesterolowi i utrzymując wagę;

– stosuje codziennie czosnek jak przyprawę prawie do wszystkich potraw; do potraw dodaję kurkumę;

– piję, według potrzeb, „eliksir życia” sporządzony przez siebie z 5-ciu przypraw, wody i miodu ( kurkumy, kardamonu, imbiru, cynamonu, goździków);

4.Raz w roku wraz z żoną jadę na co najmniej 7 dniowy wypoczynek, połączony z zabiegami spa, odpowiednimi do stanu zdrowia. W sezonie letnim , w weekendy, zwiedzamy Polskę;

5.Dla utrzymania zdrowia psychicznego czytam dużo książek, prasy,      uprawiam rozrywki umysłowe, chodzimy i jeździmy do teatrów, kin, na imprezy kulturalne i inne, piszę bloga i „inne rzeczy” – vide książka;

6.Jak tylko mogę dbam i wspieram dorosłe dziś dzieci oraz wnuki, aby one nie popełniali takich błędów jakie popełniałem ja. Ich dobre życie i rozwój daje mi spokój ducha, sumienia i dobry stan zdrowia psychicznego.

7.Dopełnieniem takiego dobrego i spokojnego życia we dwoje wraz z zapewnieniem wspólnej, spokojnej starości była żona. Niestety taki stabilny i uporządkowany sposób życia jej nie odpowiadał i po 9 latach  wspólnego życia, wykorzystując zwykłą kłótnię małżeńską, odeszła z dnia na dzień, oświadczając, że „chce być wolna, a nie służącą za łyżkę strawy”-( będąc na wcześniejszej emeryturze dbała codziennie o regularne posiłki, w tym głównie o zupę). Ja żałuję, choć żyję dobrze i w zdrowiu, a jej życzę lepszego jutra niż miała ze mną.

Kochani, o zdrowie trzeba dbać od urodzenia aż do końca życia i to jest najlepszy, „złoty środek” do szczęścia każdego człowieka!!!

Tego Wam  życzę! 

Bronisław                                                                  luty 2020 r


W „Walentynki” o miłości i seksie.

 „To tylko seks”- byłem, widziałem i słyszałem sporo dobrego o seksie w spektaklu teatralnym o tym tytule, w wykonaniu Olgi Bołądź, w roli bohaterki, edukatorki i psycholożki „Edytaradzi”.

Wcześniej oglądałem amerykańską komedię romantyczną o tym tytule oraz czytałem taką książkę młodego polskiego blogera Jana Favre, pokazującą 24 godzinne życie rozrywkowe Krakowa. Hasło „To tylko seks” jest coraz bardziej popularne wśród młodzieży, ale w zupełnie odmiennym znaczeniu. „Zimny”, niezobowiązujący seks bez miłości.

Podobnie rozpowszechnia się fałszywa i przewrotna wiedza o seksie poprzez nieograniczoną dostępność pornografii wśród młodzieży, a nawet dzieci, przy równoczesnym braku właściwej edukacji seksualnej. Co za pokrętny absurd! Z jednej strony nadal tabu o seksualności , w rodzinie, w szkole, a z drugiej powszechnie dostępny internet z fałszywie pokazywanym seksem .

” Dla frazy sex w wyszukiwarce pokazuje się aż 3,340,000,000 wyników. Co sekundę strony zawierające pornografię internetową zaczyna oglądać około 28 000 internautów, co na minutę daje 1,8 miliona osób oglądających witryny o tej tematyce „ ( Pornografia w sieci-statystyka)

Czyżby wraz z postępem cywilizacyjnym coraz bardziej ogarnia nas przekonanie, że seks bez miłości, stanie się normalnością powszechnego życia? No to może w końcu zalegalizujmy  najstarszy zawód na świecie i w praktyce zobaczymy co będzie  się działo z romantyczna miłością w małżeństwach i stałych związkach? Już widzę jak wkurzony małżonek odmową seksu zmęczonej żony i matki, bieży do „ domu rozkoszy i uciech” by zaspokoić swoje, nota bene normalne, biologiczne potrzeby.

Albo, w ramach postępującego równouprawnienia, niezaspokojona seksualnie żona, informuje męża, że jedzie do męskiego burdelu. Wyobraźmy sobie co się wówczas stanie w Kościele katolickim z szóstym przykazaniem „ Nie cudzołóż!”

„ Albo z podstawowym kanonem katolickim ” współżycie seksualne dopiero po ślubie !? ”- skoro powszechnym zachowaniem stanie się swobodny, bez żadnych zobowiązań, seks bez miłości w związku.

Stop! Stop! Zatrzymajmy się w porę. Przestańmy wierzyć w zanik ludzkich uczuć, takich jak miłość, radość z bliskości we dwoje i szczęście bycia razem na długie życie. Ten z nas kto kocha dziś lub doświadczył miłości, dobrze wie, że żaden, choćby najbardziej ekstatyczny seks, bez miłości nie zastąpi pełni przeżycia seksualnego z ukochaną osobą. Wiedzą o tym najlepiej Ci, którzy utracili miłość i poszukują nowej, a przede wszystkim Ci, co ulegli pokusie zdrady. Kochajmy się zatem pełnią seksu płynącego z uczucia miłości, bliskości i szczęścia bycia we dwoje.

A kiedy zajdzie uzasadniona potrzeba jego wzmocnienia, urozmaicenia, czy pielęgnacji, umiejmy korzystać z właściwych ku temu środków i wiedzy, w tym także z właściwie dobranej „ miękkiej pornografii”, ale jako uzupełnienie posiadanej wiedzy i doświadczenia, a nie jako pierwotna nauka seksualności i seksu!

Takim znakomitym środkiem edukacji seksualnej jest sztuka „ To tylko seks”, z  jej bohaterką Edyta Radzi, ekspertka od seksu w osobie Olgi Bołądź.

Niech takim dobrym środkiem dla każdego z nas, będą Walentynki- Święto Zakochanych!

Bronisław                                                                     14 luty 2020 r


Nie pozwólmy wygasnąć naszej miłości!

„ Czy Pani kochała męża? – pytam 38 letnią  Annę, klientkę mojej kancelarii w sprawie rozwodowej, podjętej z jej inicjatywy „Tak – a mąż Panią? – Chyba tak ?! To była wielka, romantyczna miłość, którą on zniszczył zdradzając mnie  z koleżanką z pracy!

Jak można jeszcze kochać takiego człowieka?- z żalem spytała retorycznie. „ Czy zastanawiała się Pani dlaczego mąż po raz drugi Panią zdradził, i to z kobietą, którą – jak twierdzi – nigdy nie kochał ?!

„ To prawda, że po urodzeniu córki, trzy lata po ślubie, bardziej poświęciłam się jej wychowaniu, równocześnie pracując po urlopie macierzyńskim. Ale mąż także skupił się na swojej pracy, często przebywał w delegacjach i sprawy seksu, bliskości między nami i i wzajemnej miłości mimo woli, stały się codziennością. Tak przynajmniej mi się wydawało. Dorobiliśmy się mieszkania, żyjemy na dobrym poziomie i to było naszym wspólnym celem życiowym” – szczerze opisywała swoją wizję dobrego życia w małżeństwie.

Przypadek drugi: Ewa, lat 44, szanowany urzędnik, żąda rozwodu, bo już dłużej, z mężem alkoholikiem, nie może tak żyć, niszcząc swoje życie i dwójki uczących się dzieci. Mąż, budowlaniec, codziennie wraca pijany, robi wstyd dla mnie i dzieciom, nie chce żadnej pomocy, a już nie jakiegoś leczenia.

Uważa, że nie jest alkoholikiem, a takich jak on jest pełno wokół. Ślub wzięliśmy z miłości, to był mój pierwszy chłopak, kochał mnie i nadal tak twierdzi. Ja już go nie kocham, nie potrafię z nim pójść do łóżka od ponad roku. Między nami nie ma już żadnej bliskości.

Przypadek trzeci: Miłość Oli i Janka zrodziła się jeszcze w Liceum. To było romantyczne, nieskażone uczucie, kwitnące młodzieńczą radością życia. Połączyli się związkiem małżeńskim w chwili największego szczęścia, poczęcia dziecka, owocu ich miłości. Po trzech lata podjęli wspólnie decyzję, że Janek wyjedzie do Norwegii, gdyż ma załatwioną dobrze płatną pracę i możliwość zamieszkania u znajomego małżeństwa Polaków, tam mieszkających.

Po kilku latach, wybudowali w kraju piękny dom, głównie z zarobionych pieniędzy przez Janka w Norwegii. Janek przyjeżdżał kilka razy w roku, głównie na święta. Po upływie kolejnych 5 lat zaczęli budować pawilon handlowo – usługowy, w którym zamierzali wspólnie prowadzić działalność gospodarczą, po powrocie Janka  z zagranicy. Aż nagle Janek otrzymuje poufną wiadomość, że jego ukochana Ola zdradza go z wykonawcą robót jego pawilonu handlowego.

To była prawda i Janek pojawił się w kancelarii w sprawie o rozwód i podział wspólnego majątku małżeńskiego.

Proszę zwrócić uwagę, że w tych trzech rzeczywistych, życiowych sprawach, podstawą zawarcia związku małżeńskiego była miłość, „ wielka”, „pierwsza”, szkolna”, wszystkie romantyczne. Jej istnienia nie kwestionuje żadna ze stron. Równocześnie, we wszystkich trzech przypadkach mamy do czynienia z kryzysem w związku, który stał się już nie do zniesienia na dłużej i spowodował jego faktyczny rozpad, a pierwotne paliwo i energia życiowa jakim było uczucie miłości wyczerpało się w czasie, a sama miłość wygasła.

 W pierwszym wypadku, wystąpił kryzys małżeński z powodu zdrady, w drugim z powodu nadużywania, bądź już uzależnienia od alkoholu, w trzecim kryzys z powodu rozłąki.

Dlaczego tak się stało? Gdzie się podziała miłość, a tym bardziej „wielka”, „pierwsza”, ” romantyczna”?

Jak można zauważyć, w wskazanych małżeństwach po pierwszym, ”miodowym – miłosnym” okresie małżeństwa, górę nad miłością wzięły inne wartości życiowe jak praca zawodowa, dzieci, ich wychowanie, dążenie do dobrobytu materialnego w postaci mieszkania, domu, lokalu na biznes i dobre życie. To one stały się celem i sensem życia w każdym z trzech małżeństw i co ważne celem uzgodnionym przez małżonków. I dobrze, bo między innymi te wartości składają się na pełnię szczęścia człowieka i rodziny. Ale podstawową wartością w budowaniu szczęścia zawsze będzie miłość. I choćby nie wiem jakie jednostkowe szczęście osiągniemy z innych wartości, także potrzebnych do pełni życia, to i tak nie osiągniemy pełni prawdziwego szczęścia bez miłości. I te trzy przypadki są jaskrawym przykładem i dowodem, że właśnie tak się będzie działo w każdym związku, kiedy pozwolimy na powolne wygasanie i umieranie miłości, najważniejszej wartości do szczęścia.

Wydaje się, i w zasadzie przyznała to Anna w pierwszym przypadku, że po urodzeniu córki, niestety to ona pierwsza zaniechała pielęgnacji miłości w ich związku, poświęcając czas i więcej miłości  dla dziecka. Później przyznała, że nawet były takie rozmowy – wyrzuty z inicjatywy męża, lecz je zbagatelizowała, bo albo była zmęczona opieką nad dzieckiem, albo nie czuła takiej potrzeby seksualnej jak poprzednio.

Podobnie Ewa, w drugiej sprawie, błędnie uznała, że praca oboje małżonków w celu osiągnięcia dobrobytu materialnego i jej samorealizacja na kierowniczym stanowisku w urzędzie, są ważniejsze niż miłość małżeńska i ciepło domowego ogniska. Ona również przyznała, niestety zbyt późno, że już wcześniej widziała jak mąż nadużywa alkoholu i pozostawiła go z tym problemem samego.

Ola prawdopodobnie popełniła błędy wskutek braku doświadczenia, w tym seksualnego i własnej słabości. Nie wytrzymała tak długiej rozłąki / ponad 9 lat/. Janek również przeliczył się wierząc, że ich niegdyś młodzieńcza i romantyczna miłość będzie trwała wiecznie, nawet na odległość. I ten fakt sam przyznał. Niestety było już za późno. Uczucie miłości nie trwa wiecznie raz napędzone hormonami miłości i szczęścia, chemią młodzieńczej bliskości. Na swojej drodze każda miłość spotyka przeszkody, które mogą stać się konfliktem, a nie rozwiązany w odpowiednim czasie konflikt, często przechodzi w kryzys. Takich kryzysów doznały wymienione małżeństwa. Pamiętajmy o tym, że każdą miłość należy pielęgnować!

A więc nie pozwólmy wygasnąć naszej miłości !!!

Bronisław                                                                                luty 2020 r