?>
  • 0

Nasze wychowanie i kształcenie, czy aby na pewno jest dobrym drogowskazem do dobrego i szczęśliwego życia ?! To czwarta, z najważniejszych, wartość niezbędna do osiągnięcia prawdziwego szczęścia.

Moja 10 letnia wnuczka dostała jedynkę z „Religii”- żaliła mi się jej babcia kilka dni temu.

Jak długo jeszcze metoda wkuwania górować będzie nad myśleniem?- pytają rozgoryczeni rodzice.

Czy dzieciom potrzebna jest tak obszerna wiedza z historii dla ich dorosłego życia?– głośnio mówili, a dziś już krzyczą nauczyciele?

Ciągłe zmiany w polskiej oświacie. Co zmiana władz to zmiana programu nauczania? Czego w końcu mają się uczyć nasze dzieci?- grzmią nauczyciele.

14 października 2022 roku obchodziliśmy Dzień Edukacji Narodowej. 40 lat od jego ustanowienia w „Wolnej Polsce”, a rzeczywistości nadal nie widać znaczącej poprawy w zakresie edukacji, mającej historycznie szczytny cel „ szczęśliwą przyszłość narodu”!

 „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Tym pięknym hasłem kanclerza Jana Zamojskiego z 1600 roku opatrzono akt erekcyjny słynnej prywatnej Akademii Zamojskiego. Te słowa, wciąż aktualne, widnieją na murach wielu uczelni i są głoszone na wszelkich uroczystościach edukacyjnych i nie tylko na nich.

Przekładając to hasło-ideę wychowania na dzisiejsze polskie czasy możemy po 422 latach praktycznie potwierdzić że :

Dobre wychowanie to stworzenie dziecku podstaw wiedzy, umiejętności i możliwości startu w dojrzałe życie.  Świadomym, dobrze rozumianym i nadrzędnym celem wychowania, w tym kształcenia, powinno być prawdziwe szczęście ( dobrobyt i dobrostan).

???????????????????????????????????????????????????

Za tak rozumiany proces wychowania odpowiadają w pierwszej kolejności rodzice, a w drugiej nauczyciele – wychowawcy.

Odpowiednie wykształcenie to zasób wiedzy ogólnej i zawodowej oraz umiejętności jej wykorzystywania, otrzymany i nauczony w procesie kształcenia podstawowego i zawodowego odpowiednio do  możliwości i zdolności psychofizycznych dziecka oraz potrzeb społeczno-gospodarczych.

Za tak rozumiany proces kształcenia odpowiadają:

– W pierwszej kolejności Państwo, poprzez jego organy tworzące podstawy prawne i programowe systemu kształcenia.

– W drugiej kolejności nauczyciele, za prawidłowy proces indywidualnego nauczania ( wykonywania systemu ).

– W trzeciej kolejności rodzice, za właściwy nadzór nad indywidualnym kształceniem dziecka przez nauczycieli.

         Jak jest w rzeczywistości, to wiemy, na podstawie powtarzających się co jakiś czas kryzysach w polskiej oświacie!

A przecież dobre wychowanie i odpowiednie wykształcenie, to jedna z siedmiu podstawowych wartości decydujących o możliwości osiągnięcia prawdziwego szczęścia!

Przypomnę, że do najważniejszych wartości koniecznych do prawdziwego szczęścia, do których wielokrotnie wracamy w naszym blogu o szczęściu, należą:

1- oddanie we wzajemnej miłości;

2- spełnienie w małżeństwie, stałym związku partnerskim;

3- posiadanie dziecka/dzieci/;

4- dobre wychowanie i odpowiednie wykształcenie dziecka/dzieci/;

5- spełnienie w rodzinie,

6- satysfakcji z pracy zawodowej;

7- samorealizacji, poprzez twórcze życie i bezinteresowne czynienie dobra.

Reasumując:

Skoro sensem i celem życia prawie każdego człowieka jest dążenie i osiągnięcie prawdziwego szczęścia, to logicznym i oczywistym nadrzędnym celem wychowania, w tym kształcenia dziecka, powinno być prawdziwe szczęście.

Rozwijając definicję prawdziwego szczęścia na wartości decydujące o jego osiągnięciu, wymienione wyżej, a więc miłość, związek małżeński – partnerski, posiadanie dziecka, jego wychowanie, rodzina, praca zawodowa i samorealizacja, to oznacza, że proces wychowania do szczęścia powinien obejmować między innymi takie dziedziny ( podstawy programowe) jak:

– wychowanie do  miłości;

– wychowanie do życia w małżeństwie (stałym związku   

   partnerskim);

– wychowanie do świadomego rodzicielstwa,

– wychowanie do życia w rodzinie;

– wychowanie do pracy zawodowej,

– wychowanie do samorealizacji

I w tym momencie nasuwa się proste pytanie:

Dlaczego do tej pory w naszym kraju „nikt” ( żaden organ, instytucja naukowa, poszczególni specjaliści z tej dziedziny) nie postawił problemu wpływu wychowania i wykształcenia na szczęście, do rozwiązania w sposób ustawowy i trwale na przyszłość?!

O przepraszam, mamy przecież przedmiot, który formalnie z nazwy dotyczy wartości koniecznych do szczęścia człowieka. Chodzi o „ Wychowanie do życia w rodzinie”. W założeniach, zresztą słusznych, ma on obejmować takie wartości jak przygotowanie do ojcostwa i macierzyństwa, odpowiedzialne rodzicielstwo. Jednakże brak w nim jakiegokolwiek powiązania  tych wartości z oddziaływaniem na prawdziwe szczęście człowieka. Poza tym jest to przedmiot nieobowiązkowy i nie podlegający ocenie. Kwestię jego treści programowej pozostawiam do oceny specjalistów i samych nauczycieli.

            W dniach 8 – 14 października 2022 roku Związek Nauczycielstwa Polskiego zorganizował w Warszawie całodobowe miasteczko edukacyjne.

To było kolejne miejsce debat i rozmów o tym, jak poprawić sytuację edukacji, przezwyciężyć narastające problemy szkół, przedszkoli i placówek oświatowych oraz uczelni wyższych. Niestety, postulaty wynikające z protestów nauczycieli głownie dotyczyły ich statusu, a nie zmiany systemu nauczania i podstaw programowych, chociaż iż hasłem było „Edukacja jest najważniejsza”. 

Mimo tego warto jednak pamiętać, że:

Najważniejszym celem dobrego wychowania i odpowiedniego wykształcenia dziecka powinno być: nauczenie co może być szczęściem człowieka, oraz jakie umiejętności są niezbędne do rozwiązywaniu problemów na drodze do osiągania szczęścia w dorosłym życiu.

Zapewne przyjdzie nam jeszcze długo poczekać zanim prawdziwe szczęście Polaków stanie się w centrum zainteresowania i działania władz. No cóż, jesteśmy dopiero na etapie budowania podstaw dobrobytu i chyba jeszcze dużo czasu minie nim zaczniemy myśleć i działać na rzecz dobrostanu, czyli szczęścia, tak jak to ma miejsce na przykład w Finlandii, Danii, Islandii, Szwajcarii, Holandii, Luksemburgu, Szwecji, Norwegii.

Bronisław                                             październik 2022


Cnoty niewieście drzewiej, a pożądane zalety kobiet do szczęśliwego życia dzisiaj !?

Wakacje, urlopy, choć jeszcze z ograniczeniami, a w kraju nadal złowrogo grzmią „cnoty niewieście ”! Jednym kojarzą się ze starożytnym pasem cnoty, innym ze staroświeckim wychowaniem w cnocie, a jeszcze innym z proponowanymi przez Ministra Edukacji wytycznymi do nauczania dziewcząt w szkołach publicznych.   

Można by trywialnie rzec: takie były czasy i takie wymagania od kobiet dla zapewnienia dobrego życia? Tylko czyjego, mężczyzn, kobiet, związków małżeńskich, czy pozamałżeńskich?

A jakie wymagania od kobiet przyniosły współczesne czasy w naszym kraju? Czy Ty je spełniasz? Oceńcie sami.

Nasz blog

„ Szczęśliwi, pechowcy, malkontenci”

głównie zajmuje się dążeniem każdego człowieka do szczęśliwego życia. Stąd wszystkie działania związane z dobrostanem człowieka, a nie tylko dobrobytem materialnym, są w centrum naszego zainteresowania

I tak do napisania tego artykułu skłoniła mnie wypowiedź dr. hab. Pawła Skrzydlewskiego,  doradcy Ministra Edukacji, który w „Naszym Dzienniku z 8 lipca 2021, tak zinterpretował wyznaczoną hierarchię priorytetów wychowawczych na następny rok szkolny.’

… szczególny nacisk należy położyć na „właściwe wychowanie kobiet”, czyli „ugruntowanie dziewcząt do cnót niewieścich”.

Kiedy jednak pojawiły się niezbyt pozytywne komentarze, w tym internautów’, autor tych słów, w rozmowie z Onet.pl, podjął próbę ich wyjaśnienia na gruncie  6-ciu oficjalnych wytycznych do procesu nauczania i wychowania.

„ Przede wszystkim moje słowa nie dotyczą tylko kobiet, bo to zepsucie duchowe, o którym wspominałem, w równym stopniu dotyczy także mężczyzn.

Ten egocentryzm, egotyzm przejawia się chociażby w gadżetach, często drogich, jakimi otaczają się panowie, czy w obsesyjnym myśleniu kobiet, żeby młodo wyglądać i dążeniu ku temu.

Nasza kultura nie powinna tego typu rzeczy promować dla dobra człowieka, a przede wszystkim dla dobra dziewcząt, które w trosce o dobrą linią określaną przez jakieś wymyślone standardy, starają się ważyć 32 kg. To jest ogromnie niezdrowe. Musimy pamiętać, że egotyzm przybiera różne postaci, takie jak: pychę, wywyższanie się i arogancję. I w tym kontekście o tym wszystkim mówiłem…..

…..Moim zdaniem, żeby cnoty mogły być rozwijane w człowieku, potrzebna jest stała funkcjonująca rodzina, w której człowiek może się począć, a począć się może, gdy ta rodzina składa się z kobiety i mężczyzny.

Ta rodzina musi być nakierowana na właściwy cel. Nie na zarabianie pieniędzy czy rozkoszowanie się dobrami materialnymi. Celem rodziny powinno być szczęście człowieka, czyli jego rozwój. To miałem na myśli, mówiąc o normalnej rodzinie „.

Niestety, także to wyjaśnienie i oficjalne stanowisko Ministra Edukacji Przemysława Czarnka,  jeszcze bardziej sprowokowało. Kogo?!  A no właśnie, przede wszystkim same kobiety!

Spójrzmy zatem historycznej prawdzie w oczy.

Co faktycznie znaczyło pojęcie „cnoty niewieście”  200 lat temu?

Przytaczam tezy naukowo wywiedzione przez kulturoznawczynię Alicję Urbanik – Kopeć, adiunkta w Instytucie Historii Nauki PAN.

– Poradnik dobrego wychowania: „Pamiątka po dobrej matce, czyli ostatnie jej rady dla córki” Klementyny z Tańskich Hoffmanowej wydany w 1819 r. formułował podstawowe zasady wychowania w ten sposób:

 „ Dziewczynka ma być wychowana do cnót niewieścich, co oznacza, że ma być „skromna, cierpliwa, słodka, rozsądna i uprzejma”. I bierna.

Dorastającej pannie »nie wypada« biegać i skakać niby mały dzieciak, drapać się na drzewa, przełazić płoty i tym podobne niedość poważne wykonywać czynności.

 „Cel wszystkich nauk, napomnień, całego wychowania ten jest: żeby kobieta potrafiła uszczęśliwić małżonka i dobrze wychować dzieci”.

Autorka poradnika pisze: „Nigdy nie chwalę kobiecie, kiedy się oddaje wysokim naukom: kiedy się uczy łacińskiego, greckiego, hebrajskiego języka, doświadczenia robi w fizyce, chemii i nad algebrą lub matematyką głowę sobie łamie” (…) Amelio! Nie podpadnij szalonej tej żądzy!”.

Jaka ma być rola społeczna kobiety? „Być drugą w społeczeństwie, raczej pomagać niż działać, widzieć świat w domu”.

Już pod koniec XIX wieku nawoływanie do wpajania dziewczętom tradycyjnych cnót niewieścich było działaniem skazanym na porażkę. W różnych czasach cnoty znaczyły różne rzeczy i były wsteczne i nieżyciowe już ponad 100 lat temu.- podsumowuje kulturoznawczyni z Polskiej Akademii Nauk

A dziś, współcześnie, trzeba wyraźnie wskazać, że to same kobiety w ramach ruchów feministycznych „wycięły” ze swojego życia staroświeckie zasady cnoty niewieściej.

Dzisiaj kobiety mogą pochwalić się swoimi zdobyczami w dążeniu do równouprawnienia z mężczyznami, w tym takimi jak:

– prawo

wyborcze,

do sprawowania urzędu publicznego;

– prawo do

posiadania własności;

– prawo do otrzymywania

wykształcenia;

– prawo do pracy i uczciwego

wynagrodzenia;

– do zawierania umów;

– do posiadania równych praw w ramach

małżeństwa

oraz do korzystania z

urlopu macierzyńskiego.

W świetle danych generalnie można przyjąć, że współczesne kobiety już w dużym stopniu wywalczyły podstawowe prawo

równości płci

pod względem politycznym, ekonomicznym, osobistym i społecznym, w większości państw na Świecie.     

Bowiem globalna ocena wynosi 75,2 pkt, co oznacza, że średnio kobiety na świecie mają trzy czwarte praw przysługujących mężczyznom.

Polska zdobywając 55,8 na 100 punktów zajmuje 24. miejsce w UE ( na 27 państw) pod względem wartości wskaźnika równouprawnienia płci. Wynik Polski plasuje się 12,1 pkt poniżej wyniku dla UE. Polska spadła w rankingu o dziewięć miejsc.(Rownosc-plci-w-Polsce-i-na-swiecie-2020.-Raport-Banku-Swiatowego).

Tak więc kobiety, a także postępowi mężczyźni, nadal muszą walczyć o pełnię praw na rzecz zapewnienia dostępu do legalnych

aborcji i integracji społecznej

oraz ochrony kobiet i dziewcząt przed

gwałtem, molestowaniem seksualnym i przemocą domową.

No to, na tle tych danych, jak się „mają” dziś w naszym kraju „współczesne cnoty” kobiet, a więc ich zalety, walory i cechy, które maja być:

 – wzorem dla samych kobiet na drodze do szczęścia,

 – idealnymi cechami, jakich pragną mężczyźni do stałego związku,

–  wzorcem, jakiego oczekujemy My wszyscy od kobiet w pracy zawodowej, w działalności społecznej i politycznej?

Zacznijmy najpierw od współczesnej – naukowej definicji cnoty:

„ Cnota, to zbiór zalet charakteru, postawa lub siła moralna wyrażająca się

w dążeniu do doskonałości

i w przestrzeganiu zasad budzących szacunek „

Ta

doskonałość

to nic innego jak

szczęście – dobrostan

osiągnięte w najważniejszych wartościach życiowych prawie każdego człowieka. A więc:

w miłości;

związku małżeńskim lub stałym partnerskim;

w świadomym posiadaniu dziecka / dzieci;

– w jego/ich/ wychowaniu, w tym wykształceniu;

w szczęśliwej rodzinie;

– w pracy zawodowej; 

– w samorealizacji.

Wobec tego spróbujmy znaleźć odpowiedź na zasadnicze pytanie:

Jakie cechy charakteru kobiet, na zasadach równości płci i równorzędności do mężczyzn, są potrzebne współcześnie do osiągnięcia poszczególnych wartości na drodze do szczęścia !

Przyjrzyjmy się wspólnie z naukowcami- badaczami, w tym z amerykańskim znawcą cnót i zalet, profesorem psychologii pozytywnej Martinem Seligmanem, autorem „ Prawdziwego szczęścia”, oraz z moim skromnym udziałem w książce„ Jak żyć aby osiągnąć prawdziwe szczęście”:

I tak:

• Do

miłości z wzajemnym oddaniem,

potrzebne są przede wszystkim:

bliskość i empatia, wzajemne zaufanie, wierność, szczerość, uczuciowość, czułość, ciepło;

Trzeba podkreślić, że te cechy winny występować u obojga partnerów związku miłosnego, a nie tylko u kobiet.

• Do

spełnienia w małżeństwie- stałym związku partnerskim,

niezbędna jest u partnerów:

– zaradność rozumiana jako zdolność do radzenia sobie w różnych sytuacjach życiowych, umiejętność porozumiewania się, czyli komunikatywność, szczerość, otwartość i asertywność, lojalność, wyrozumiałość, ugodowość, współdziałanie;

• Do

świadomego rodzicielstwa, wychowania i wykształcenia dziecka/dzieci/

od kobiet (podobnie jak od mężczyzn) oczekujemy:

mądrości wynikającej ze swojego wychowania, ze zdobytej wiedzy teoretycznej i praktycznej w ramach wykształcenia, z różnych form kształcenia pozaszkolnego i samokształcenia,  wyrozumiałości, cierpliwości ale stanowczości, miłości, opiekuńczości, czułości i wrażliwości;

• Szczęśliwą rodzinę

można stworzyć z kobieta posiadającą osobowość z takimi cechami jak:

– gospodarność, roztropność, optymizm, w tym pozytywne myślenie i nastawienie do życia. Przede wszystkim z kobietą,  która potrafi zapewnić ciepło rodzinne;

• Dzisiaj

kobietę pracującą

winny charakteryzować takie same cechy jak mężczyzn, a więc :

– odpowiednie kwalifikacje zawodowe, kompetentność,  pracowitość, samodzielność, zaangażowanie w pracy, poczucie własnej wartości i pewność siebie;

• I to nie wszystko! Kobieta współczesna ma prawo i więcej możliwości do

samorealizacji

poprzez osiąganie osobistych celów i spełniania swoich marzeń. Do takiej samorealizacji osobowość kobiety cechować musi:

– wytrwałość w realizacji marzeń i celów, kreatywność, ambicja, aspiracje, odwaga i śmiałość w wyrażaniu uczuć i emocji.

                                                      •••

Czy rzeczywiście dawne „cnoty niewieście” wraz z postępem cywilizacyjnym przeobraziły się w takie cechy, zalety i kryteria, które są dziś niezbędne do dobrego, szczęśliwego życia?

Najlepszej odpowiedzi udzielą same kobiety. Nic prostszego, dla własnego dobra, w dążeniu do szczęścia, niech każda z pań porówna i odpowie sobie sama na takie oto pytanie:

Czy mam takie cechy-zalety i czy są one naprawdę potrzebne mi do dobrego, szczęśliwego życia, do prawdziwej miłości, do szczęścia moich dzieci, mojej rodziny i spełnienia naszych marzeń?

A może jednak któraś z Was wolałaby żyć i wychowywać swoje dzieci, jak niegdyś nasze praprababcie w „ cnotach niewieścich” ?!

To solidarnie, od Was i od nas mężczyzn, zależy jak będziemy wychowywać i kształcić nasze dzieci dla ich przyszłego dobra i szczęśliwego życia!

Bronisław                                                                   koniec lipca 2021



To co najważniejsze w czasach pandemii !? „ Musimy dzielnie i cierpliwie wytrzymać trudny czas żyjąc samotnie, w związkach małżeńskich i w innych oraz w rodzinach, przestrzegając podstawowych zasad bezpieczeństwa zdrowotnego”.

Wszyscy Samotni! Single z życiowego przymusu i z wyboru. Żyjący samotnie młodzi, w kwiecie wieku i seniorzy!!!

To jest czas wielkiej i ciężkiej próby życia w podwójnej samotności. Tej z kontynuacji dotychczasowej drogi życiowej i nowej wynikającej z przymuszonej epidemią „izolacji” od społeczeństwa, bliskich, przyjaciół, sąsiadów, znajomych, a nawet codziennych kontaktów życiowych.

Sztuką niech będzie teraz umiejętność zastąpienia normalnych kontaktów społecznych efektywnym wykorzystaniem wolnego czasu przez siebie, dla siebie i w samotności. To naprawdę wymaga samozaparcia, wytrwałości i wyobraźni umysłu. Od tej ostatniej zależy nie tylko to co będziemy robić dobrego dla zabicia czasu w samotności, ale także nasze zdrowie psychiczne.

Jakże ważne i przydatne jest teraz pozytywne myślenie, kiedy w mediach obserwujemy smutne liczby, czarne obrazy i coraz ostrzejsze zakazy.

Co robić aby się im nie poddać i nie popadać w stan przygnębienia, zwątpienia, czy depresji?

To głównie od nas samych zależy i w nas tkwi rozwiązanie jak temu przeciwdziałać. Każdy przecież wie, bo zna siebie, co, jaki środek, może mnie wyciszyć, zrelaksować, zająć, by oderwać od złych myśli.

Sięgnijmy do najlepszych chwil naszego życia, przeżyjmy je jeszcze raz. A jeżeli to możliwe, to znajdźmy sposób na przedłużenie tych pięknych chwil w pamięci, zdjęciach, filmach, a najlepiej w kontynuacji swojego dobrego życia, po okresie epidemii. Przygotowujmy się twórczo do dobrego życia po niej, nie tylko w myślach, ale w swoich realnych planach. To może być dobry środek w walce ze skutkami panującej pandemii.

Ja, na przykład, od wielu lat kreślę sobie plan celów do osiągnięcia, lub przedsięwzięć do zrealizowania, w każdym przyszłym roku. Oczywiście konsekwentnie dokonuję rocznego podsumowania, lub koryguję plan w części niewykonanej z różnych przyczyn, zależnych i niezależnych ode mnie.

A może, to jest właśnie dobry czas na takie zajecie. Niech na przykład to stanie się naszym, samotników, zadaniem do rozwiązania w czasie epidemii koronawirusa!!!           

                                                                       • • •

Małżonkowie, partnerzy związków, tych stałych i tych „w powijakach”!!!

Muszę przyznać, że czas pandemii, ograniczeń w codziennym normalnym życiu małżeńskim ( w innych związkach) i zamknięcie w czterech ścianach, to bardzo zła przesłanka do dobrego i szczęśliwego życia małżonków i partnerów związków stałych.

Ale to także sprawdzian trwałości, zgodności, i co istotne, rokowań i możliwości budowania przyszłego szczęścia związku do końca życia.

W tych trudnych czasach może bowiem okazać się, że tak jak kiedyś, w początkowych okresach związku, małżonkowie/partnerzy/ zachłannie garnęli się do wspólnego spędzania czasu w poczuciu niezwykłej potrzeby bliskości, tak teraz może stać się odwrotnie. Ta niegdysiejsza bliskość, dziś w pandemicznym zamknięciu, może stać się przeszkodą w dotychczasowym trybie życia.

Problemy kiedyś błahe mogą stać się kością niezgody, ostrych sporów, wyrzutów, kłótni ciągnących się dłużej, bo występuje „ brak możliwości zaczerpnięcia otrzeźwiającego powietrza”. Po prostu błędnie przyjmujemy, że „siedzimy sobie na głowie” i niejako z nudów, nie mając czym się zająć, małżonkowie /partnerzy/ ciągną zatrutą nić sporu, często z byle powodu.

Co zatem robić aby w małżeństwach i związkach stałych tego uniknąć w czasie pandemii?

Wydaje się, że najlepszym podejściem do „normalnego” życia związku, w tak trudnym okresie pandemii, może być racjonalne przyjęcie i zakodowanie w swojej świadomości ( zresztą nie tylko na czas pandemii) takiego oto przykładowego założenia, jako zasady do przestrzegania.

„Jest to niezwykle trudny dla nas oboje małżonków, partnerów i ja, podobnie jak i Ty, w związku ze złym oddziaływaniem pandemii na życie w naszym związku oraz wprowadzeniem przymusowych ograniczeń i zakazów, muszę stać się bardziej wyrozumiały dla partnera/ki i dla wszystkich powstających problemów.

Świadomy tego będę bardziej tolerancyjny, rozważny. Będę starał się spokojnie i wspólnie z mężem/żoną/ rozwiązywać wszelkie problemy „.

Oczywiście to jest forma przykładowa. Jednakże ważna jest treść i realizacja podjętego postanowienia obojga małżonków-partnerów.

Pamiętajmy, że dzisiaj nadrzędnym celem naszego małżeństwa/związku/ jest to, żeby materialne i społeczne skutki panującej pandemii COVID-19 nie zburzyły naszego życia osobistego, małżeńskiego i rodzinnego.

                                                                              • • •

Ograniczenia i zakazy wynikające z pandemii mogą, wbrew pozorom, mieć także  pozytywny skutek. W szczególności ten czas  może być „dobrym” sprawdzianem dla narzeczonych i partnerów świeżo powstałych związków.

To może być tak jak wojsku „ rozpoznanie partnera bojem” podczas jego/jej/ walki z każdym kryzysem powstałym podczas pandemii koronawirusa. To właśnie teraz mogą wyjść na wierzch dobre i złe cechy przyszłego partnera/ partnerki/ do stałego związku. Przede wszystkim, niemożliwość częstych, bezpośrednich i bliskich kontaktów, intymnych rozmów i zbliżeń, może okazać się dobrym testem na istnienie uczucia miłości w ogóle. Partnerzy, narzeczeni, wobec niemożności wspólnego przebywania, mogą łatwiej i szybciej rozpoznać u swoich wybrańców złe i dobre nawyki, dowiadując się czym się zajmują ich ukochani/ne/ w czasie przymusowego oczekiwania i stosowania zakazów, nakazów oraz ograniczeń.

Zamiast na nie biadolić i bezczynnie czekać, wykorzystajcie w zaproponowany sposób pozytywnie złe skutki pandemii dla dobra przyszłego związku.

                                                                             • • •

Członkowie rodzin, w tym szczególnie rodzin niepełnych!!!

Przede wszystkim nasze kochane pociechy, te mniejsze i te nieco większe uczące się i nudzące się w domach, w tym niebezpiecznym czasie.

Niestety pandemia pozbawiła was odpowiednich możliwości nauki, nauczycieli właściwego kształcenia, a rodziców dobrego i normalnego wychowywania!

Przyszło Wam z marszu doświadczyć różnorodnych form edukacji, w tym dotąd nieznanej, czyli zdalnego nauczania. Jak by tego mało, rodzicom sprawującym pieczę, zburzyło to prawidłowe wykonywanie obowiązków zawodowych, a ich pracodawcom kłopoty kadrowe.

Wszyscy jesteśmy na to skazani siłą natury, tym razem jej chorobowym zagrożeniem. Dlatego musimy podjąć wspólnie walkę, dla dobra naszych rodzin i naszych dzieci, aby mimo wszystko zapewnić  dzieciom dobre wychowanie i odpowiednie wykształcenie na szczęśliwe, przyszłe życie.

Ale jak to uczynić, szczególnie w rodzinach niepełnych, w których najczęściej matka sprawuje prawa i obowiązki rodzicielskie za oboje rodziców?

Nietrudno jest wskazać i przypomnieć podstawowe prawne zasady rodzicielskie w rodzinach pełnych. To na obojgu rodzicach ciążą równorzędne i równomierne prawa i obowiązki rodzicielskie. Tak więc my matki i ojcowie powinniśmy, w czasie pandemii, jeszcze bardziej stanąć na wysokości zadania. Nie tylko poczuć się dobrą matką i dobrym ojcem, w trudnych czasach, bo taki mamy obowiązek, ale być nią i nim w rzeczywistości na co dzień. Musimy wspólnie podjąć wysiłek, a tam gdzie trzeba nawet „walkę”, że skutkami pandemii, szczególnie gdy chodzi o zdrowie, edukację, wypoczynek i prawidłowe wychowanie naszych pociech. Jako rodzice stwórzmy dzieciom w miarę normalne do tego warunki, nawet własnym kosztem pracy, czy wypoczynku.

Nie muszę przypominać, że:

zapewnienie dzieciom dobrego startu  w dorosłe życie to nasz podstawowy obowiązek. A dobre jego wykonanie to nasze szczęście i radość, najlepszy balsam na starość.

Jeżeli tego nie zrobimy dziś, w tym trudnym okresie, to za lat kilka otrzymamy od dzieci „odpowiednie podziękowanie”. Znam to z doświadczenia zawodowego.                                                                    

                                                                              • • •

Kochane samotne mamy ( a także ojcowie, choć rzadziej), to jest dla Was niezwykle trudne zadanie.

Wiem z praktyki jak ciężko jest samemu wychować i wykształcić dziecko przez osiemnaście lat do pełnoletności, a czasem nawet dłużej. Ja to rozumiem, tak jak znaczna większość „rodu męskiego”. Ale rozumieć i doceniać to jednak za mało.

Jak zatem pomóc mamom samotnie wychowującym dziecko /dzieci/, szczególnie w tym trudnym okresie?

Aż ciśnie się najprostsza pomoc, choć nigdy nie wiadomo czy to zawsze najlepsze rozwiązanie. To może być….kochający partner do stałego związku, który będzie jednocześnie dobrym człowiekiem jako ojciec.

Wiem, że każda z Was w takiej sytuacji najpierw się zaśmieje, a potem spyta przekornie, a jak takiego znaleźć? Niestety, tego możecie dokonać prawie wyłącznie same. Powiedziałem „prawie wyłącznie”, albowiem osoby trzecie ( tak się mówi w języku prawniczym) czasem mogą jednak pomóc i to nie tylko w charakterze swata czy swatki. Trzeba zatem szukać takich przyjaciół i w takich kręgach, w jakich chcesz znaleźć partnera do życia. Patrz moja książka, Rozdz. „O małżeństwie”.

Jednakże na dziś jesteście w zasadzie skazane na siebie. Tym bardziej, że nie jest możliwa pomoc bliskich, ze względu na konieczność zachowania dystansu.

Ale to nie jest i nie musi być powód do załamywania i poddawania się bez walki. Jak słusznie stwierdziła jedna ze znanych mi mam, a ja to potwierdzam z własnego doświadczenia, takim dobrym środkiem wychowawczym, w czasie epidemicznych ograniczeń do czterech ścian domowych, może okazać się uczenie dziecka od najmłodszego wieku samodzielności i samozaradności. Oczywiście pod dyskretnym nadzorem rodzica i przy zapewnieniu odpowiednich warunków bezpieczeństwa.

Towarzyszyć temu musi pełne uświadamianie dziecku, i to ze zrozumieniem, sytuacji w jakiej się ono znajduje oraz wynikającej stąd konieczności takiego, a nie innego postępowania.

Nie mniej, w tym okresie to na samotnej matce/ a czasem i ojcu/, ciąży ta ogromna odpowiedzialność utrzymania ciągłości normalnego życia, wychowania i kształcenia dziecka.

                        Za to należą się Wam wielkie słowa uznania

                                                                       • • •

Podobne słowa należy kierować do wszystkich ludzi żyjących samotnie, w związkach i w rodzinach.

Nie wolno nam poddawać się jakimkolwiek złym wpływom z panoszącej się wkoło epidemii.

Przede wszystkim informacjom nie potwierdzonym wiedzą i nauką, które płyną z  różnych mediów, a mogą negatywnie rzutować na nasze życie. Niestety dały się temu ponieść nasze władze, przedwcześnie ogłaszając ustąpienie zagrożenia pandemicznego. Przestrzegajmy zatem solennie zasady D,D,M, a więc: zachowujmy wskazany naukowo dystans społeczny, stosujmy prawidłowo dezynfekcję oraz nośmy maseczki.

Jak informują wiarygodne źródła, w tym Komisja Europejska, niedługo nadejdzie oczekiwana pomoc w postaci szczepionek przeciw chorobie SARS-2 COVID-19.

Dziś jest jeszcze czas wysiłku, wytrwałości, odporności  psychicznej i wyrzeczeń kosztem poświęcenia dla dobra własnego, małżeńskiego i dla naszych dzieci.

Postawmy zatem sobie wspólne zadanie cierpliwego i umiejętnego przeżycia kryzysu zdrowotnego, ekonomicznego i społecznego.

Bądźmy wyrozumiali, bardziej tolerancyjni wobec siebie i problemów występujących w nas samych, żyjących w samotności, w związkach i w rodzinach.

Tego sobie życzmy nawzajem!!!

Bronisław                                          na weekend w domu 14/15 listopad 2020 r.


  • 0

Źle się dzieje z autorytetem rodziców we współczesnym Świecie?!

Pandemia koronowirusa wzrosła ze zdwojoną siłą. Władze rozszerzają strefy ograniczeń i nakazują rygorystycznego przestrzegania zasady DDM ( dezynfekcja, dystans społeczny i maski). Trzeba zatem przygotować się na efektywne i twórcze zagospodarowanie czasu podczas dłuższego przebywania w rodzinnych pieleszach. Tak też czyniąc kupiłem świeżo wydaną autobiografię Demi Moore.

Wszyscy znamy Demi Moore ze wspaniałych kreacji filmowych. Raczej kojarzy się nam jako szczęśliwa, piękna kobieta, ze wspaniałym prywatnym życiem, opływająca w dobrobycie i sławie.

A tu w swojej biografii pisze wprost niewiarygodne rzeczy:

„Jak to jest, kiedy matka zrobi z ciebie kurwę za 500 dolarów?”- złośliwie zapytał partner matki 15 – letnią Demi Moore. „A potem mnie zgwałcił”. Wyznaje w swojej książce „ Intymnie. Moje wspomnienia” Demi Moore, którą Świat pokochał za rolę Molly w „Uwierz w ducha”. Potem były inne filmy znane dobrze w Polsce, „Niemoralna propozycja”, no i Striptiz”, za który zarobiła 12 milionów dolarów, i który zrobił z niej symbol seksu.Ta piękna i niezwykle uczuciowa Demi Moore miała tragiczne dzieciństwo.

Przeżyła gwałt i próbę samobójczą mamy, rozpadły się jej trzy małżeństwa, została zdradzona i uzależniła się od kokainy. „Wkrótce po narodzinach córki Scout zerwałam wszelkie kontakty z matką. (…) Przestałam żywić płonne nadzieje, że kiedyś będzie dla mnie matką. Nie odezwałam się do niej przez osiem lat. Podczas kręcenia, gdzieś na skraju mojej świadomości czaiło się najpaskudniejsze pytanie, jakie mi kiedykolwiek zadano: „Jak to jest, kiedy matka zrobi z ciebie kurwę za 500 dolarów?”

Aż trudno uwierzyć co pisze Demi Moore, bowiem inaczej powinna wyglądać życiowa prawda każdego dziecka.

To właśnie matka powinna być pierwszym autorytetem dziecka i życiowym przewodnikiem w procesie wychowania, i tak wskazuje Demi Moore w swojej autobiografii.

                                                          • • •

Kiedy czytałem biografię Demi Moore, jakby odruchowo sięgnąłem na półkę i wyciągnąłem książkę znanego polskiego rapera Liroya,”AutobiogRAPia”. I co on pisze o swoim dzieciństwie?

„Jest wiele dni z dzieciństwa, które dobrze pamiętam. Jednym z nich był ten, w którym usłyszałem z ust matki: Synu, dziś zabiję tatę”. Raper opowiada w niej koszmar jaki przeżył jako dziecko. Ojciec alkoholik, znęcał się nad całą rodziną. „Kiedy widzisz starego, który rozwala butelkę na głowie twojej matki, widzisz wszędzie krew, najchętniej wziąłbyś nóż i uciął mu łeb (…) Nie raz i mnie skatował. Przez wiele lat spałem z nożem pod poduszką. Nawet po wyprowadzeniu się z domu, łapałem się na tym, że kiedy ktoś stanął za drzwiami mojego pokoju, zrywałem i czekałem” – pisze. I dalej opowiada, że spędzał więcej czasu na podwórku z kolegami, uciekał z domu, włóczył się po Polsce. „Pierwszy raz uciekłem w trzeciej klasie podstawówki. Sytuacja w domu była lipna, więc jak tylko Jacek zarzucił temat zrywki długo się nie zastanawiałem (…). Zawinęliśmy, co mieliśmy pod ręką na taką wyprawę. Jacek dobrze wiedział, gdzie starzy trzymają kasę. (…) Celem była Szwecja.

W końcu dokonał wyboru swojej drogi życiowej. Został muzykiem i jak sam mówi jego teksty są opowieścią o jego życiu. W tym najbardziej wstrząsającym „Cicha noc” opowiada o tym, jak nastoletni Liroy w Święta Bożego Narodzenia planuje zabójstwo swojego ojca.

Dziś Liroy udowadnia publicznie, pisząc o sobie i tragicznym dzieciństwie, działając jako poseł, a przede wszystkim w swoich utworach i pokazuje, że mimo wychowywania się w takich warunkach jak on, można wybrać właściwą drogę i być szczęśliwym oraz normalnie żyć.

Dla niego negatywny wzór ojca i domu rodzinnego był jednak pozytywną motywacją, by jego dzieci miały szczęśliwe dzieciństwo, by były bezpieczne i szczęśliwe.

                                                            • • •

Złego wychowania nie dziedziczy się, twierdzą zgodnie psychologowie i terapeuci rodzinni. A więc, to nie żadne złe cechy dziedziczne rodziców są przyczyną ich złych postaw wychowawczych, wbrew dość częstym tłumaczeniom samych rodziców, zrzucających winę na złe geny dziedziczne współmałżonka.

To zły sposób wychowywania, albo w ogóle brak aktywności w wychowywaniu dziecka ze strony rodzica-rodziców, czyni dziecko nieszczęśliwe, najpierw w okresie dzieciństwa, a później w całym jego dorosłym życiu.

To autorytet rodzica, matki, ojca, tworzy dla dziecka godny wzór do naśladowania w procesie wychowania.

Gdzie się zatem podziały autorytety, tak ważne dla standardów dobrego życia?

Kto w dzisiejszych czasach ogromnego postępu cywilizacyjnego  jest wzorem godnym naśladowania na całej drodze człowieka do szczęśliwego życia?

Z sondażu przeprowadzonego dla Onetu przez IBRIS w 2016 roku wynika, że:

50 % Polaków nie ma w ogóle autorytetu, albo nie potrafi go wskazać.

Pozostali wskazywali za swój wybrany autorytet osobowość z historii (44%), w dziedzinie nauki (38%) i w świecie polityki (14 %)

Natomiast rodziców za autorytet wskazuje  zaledwie 6,5% ankietowanych.

Z osób żyjących, w tym rodziców, za największy autorytet najczęściej uznawany jest przez Polaków papież Franciszek. Takiej odpowiedzi udzieliło 11,6 proc. badanych.

Powoli upadają kolejne autorytety „niegdyś” uznawane za wiodące, to nauczyciele- wychowawcy, nauczyciele zawodu i mistrzowie do naśladowania na drodze kariery zawodowej. Wielcy ludzie, odkrywcy, naukowcy,słowem mądrzy wiedzą i doświadczeniem.

Popatrzmy, sami na swoje dzieci i wokół siebie:

Kto lub co jest dzisiaj wzorem do naśladowania dla moich dzieci i w ogóle dla dzieci i młodzieży?

Dzieci i młodzież nie mając dobrych wzorców rodzicielskich szukają innych autorytetów poza rodziną.

Jakże często są to wzorce  cyborgów, androidów, zaczerpnięte z internetu, gier komputerowych, a nie istot ludzkich, żywych i mądrych przedstawicieli dziedzin życia. Zaś w zakresie edukacji seksualnej są to wzorce z filmów pornograficznych, ciekawe, bo zakazane dla dzieci, i bezkrytycznie przyjmowane za właściwe z powodu braku naukowej wiedzy od rodziców i szkoły.

Z moich doświadczeń zawodowych wiem, że z trudnego dzieciństwa, młodzi ludzie podejmują jeden z dwóch wyborów.

– Pierwszy to trudna umiejętność wyciągnięcia pozytywnych wniosków z trudnego dzieciństwa i walka o dobre życie swoje i dzieci.

– Drugi to przyjęcie, bardziej lub mniej świadomie, złego wzorca  postępowania w swoim życiu, i niestety takie życie, często będące powtórką życia rodziców..

Tych, którzy mają jeszcze czas i wpływ na wychowanie dzieci, zachęcam do zastanowienia:

Dlaczego tak źle się dzieje z autorytetem rodziców we współczesnym Świecie?

 A „szalejąca” ze zdwojoną siłą pandemia koronowirusa i obowiązujące nakazy DDM mogą temu sprzyjać.

Bronisław                                                             październik 2020r


Nie musimy wychować geniusza! Ale mamy obowiązek dobrze dziecko wychować i odpowiednio wykształcić!

Co to oznacza dla rodziców?

Rozpoczął się nowy rok szkolny. Będzie to niezwykle trudny rok nauki dla dzieci, ale także dla rodziców. Pandemia koronawirusa wciąż groźnie wisi nad nami, a nasze władze oświatowe nie są w stanie zapewnić bezpiecznych na 100 % warunków nauki.  

Nie oznacza to, że my rodzice, możemy choć na ten czas, poczuć się zwolnieni, bądź usprawiedliwieni, z ciążących na nas obowiązków w ramach władzy rodzicielskiej.

Tym bardziej, że media potęgują jeszcze kłopoty rodziców w okresie pandemii, co rusz donosząc o nieszczęściach dzieci, rodziców i rodzin.

Zaledwie w kilka dni zebrałem takie oto informacje, którymi pragnę się podzielić z Wami, w aspekcie wspólnego poszukiwania przyczyn takiego stanu.

„13-letnia Kasia próbowała popełnić samobójstwo. Z tą myślą nosiła się już od paru lat, nie mogąc pogodzić się z tym, że nikt jej nie kocha w rodzinie i jest tylko dla niej ciężarem.”

„ Z 9-letnim Adasiem nauczyciele nie mogli dać sobie rady, bo przeklinał wulgarnymi słowami, a kary potęgowały jego złe zachowanie”.

„14-letniego Cześka bali się wszyscy rówieśnicy, a także starsi, bo zasłynął w okolicy i w szkole swoimi czynami jako „bokser”, który z byle powodu rzucał się do bicia. A poza tym podkradał co się da i tym handlował”.

„15-letnia Basia „ćpała” od dwóch lat aż wpadła w nawyk. Teraz przebywa w ośrodku wychowawczym dla nieletnich i wychowawcy stwierdzają konieczność leczenia uzależnienia”.

Kasię o mało nie zabiły jej złe myśli i postępujące negatywne myślenie. Adasia gubiły słowa, które raniły innych. W życiu Czesia zaczęły dominować  chuligańskie i złodziejskie czyny. Życie Basi nawyk ćpania zamienił się w uzależnienie od narkotyków.

Co takiego łączy tę czwórkę nieznanych sobie dzieci?

Najpierw z opisu każdego zdarzenia wyłuszzczmy to, co było główna przyczyną każdego z tych nieszczęść. Dla uproszczenia wytłuściłem, wyrazy, określające te wartości-powody, które powodowały tragedię każdego dziecka.

I tak są to kolejno:

Myśli, – a właściwie złe myśli i negatywne myślenie Kasi, gdzieś powstałe, bądź odwzorowane;

Słowa, – a naprawdę wulgarne słowa jako efekt nieumiejętności wyrażania myśli, emocji przez Adasia, zasłyszane w pierwszej kolejności od najbliższych;

Czyny, – chuligańskie i złodziejskie, czyli przestępczy sposób postępowania i radzenia sobie w życiu przez Czesia, również powstały w wyniku  naśladowania  wzorców poznanych w najbliższych kręgach ;

Nawyk, a następnie uzależnienie – a więc już nabyte i wstępnie ukształtowane  nastawienie do życia szesnastoletniej Basi, poprzez ucieczkę od problemów życiowych za pomocą narkotyków jako najprostszego lekarstwa.

Te wskazane wartości i cechy to nic innego jako kolejne etapy niewłaściwego procesu wychowania, dla tych czterech dziecięcych nieszczęść.  

To właśnie zły sposób wychowania łączy wszystkie cztery tragedie życiowe dzieci.

„Twoje dziecko to Twoja wina” twierdzi i radzi „ jak wychować dzieci na odpowiedzialnych i samodzielnych dorosłych”, w swojej książce pod tym tytułem Larry Winget,  amerykański „Pittbull” Rozwoju Osobistego, doświadczony praktyk i ojciec dwóch synów.

Niestety, a raczej stety, bo to dobrze, tak też stanowi prawo w naszym kraju definiując prawa i obowiązki rodziców wykonujących władzę rodzicielską przez osiemnaście lat wychowywania dziecka.

Zgodnie bowiem z art. 96 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, to rodzice ponoszą w pełni odpowiedzialność za „ wychowanie dziecka, kierowanie nim, za rozwój fizyczny i duchowy, oraz za należyte przygotowanie do pracy dla dobra społeczeństwa i odpowiednio do jego uzdolnień”.

Tak więc podstawowym obowiązkiem, a jednocześnie gwarancją dobrego startu dziecka w dorosłe i przyszłe szczęśliwe życie, jest:

Dobre w y c h o w a n i e    i    odpowiednie  w y k s z t a ł c e n i e

I od razu należy jasno powiedzieć, że nie chodzi o to by z dziecka uczynić geniusza, omnibusa, wywołać w nim „bożą iskrę” nadzwyczajnego  talentu, albo uczynić z niego mistrza nad mistrzami. Tacy rodzą się i to często, nawet w najtrudniejszych warunkach dzieciństwa. Co nie oznacza, że geniusze nie muszą być dobrze wychowywani  i odpowiednio kształceni.

Wróćmy do czterech tragicznych, negatywnych przykładów wychowawczych i na podstawie wynikających z nich wniosków pozytywnych, spróbujmy sami określić jak praktycznie powinno wyglądać wychowanie.

Dobre wychowanie, najprościej można określić tak:

Trzeba dziecko nauczyć; – odróżniać dobro od zła, – wiedzieć jak myśleć i czynić w życiu dobro, – wyrabiać w dziecku dobre nawyki i kształtować charakter, w którym będzie dominować pozytywne myślenie i nastawienie do życia.

Tak rozumiany 18 letni proces wychowawczy dziecka rozłóżmy na:

Praktyczne kierunki działania rodziców w procesie dobrego wychowania:

1.Od początku i od najmłodszego wieku należy kształtować świadomość dziecka na  pozytywne myślenie.

2.Nauczyć dziecko umiejętności wyrażania swoich myśli, emocji i uczuć: słowami, gestami, pismem i wszystkimi nowoczesnymi formami komunikacji, tak aby w dorosłym życiu posiadało umiejętność porozumiewania się w różnych stosunkach społecznych, w tym w związku miłosnym, małżeńskim – partnerskim, rodzinnym i innych.

3.Nauczyć i pokazywać wzorce pozytywnego działania, czynienia dobra, w celu:

4.Ukształtowania i wyrobienia w dziecku pozytywnych nawyków myślenia, wyrażania, działania i czynienia dobra; tak aby:

5.Zbudować w dziecku na trwałe, pozytywne cechy charakteru, aby mogło w swoim dorosłym życiu osiągnąć najważniejsze wartości składające się na prawdziwe szczęście, w tym:- oddanie we wzajemnej miłości,- spełnienie w małżeństwie – stałym związku partnerskim, – posiadanie i wychowanie dziecka, – szczęście rodzinne, – satysfakcja z pracy zawodowej, oraz – samorealizacja przez twórcze życie i bezinteresowne czynienie dobra.

Warunkiem koniecznym do zrealizowania tych praktycznych kierunków wychowania przez rodziców jest wychowywanie aktywne, a nie bierne.

Wychowanie aktywne w praktyce to podejmowanie przez rodziców inicjatyw i takich działań, które jako pierwotne, od podstaw tworzą u dziecka pozytywny sposób myślenia, rozumowania, wyrażania, czynienia, kształtowania nawyków i w sumie budują dobre cechy charakteru.

I w przeciwieństwie, bierne wychowanie to następcze, wtórne, próby korygowania, stwierdzonych u dziecka negatywnych i złych cech, myśli, zachowań, czynów, nawyków, za pomocą systemu karania i nagradzania. Najczęściej w wyniku już raz popełnionych  błędów wychowawczych.

Jak widzimy, bez trudu możemy stwierdzić, że aktywny sposób wychowania będzie zawsze lepszy i skuteczniejszy, bo to my rodzice, sami i świadomie jako pierwsi, od początku tworzymy charakter i osobowość dziecka na jego dorosłe życie, a nie kto inny. A w biernym wychowaniu my- rodzice dopiero korygujemy, najczęściej karami, własne błędy wychowawcze, bądź „ cudze ” ( koledzy, otoczenie, środowisko, tzw. ”ulica”).

        Równolegle z dobrym wychowaniem, dziecko winno zdobywać kolejne stopnie wykształcenia. Ale nie powinno to być wykształcenie dla wykształcenia i posiadania dokumentu o jego poziomie ( zawodowe, średnie, wyższe), ani też dla spełnienia marzeń, wyobrażeń lub niespełnionych ambicji rodzica.

Dziecko w procesie wychowania powinno zdobyć wykształcenie:

– odpowiednie do możliwości psychofizycznych dziecka;

– przydatne  do aktualnych i przyszłych potrzeb rynkowo-gospodarczych;

– no i co ważne, wykształcenie, które dziecku się „podoba”, o jakim marzy, bądź lubi taki rodzaj zawodu.

I za takie odpowiednie wykształcenie dziecka odpowiadają rodzice, a nie szkoła, jak sądzą do dziś niektórzy z nich. Bowiem wykształcenie dziecka jest elementem składowym procesu wychowania.

A

dobre wychowanie i odpowiednie wykształcenie

jest warunkiem koniecznym i wartością niezbędną do osiągnięcia prawdziwego szczęścia dziecka, a także  rodziców.

Walczmy o szczęście dzieci i nie dopuśćmy do tego, aby nasze dziecko spotkało podobne nieszczęście jak w opisanych na początku czterech tragicznych przypadkach!

Bronisław                                                                      wrzesień 2020 r.


Psychozabawy „ Diagnoza mojego dobrostanu” część trzecia. Dziś odpowiemy sobie na pytanie: Jak to jest z wychowaniem dziecka/dzieci/ w moim związku i czy jestem dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem?

W dwóch poprzednich częściach naszej psychozabawy „Diagnoza mojego dobrostanu”, zainteresowani uczestnicy dokonali autooceny „ oddania w miłości wzajemnej”, oraz „ spełnienia w swoim  związku małżeńskim i innym stałym”. Myślę, że każdy, na swój sposób, wyciągnął stosowne wnioski -„ zalecenia po diagnozie”, na swojej drodze do szczęśliwego życia.

Dziś w trzeciej części, każdy może ocenić swoją gotowość do rodzicielstwa i wykorzystanie władzy rodzicielskiej w wychowaniu dziecka/dzieci/ oraz uzyskać odpowiedź na ważne życiowe pytanie:

„ Jak z dzisiejszej perspektywy wygląda/wyglądało/ moje wychowanie dziecka/dzieci/, no i czy jestem dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem?

Stosować będziemy takie same zasady jak w poprzednich dwóch częściach. A więc:

– single, którzy byli w związku małżeńskim/innym stałym/ będą mogli wyciągnąć z testu wnioski na przyszłość. Natomiast Ci, którzy chcą osiągnąć wymarzone szczęście posiadania dziecka w związku małżeńskim/ lub innym stałym/ wybierają odpowiedzi zgodne z własnymi przekonaniami i oczekiwaniami.

– współmałżonkowie/partnerzy/, którzy nie posiadają potomstwa, odpowiadają na pytania dotyczące dzieci, zgodnie z własnymi przekonaniami i celami życiowymi;

– trafność wniosków z psychotestu zależy od szczerości udzielanych odpowiedzi; pamiętajmy, że wyniki testu mają Ci pomóc na dalszej drodze do szczęśliwego życia i są przeznaczone wyłącznie dla Ciebie; stąd …

– wskazane jest aby małżonkowie/partnerzy związku/ rozwiązywali test każdy samodzielnie i od ich woli zależy ich udostępnianie;

No to zaczynamy:

1.Świadome rodzicielstwo to źródło szczęścia rodziców i dziecka. Czy Ty zakładając rodzinę, jesteś/byłaś/łeś/ na to gotowa/owy/, a więc uświadomiona/ony/ i przygotowana/any w niezbędnym zakresie?

A. Zdecydowanie tak             B. Raczej tak                    C. Raczej nie

D. Zdecydowanie nie             E. Mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem

2. Dobre wychowanie dziecka to, ukształtowanie pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym oraz odpowiednie wykształcenie i przygotowanie do szczęśliwego życia.  Czy Ty wychowując swoje dziecko masz, / miałaś/miałeś/,  na uwadze wszystkie pięć celów wychowawczych podkreślonych w powyższej definicji wychowania?

A. Zdecydowanie tak               B. Raczej tak                    C. Raczej nie

D. Zdecydowanie nie               E. Mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem

3. Jednym z celów dobrego wychowania jest przygotowanie do szczęśliwego życia, czyli wychowanie do szczęścia. Czy w procesie wychowawczym, realizowanym przez Ciebie, uwzględniasz/uwzględniałaś/łeś/ takie dziedziny jak: wychowanie do miłości; wychowanie do małżeństwa; wychowanie do świadomego rodzicielstwa, w tym edukacja seksualna; wychowanie do życia w rodzinie; wychowanie do pracy oraz wychowanie do samorealizacji?

A. Zdecydowanie tak                 B. Raczej tak                    C. Raczej nie

D. Zdecydowanie nie                 E. Mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem

4.Odpowiednie wykształcenie dziecka, czyli doprowadzenie do zdobycia wspólnie wybranego zawodu, odpowiadającego aspiracjom i możliwościom psychofizycznym dziecka, to podstawowe zadanie procesu wychowania i cel na drodze do szczęścia dziecka i rodziców. Czy masz przekonanie, że jako rodzic czynisz, uczyniłaś/łeś/ wszystko aby Twoje dziecko zdobyło odpowiednie wykształcenie umożliwiające wykonywanie wybranego zawodu?

A. Zdecydowanie tak                 B. Raczej tak                    C. Raczej nie

D. Zdecydowanie nie                 E. Mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem

5. Edukacja seksualna dziecka, to ważna dziedzina świadomego rodzicielstwa i kształcenia w procesie wychowania. Chociaż nie zawsze właściwie rozumiana jest nadal przedmiotem sporu wśród części polskiego społeczeństwa. Odpowiedz szczerze, czy Ty  jako rodzic, w swoim zakresie wiedzy i możliwości, naprawdę realizujesz/realizowałaś/łeś/ tę część procesu wychowania swojego dziecka/dzieci?

A. Zdecydowanie tak                   B. Raczej tak                     C. Raczej nie

D. Zdecydowanie nie                   E. Mam wątpliwości i taj właściwie to nie wiem

6. W polskim Kodeksie Rodzinnym o Opiekuńczym w art. 96(1), regulującym „władzę rodzicielską”, od 2010 roku obowiązuje zakaz stosowania kar cielesnych przez rodziców sprawujących władzę rodzicielską. Czy Ty ten zakaz bezwzględnie stosujesz, stosowałaś/łeś/?

A. Zdecydowanie tak                   B. Raczej tak                      C. Raczej nie

D. Zdecydowanie nie                   E. Mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem

7. Mieć dobrych rodziców, dobrą matkę i dobrego ojca, to zapewne marzenie i szczęście Twojego dziecka/dzieci/. Jak myślisz, czy Twoje dziecko/dzieci/ uważa/uważają/ Ciebie za dobrą matkę/dobrego ojca/?

A. Zdecydowanie tak                    B. Raczej tak                       C. Raczej nie

D. Zdecydowanie nie                    E. Mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem

Dokonaj myślowego podsumowania swoich siedmiu odpowiedzi dotyczących Twojego rodzicielstwa i wychowania dziecka/dzieci/ i teraz udziel sobie odpowiedzi na pytanie:

8. Jak Ty sama/sam/oceniasz siebie, czy uważasz że jesteś, byłaś/łeś/, dobrym rodzicem, dobrą matką/dobrym ojcem/?

A. Zdecydowanie tak                    B. Raczej tak                       C. Raczej nie

D. Zdecydowanie nie                    E. Mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem

A TERAZ swoje przekonanie jak Ty sama/sam/ oceniasz prawidłowość wychowania dziecka/dzieci/ w zakresie najważniejszych wartości w procesie wychowania i kształcenia, poddaj głębszej i bardziej obiektywnej weryfikacji. W szczególności porównaj swoje odpowiedzi z opisem i praktycznym znaczeniem tych wartości wychowania, które są wymienione w pytaniach, a więc świadome rodzicielstwo; dobre wychowanie; odpowiednie wykształcenie i edukacja seksualna; władza rodzicielska; odpowiedzialność rodziców i stosowanie kar.

W tym celu klikaj po kolei na poszczególne 7 wartości wychowania, zaznaczone kolorem niebieskim w każdym z siedmiu pytań. Uważnie zapoznaj się z otwartym tekstem, stanowiącym krótki, ale praktyczny opis danej wartości. Najlepiej czytając powoli, porównując równocześnie jak Ty realizujesz, realizowałaś/łeś/ tą wartość w  procesie wychowania swojego dziecka/dzieci/.

Po zapoznaniu się z charakterystyką tych siedmiu wartości i porównaniu ze swoimi wcześniejszymi odpowiedziami, dokonaj najpierw ponownej ich weryfikacji, a potem jeszcze raz udziel sobie rzetelnej odpowiedzi na siedem podstawowych pytań, a na końcu zweryfikuj generalną odpowiedź na ósme pytanie tej trzeciej części testu psychozabawy: Czy jesteś dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem?

                                                         •  •  •

DOKONAŁAŚ/DOKONAŁEŚ/ DIAGNOZY SWOJEGO DOBROSTANU w zakresie trzeciej części obejmującej

WYCHOWANIE I WYKSZTAŁCENIE DZIECKA/DZIECI/.

•••→Jeśli wskazałaś/łeś/ w odpowiedzi na wszystkie osiem pytań:

  8 razy A „ zdecydowanie tak”,

to należą się Ci ogromne gratulacje!!!  Osiągasz/osiągnęłaś/łeś/ prawdziwe szczęście w dziedzinie wychowania dziecka/dzieci/.Jesteś dobrym rodzicem, dobrą matką/dobrym ojcem/! W realiach życiowych możesz być wzorem do naśladowania. Z pewnością zawdzięczasz swoje sukcesy wychowawcze tym, którzy ukształtowali w Tobie świadome rodzicielstwo i taki sposób wychowania: rodzicom, nauczycielom-wychowawcom, a na pewno najwięcej sobie. Bądź im wdzięczna/ny, podziękuj im. Masz prawo oczekiwać takiej samej wdzięczności od swoich dzieci. Skoro osiągasz/osiągnęłaś/łeś/ szczęście w zakresie wychowania dziecka/dzieci/, to zapewne czynisz podobnie w pozostałych najważniejszych wartościach składających się na Twój DOBROSTAN, czyli pełnię szczęścia, to jest: w oddaniu we wzajemnej miłości, spełnieniu w małżeństwie i w rodzinie, satysfakcji z pracy zawodowej i samorealizacji. Sprawdź to w pozostałych częściach testu naszej psychozabawy

                                   Robimy wszystko aby dobrze wychować dzieci

•••→Jeżeli wybrałaś/łeś/:

8/osiem/ odpowiedzi B „ raczej tak”; lub: 7 odpowiedzi B-„raczej tak” na pytania od  2 do 8 , a na pierwsze pytanie odpowiedziałaś/łeś/ C  „raczej nie” bądź  E –„ mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem”, a nawet D -„zdecydowanie nie”,

to generalnie możesz być zadowolony/na/ ze swojej postawy życiowej i sposobu postępowania w zakresie wychowania i wykształcenia dziecka/dzieci. Tym bardziej, gdy wskazujesz w odpowiedzi na 7 pytanie, że masz takie „potwierdzenie” od dziecka/dzieci/.

Szczególne słowa uznania należą Ci się w tym drugim przypadku, w którym na pierwsze pytanie, o przygotowaniu do świadomego rodzicielstwa, wybrałaś/łeś/ odpowiedź C- „ raczej nie” lub E – „mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem”. A największe uznanie należy się tym, którzy na to pierwsze pytanie odpowiedzieli  „zdecydowanie nie”, czyli  D. Możesz mieć ogromną satysfakcję z tego, że mimo iż sama/sam/ nie otrzymałaś/łeś/ od rodziców i „szkoły” dostatecznej, bądź nawet żadnej, wiedzy  o świadomym rodzicielstwie, to umiałaś/łeś/ , i potrafiłaś/łeś/ przekazać, w „swoim” procesie wychowania,  nabytą wiedzę o świadomym rodzicielstwie dziecku/dzieciom/. Zapewne możesz mieć jeszcze niedosyt i poczucie braku pełnej satysfakcji w zrealizowaniu niektórych wartości w wychowaniu, skoro  wahałaś/łeś/się wybierając przy nich odpowiedź B-„ raczej tak”. Teraz masz okazję poznać na czym te niedociągnięcia polegają, wyciągnąć stosowne wnioski i podjąć właściwe działania. Oczywiście jeżeli nadal realizujesz proces wychowawczy dziecka/dzieci/, w ramach władzy rodzicielskiej trwającej do jego/ich/ pełnoletności.

                                Staramy się być dobrymi rodzicami

•••→ Jeśli Twoje odpowiedzi:

Wyrażały niezdecydowanie i niepewność pomiędzy B- „raczej tak” i C-„raczej nie”, lub E- „mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem”,

to oznacza, że nie masz pełnego przekonania iż swoje dziecko/dzieci/ tak właściwie to dobrze wychowujesz/wychowałaś/łeś/. Co za tym idzie zastanawiasz się dziś czy naprawdę jesteś/byłaś/łeś/ dobrą matką/dobrym ojcem/. Co w tej sytuacji możesz zrobić? Jeżeli dalej wykonujesz władzę rodzicielską nad niepełnoletnim dzieckiem/dziećmi/, to sprawa wydaje się być nieco prostsza. Po prostu trzeba uzdrowić swój sposób wychowywania bądź kształcenia dziecka/dzieci/ i skorygować dotychczasowe działania wychowawcze w tych wartościach, w których dziś widzisz niedociągnięcia. Nieco gorzej wygląda Twoja rola w sytuacji kiedy dziecko/dzieci/ jest/są/ dorosłe i samodzielne. Nie masz bowiem realnego wpływu na zmianę/naprawę/ swojego sposobu wychowania. Tym bardziej iż dziecko/dzieci jest/są/dorosłe i nie podlegają Twojej władzy rodzicielskiej. Pozostaje Ci w zasadzie tylko uderzenie się w piersi, przy i wobec dziecka, i służyć dobrą radą z wyciągniętych wniosków z własnych błędów.

                                     Czy ja dobrze wychowuję dziecko?

•••→Jeśli Twoje odpowiedzi:

Oscylowały pomiędzy C – „raczej nie”, D – „zdecydowanie nie”, bądź E – „mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem”, albo gdy udzieliłaś/łeś/ odpowiedzi D -„ zdecydowanie nie”- na pytania 1,4,5,6;

to oznacza, że prawdopodobnie zdajesz sobie dziś sprawę, że Twój sposób wychowania i przygotowania dziecka/dzieci/ do szczęśliwego życia nie był dobry. Nie rozgrzesza Cię z tego nawet fakt, że Ty sama/sam/ nie byłaś/łeś/ tak dobrze wychowania i przygotowana do życia i sama/sam/ musiałaś/łeś/ sobie radzić. Jeżeli dzieci są niepełnoletnie i pozostają nadal pod Twoją/Waszą/ władzą rodzicielską, to chyba musisz/musicie/ niezwłocznie zmienić sposób wychowywania i kształcenia dziecka/dzieci/, dodatkowo zdobywając odpowiednią wiedzę lub skorzystać z fachowej pomocy. Trzeba przyznać: mea culpa- moja wina i spojrzeć w przyszłość dziecka/dzieci/, a także swoją przyszłość na starość i przyszły rachunek sumienia. Jest jeszcze czas na naprawę własnych błędów w wychowaniu, a więc zrób to, co jest jeszcze możliwe. Trudniej będzie to zmienić, kiedy dziecko/dzieci/ jest/są/ pełnoletnie i samodzielne. Ale pamiętaj, nawet dorosłe dziecko/dzieci/ zrozumie Cię, kiedy Ty to odpowiednio przekażesz i wyrazisz wolę pomocy w dobrym kierunku do jego/ich/ szczęśliwego życia.

                                               Mój sposób wychowania był zły

                                                          • • •

Masz za sobą trzecią część testu psychozabawy „ Diagnoza mojego dobrostanu ” i to w trudnym okresie pandemii koronawirusa na Świecie i w Polsce.

Dziś sama/sam/ oceniłaś/łeś/ się ” Czy jesteś dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem, a także jak wychowujesz/wychowałaś/łeś/ dziecko/dzieci/?

Po trzech etapach psychozabawy coraz więcej wiesz ” Jak to jest  moim szczęściem w życiu, czyli z moim dobrostanem”. Do pełni autooceny pozostały dwa etapy psychozabawy. W następnej części sprawdzisz

„Jak to jest z Twoją satysfakcją z pracy zawodowej? Masz zadowolenie czy też nie i dlaczego?

Bronisław                                                          kwiecień/maj  2020 r.


Mieć dobrych rodziców, dobrą matkę i dobrego ojca to marzenie i szczęście dziecka

Jak być dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem?

Bycie dobrym rodzicem to niezwykle ważna i odpowiedzialna funkcja społeczna i wychowawcza, która powinna być realizowana w dwóch płaszczyznach.

           Pierwsza płaszczyzna bycia dobrym rodzicem to zasób wiedzy zdobytej i poszerzanej przez matkę i ojca w niezbędnym zakresie do posiadania dziecka, jego rozwoju, wychowania i przygotowania do dorosłego życia.

           Druga – to rzeczywiste, praktyczne, dobre wykorzystywanie i stosowanie wiedzy dla dobra dziecka dziś i na przyszłość.

           Te obie płaszczyzny powinny być realizowane przez rodziców w ramach świadomego rodzicielstwa oraz w prawnych ramach władzy rodzicielskiej.

           Z jedną ważną różnicą. Świadome rodzicielstwo jest pojęciem szerszym od władzy rodzicielskiej, obejmuje bowiem także okres przygotowania się małżonków, partnerów innego stałego związku do bycia rodzicem oraz do posiadania dziecka (spłodzenia lub posiadania w inny dopuszczalny sposób).      

           Natomiast w istniejącym do dziś stanie prawnym w polskim prawie realizowanie władzy rodzicielskiej rozpoczyna się od chwili urodzenia dziecka.

Jak już wskazałem na początku, bycie dobrym rodzicem, matką i ojcem, oznacza zaplanowanie i realizowanie następujących działań na rzecz dziecka:

1. Okres poprzedzający urodzenie:

– istnienie wspólnego celu związku małżeńskiego (stałego partnerskiego), jakim jest posiadania dziecka (spłodzenie, a w uzasadnionych wypadkach posiadanie w sposób medycznie i prawnie dozwolony),

– przygotowanie się małżonków (partnerów stałych) do bycia rodzicami,

– przygotowanie optymalnych warunków do urodzenia i pierwszego okresu życia dziecka,

– wspólna, świadomie ukształtowana i podjęta decyzja małżonków (stałych partnerów) o spłodzeniu dziecka lub posiadaniu go w sposób dopuszczalny i dozwolony,

2. Okres od urodzenia do pełnoletności:

– zapewnienie dziecku opieki (rodzicielskiej, zdrowotnej, innej niezbędnej) i bezpieczeństwa, w celu prawidłowego rozwoju,

– dobre wychowanie dziecka,

– odpowiednie wykształcenie dziecka.

Jakie cechy charakterystyczne w rzeczywistości mogą świadczyć o przymiocie dobrego rodzica, dobrej matki i dobrego ojca?

Na pierwszym miejscu należy postawić miłość wzajemną, a więc miłość rodzica, matczyną i ojcowską i z drugiej strony miłość dziecka do rodziców.Potwierdzeniem istnienie wzajemnej miłości jest poczucie bliskości i zaufania dziecka do rodzica.

Bardzo istotną rolę odgrywa autorytet rodzica, przejawiający się w różnych aspektach odbieranych przez dziecko. Może to być poziom wiedzy, inteligencji, umiejętności praktycznych, uczciwości, sprawiedliwości i wielu innych indywidualnych cech. Jednakże trudno uznać aby takim autorytetem dla dziecka był rodzic stosujący wyłącznie, bądź głównie system karania, w tym jeszcze kar cielesnych.

Z cechą autorytetu wiąże się kolejny  ważny przymiot bycia dobrym rodzicem to jest zaufanie. Tak więc dobra matka niczym spowiednik wysłuchujący każdy osobisty problem córki, czy ojciec umiejący zrozumieć syna i umiejętnie doradzić.

Inną dość powszechnie stosowaną cechą dobrego rodzica może być: rodzic-przyjaciel. Ale w tym miejscu trzeba podkreślić aby ta rola rodzica nie przyjęła formy równości praw i obowiązków, albowiem naruszała by ona podstawy władzy rodzicielskiej, a w tym pozycji wychowawcy i wychowanka.

Niezwykle ważna cecha dobrego rodzica to rodzic zawsze zapewniający poczucie bezpieczeństwa dziecka, popularna „ostatnia deska ratunku”.

Oczywiście  cechy dobrego rodzica, matki i ojca mogą być różne, bowiem każde dziecko inaczej przeżywa i doświadcza pozytywnych uczuć, zachowań, działań ze strony rodzica.

Każdy kochający rodzic winien znać swoje dziecko i wiedzieć czego mu trzeba do dobrego, radosnego i spokojnego dzieciństwa.


Dobre wychowanie dziecka, to ukształtowanie pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym, oraz odpowiednie wykształcenie i przygotowanie do szczęśliwego życia

Co to znaczy dobrze wychować dziecko?

Jak mówią pedagodzy, pojęcie „wychowanie” do dziś nie zostało zdefiniowane jednoznacznie, a nawet w miarę precyzyjnie, tak aby przeciętny człowiek wiedział, jak ma wychowywać dziecko (dzieci). Uważam, że chyba nie jest możliwe sformułowanie jakiejś uniwersalnej, stałej definicji wychowania, chociażby z tego względu, że tak jak świat się zmienia i idzie do przodu, tak samo zmienia się proces wychowywania przyszłych pokoleń, dostosowując się do postępu cywilizacyjnego. Sami naukowcy z dziedziny pedagogiki mają różne koncepcje definicji wychowania. Jak w tej sytuacji mają realizować proces wychowywania dzieci rodzice i nauczyciele?

Jak brzmi definicja wychowania w znaczeniu naukowym, teoretycznym?

Przez pojęcie „wychowanie” możemy rozumieć trzy wartości o różnym znaczeniu praktycznym.

1.      Wychowanie może oznaczać cały proces oddziaływania rodzica lub wychowawcy (wychowawców) na dziecko. Najlepszym przykładem jest wychowanie dziecka przez rodziców od urodzenia do osiągnięcia przez nie pełnoletności. Mówiąc językiem potocznym, proces ten to nic innego jak wychowywanie dziecka w ramach władzy rodzicielskiej rodziców. Przy czym ta władza rodzicielska ma już określone skutki prawne w postaci praw, obowiązków i odpowiedzialności rodziców za dziecko. Drugim życiowym przykładem może być wychowywanie sieroty przez nauczycieli-wychowawców w domu dziecka.

2.      Wychowanie może także oznaczać rezultat, wynik lub efekt końcowy całego procesu wychowywania, o którym mowa wyżej. Mówimy wówczas potocznie: „Tak został wychowany” w kontekście wpojonych nawyków wychowawczych, nabytych cech osobowości, ukształtowanego stosunku do życia i otoczenia.

3.      Przez to pojęcie możemy również rozumieć dobre lub złe maniery, czyli poprawność zachowania człowieka na co dzień, savoir-vivre, bon ton czy inaczej kulturę osobistą.

W dalszych rozważaniach będę pisał wyłącznie o wychowaniu w dwóch pierwszych znaczeniach, jako o procesie wychowywania oraz o wychowaniu uzyskanym jako rezultat całokształtu zabiegów wychowawczych.

Czas na definicję teoretyczną wychowania w pierwszym znaczeniu tego pojęcia. Wspomnę tylko, że w ciągu wieków określeń pojęcia „wychowanie” przez wielkich ludzi naszego świata oraz definicji teoretycznych i naukowych było i nadal jest stosunkowo dużo. Wybrałem kilka takich, które zasługują na szczególną uwagę ze względu na ich aktualność do dzisiaj. Platon (V–IV w. p.n.e.), wielki filozof grecki, twierdził, że wychowanie to „pobudzanie chłopców od najwcześniejszych lat, aby stawali się dobrymi obywatelami do rządzenia”.

Lew Tołstoj, pisarz rosyjski (przełom XIX i XX w.) nazywał wychowanie „przymusowym oddziaływaniem jednej osoby na drugą w celu ukształtowania człowieka, aby był dobrym”. Janusz Korczak, polsko-żydowski lekarz, pedagog, pisarz i działacz społeczny w XX w. nazywał wychowanie „teorią życia, […] u podstaw której leży doświadczenie osobiste i samodzielne myślenie”.

 Na koniec przytoczę do dziś aktualną definicję wychowania podaną przez pedagoga, prof. Wincentego Okonia: „Proces wychowania […] to system czynności wychowawców-nauczycieli, rodziców i wychowawców, umożliwiający wychowankom zmienianie się w pożądanym kierunku, a więc kształtowanie i przekształcanie wiedzy o świecie, uczuć, przekonań i postaw społecznych, moralnych i estetycznych, kształtowanie woli i charakteru, oraz wszechstronne rozwijanie osobowości”.

Tak natomiast brzmi ostatecznie sformułowana definicja wychowania w Uniwersalnym słowniku języka polskiego: „Wychowanie to całokształt zabiegów mających na celu ukształtowanie człowieka pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym oraz przygotowanie go do życia w społeczeństwie, dających mu wykształcenie w określonym kierunku”.

Proszę zwrócić szczególną uwagę na dwa bardzo ważne elementy tej ostatniej definicji. Pierwszy element brzmi: „wychowanie to całokształt zabiegów”. Oczywiście nie może być on szeroko rozwinięty w skróconej definicji słownikowej. Prof. Wincenty Okoń ten „całokształt zabiegów” nieco bliżej określił jako system czynności wychowawców-nauczycieli, rodziców i wychowawców.

Drugi element definicji wychowania to wskazane cele do osiągnięcia w wyniku wychowania. W definicji słownikowej określono trzy podstawowe:

– ukształtowanie dziecka na dorosłego człowieka pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym,

– przygotowanie dziecka do życia w społeczeństwie,

– danie dziecku wykształcenia w określonym kierunku.

Jednak w tej oficjalnej definicji zabrakło według mnie dwóch bardzo ważnych elementów z praktycznego punktu widzenia wskazania, kto konkretnie ma realizować i odpowiadać za wychowanie dziecka, oraz ostatecznego, nadrzędnego celu, do jakiego ma zmierzać wychowanie dziecka.

  1.  Ten pierwszy brak, czyli niewskazanie wykonawców procesu wychowania, został w całości wypełniony prawie we wszystkich definicjach pedagogicznych. W szczególności wykonawcami procesu wychowania dziecka uznaje się rodziców i nauczycieli-wychowawców.

Natomiast zarówno w teorii, jak i w praktyce brakuje pełnej zgodności, kto i w jakim zakresie ponosi odpowiedzialność za dobre lub niewłaściwe wychowanie dziecka.

2. Zupełnie inaczej wygląda sprawa ze wskazaniem nadrzędnego celu wychowania. Oficjalnej definicji wychowania zarzucam brak jednoznacznie określonego, uniwersalnego celu wychowania, który w praktyce mógłby być myślą przewodnią (ideą) zgodną z celem życia każdego człowieka. Co więcej, ten brak zarzucam także niektórym specjalistom i pedagogom realizującym proces wychowania, w tym nauczania.

Kwestię nadrzędnego celu wychowania opisuję odrębnie w części „Wychowanie do szczęścia”


Świadome rodzicielstwo, to źródło szczęścia rodziców i dziecka, a władza rodzicielska to?

Co konkretnie oznacza pojęcie „świadome rodzicielstwo”, a co „władza rodzicielska”?

Rodzicielstwo według słownika to bycie rodzicem – ojcem lub matką. Natomiast moja definicja świadomego rodzicielstwa jest następująca: świadome rodzicielstwo to swobodne, przemyślane na podstawie zdobytej wiedzy, zaplanowane spłodzenie (posiadanie) dziecka, a następnie zapewnienie mu opieki i bezpieczeństwa, prawidłowego rozwoju, dobrego wychowania i odpowiedniego wykształcenia do jego pełnoletności

Jak z mojej definicji wynika, na świadome rodzicielstwo składają się kolejno następujące po sobie etapy działań obojga partnerów związku miłosnego, małżeńskiego lub stałego partnerskiego:

– zdobycie niezbędnej wiedzy o rodzicielstwie (byciu ojcem lub matką) oraz o dziecku,

– przemyślenie tej wiedzy oraz wspólne z partnerem zaplanowanie i podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka,

– okres ciąży, macierzyństwa i „tacierzyństwa” rodziców,

– zapewnienie dziecku opieki i bezpieczeństwa,

– dobre wychowanie dziecka,

– odpowiednie wykształcenie dziecka.

Zwracam uwagę, że moja definicja świadomego rodzicielstwa jest znacznie szersza, niż przyjmuje się powszechnie, nawet w niektórych polskich przepisach ustawowych, jak na przykład w ustawie z 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. W tym akcie główną uwagę zwraca się na pierwszy okres poczęcia i życia dziecka. Ja zakres pojęciowy rodzicielstwa rozszerzam także na dalszy okres rodzicielstwa do pełnoletności dziecka, obejmując takie działania rodzicielskie, jak opieka, bezpieczeństwo, prawidłowy rozwój, wychowanie i wykształcenie.

Ze względu na cel naszych rozważań w niniejszej książce, a w szczególności najważniejsze wartości na drodze człowieka do prawdziwego szczęścia, z tych trzech zagadnień dotyczących zakresu świadomego rodzicielstwa w tym rozdziale od razu przejdę do kwestii wychowania, w tym wykształcenia dziecka. Tematy opieki i bezpieczeństwa oraz prawidłowego rozwoju dziecka będę omawiał w dalszej części tego rozdziału oraz w rozdziale „O rodzinie” i w podrozdziale dotyczącym zdrowia.

Z prawnego punktu widzenia pojęcie „świadome rodzicielstwo” określane jest jako „władza rodzicielska”. Pojęcie władzy rodzicielskiej jest adekwatne do pełnego rozumienia i równoległego stosowania z pojęciem świadomego rodzicielstwa do naszych rozważań. Z tą różnicą, o której pisałem wyżej – świadome rodzicielstwo rozpoczyna się od planowania posiadania dziecka jako jednego z najważniejszych celów życiowych człowieka na drodze do prawdziwego szczęścia, a nie od urodzenia (posiadania) dziecka.

Prawna definicja władzy rodzicielskiej zawarta jest w art. 92, 95 i 96 polskiego kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Jak stanowi art. 92: „Władza rodzicielska trwa do pełnoletności dziecka”. W aktualnym stanie prawnym władza rodzicielska rozpoczyna się od urodzenia dziecka, a nie od jego poczęcia. W art. 95 kodeksu postanowiono: „Władza rodzicielska obejmuje obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania”. Natomiast zgodnie z art. 96: „Rodzice obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień”. Jak wynika z tych przepisów prawa rodzinnego, matka i ojciec mają obowiązek prawny, ale także prawo do wychowania swojego dziecka. To ich uprawnienie określone jest w art. 48 konstytucji:

„Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”.

 Zarówno pojęcia „świadome rodzicielstwo”, jak i „władza rodzicielska” zakładają, że aby osiągnąć cele w nich wskazane, trzeba być dobrym rodzicem, ojcem i matką.

Skupmy się najpierw na pojęciu świadome rodzicielstwo, mającym przynieść szczęście dziecku/dzieciom, jak i samym rodzicom.

Czego zatem konkretnie uczyć dziecko w ramach wychowania do świadomego rodzicielstwa oraz na czym takie wychowanie polega?

Najkrótsza odpowiedź na to pytanie znajduje się w przedstawionej na początku tego rozdziału definicji świadomego rodzicielstwa i przepisów prawa rodzinnego regulujących władzę rodzicielską. Zawiera się ona w stwierdzeniach, aby uczyć dziecko:

– kiedy jako dorosły człowiek może świadomie spłodzić dziecko i co to znaczy być matką i ojcem,

– na czym polegają obowiązki, prawa i odpowiedzialność rodziców w ramach ich władzy rodzicielskiej,

– jak zapewnić własnemu dziecku prawidłowy rozwój, opiekę i bezpieczeństwo, kiedy będzie rodzicem, matką lub ojcem,

– jak w dojrzałej przyszłości wychować i wykształcić własne dziecko.

Znacznie szerzej opisuję zadania małżonków-rodziców w odrębnych rozdziałach o miłości, małżeństwie i rodzinie, a także w tym rozdziale.

 Czy polscy rodzice są dostatecznie przygotowani do wychowywania dzieci do świadomego rodzicielstwa?

Na tak ogólnie postawione pytanie nie jestem w stanie udzielić jednoznacznej, autorytatywnej odpowiedzi. Mogę jedynie zająć stanowisko na podstawie wieloletniego doświadczenia prawniczego wynikającego z prowadzonych spraw.

Mimo dość powszechnych głosów, że rodzice nie są przygotowani do wychowania dzieci do świadomego rodzicielstwa, macierzyństwa i ojcostwa, to my, starsi doświadczeniem prawnicy, dostrzegamy znaczną poprawę w tym zakresie. Wynika to z faktu, że wraz z postępem cywilizacyjnym, wzrostem poziomu wykształcenia równolegle rośnie świadomość społeczna.

Jednak ta ogólna teza nie zawsze przekłada się na wyraźny wzrost wiedzy rodziców i ich umiejętności wychowawczych w zakresie świadomego rodzicielstwa. Nadal praktycznie zdają się na szkołę, sądząc, że ta wyręczy ich w zakresie edukacji dzieci o świadomym rodzicielstwie. Oczywiście absolutnie nie zwalnia to ich z odpowiedzialności za wychowanie swoich dzieci także w tej dziedzinie, czyli nauczenia dziecka, jak ma w przyszłości wychowywać swoje dziecko.

Niemniej w pełni rozumiem powody, jakimi kierują się rodzice, starając się przerzucić ciężar obowiązków wychowawczych na nauczycieli. Realia życiowe, pogoń za podstawowymi potrzebami do dobrej egzystencji w konsekwencji powodują brak czasu na staranne, wymagające poświęcenia wychowanie dzieci.

W gruncie rzeczy popieram myślenie i tendencje rodziców, aby to szkoła w większym zakresie przejęła na siebie obowiązki wychowania w dziedzinie świadomego rodzicielstwa, ale głównie pod kątem przekazywania optymalnej wiedzy. Co więcej, uważam, że aktualnie w polskim systemie oświatowym już stworzono podstawy programowe i wyodrębniono przedmiot nauczania o ogólnie adekwatnej nazwie wychowanie do życia w rodzinie.

 Gdyby podstawę programu nauczania tego przedmiotu rozbudowano o dziedzinę edukacji seksualnej, dodając dostosowane do warunków polskich standardy europejskie, sądzę, że kwestię programu nauczania przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie można by uznać za optymalną. Natomiast w pełni popieram apele pedagogów żądających odgórnego, ustawowego uregulowania sposobu i wymiaru godzin nauczania tego przedmiotu. Nie mam żadnych wątpliwości, że konieczne jest:

– nadanie temu przedmiotowi obowiązkowego charakteru,

– określenie liczby godzin nauczania stosownie do rzeczywistych potrzeb,

– odpowiednie przygotowanie kadry pedagogicznej.

Tyle, krótko o świadomym rodzicielstwie i szczęściu zz niego płynącym. Czas teraz na rozróżnienie i wyjaśnienie co „daje” rodzicom „władza rodzicielska”?

Jak wspomniałem wyżej władza rodzicielska to instytucja prawna dająca rodzicom prawa do dziecka w okresie jego niepełnoletności, ale i nakładają na nich obowiązki. I te obowiązki prawne siłą rzeczy muszą rodzić odpowiedzialność.

Jakie sankcje mogą ponosić rodzice za skutki złego wychowania dziecka?

Jako prawnik muszę podzielić konsekwencje złego wychowywania dziecka na trzy rodzaje odpowiedzialności rodziców za skutki prawne:

– karną,

– cywilną odszkodowawczą,

– cywilną rodzicielską, na podstawie kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

Z kolei jako obywatel i rodzic muszę także dodać inny rodzaj odpowiedzialności, czyli odpowiedzialność moralną połączoną z poczuciem wstydu za błędy wychowawcze dziecka. W Polsce odpowiedzialność karna rodziców (i nie tylko rodziców, a także innych osób) uregulowana jest w kodeksie karnym, przede wszystkim w rozdziale zatytułowanym „Przestępstwa przeciwko rodzinie i opiece”, w artykułach 206 do 211a. Między innymi stanowią one sankcje karne za przestępstwa nad małoletnimi, poczynając od grzywny, przez karę ograniczenia wolności, do najwyższej – pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 12 lat. W szczególności chodzi o takie przestępstwa nad małoletnimi, jak:

– znęcanie się fizyczne lub psychiczne (art. 207 kk), ( tu także stosowanie kar cielesnych);

– rozpijanie małoletniego (art. 208 kk),

– uchylanie się (rodzica) od obowiązku opieki przez niełożenie środków na utrzymanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych (art. 209 kk),

– porzucenie małoletniego mimo obowiązku troszczenia się o niego (art. 210 kk).

Kodeks karny normuje również sankcje za inne przestępstwa, które niestety popełniają rodzice wobec dziecka, chociaż są to raczej rzadkie przypadki. Są to przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, takie jak:

– obcowanie płciowe z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszczanie się wobec małoletniej osoby innej czynności seksualnej, zwane pedofilią (art. 200 § 1 kk),

– prezentowanie małoletniemu poniżej lat 15 treści pornograficznych, udostępnianie mu przedmiotów mających taki charakter lub rozpowszechnianie treści pornograficznych, umożliwiając małoletniemu zapoznanie się z nimi (art. 200 § 3 kk),

– prezentowanie małoletniemu poniżej lat 15 wykonania czynności seksualnej (art. 200 § 4 kk),

– rozpowszechnianie, produkowanie, utrwalanie, sprowadzanie lub przechowywanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego (art. 202 § 3 do 5 kk).

Jak kształtuje się odpowiedzialność cywilna rodzica za szkody wyrządzone przez dziecko?

Jest to odpowiedzialność odszkodowawcza rodziców za czyny niedozwolone spowodowane przez dziecko podlegające opiece i władzy rodzicielskiej. W szczególności art. 426 kodeksu cywilnego stanowi: „Małoletni, który nie ukończył lat trzynastu, nie ponosi odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę”. Natomiast art. 427 kodeksu cywilnego stwierdza, że „kto z mocy ustawy lub umowy [w tym przypadku chodzi o kodeks rodzinny i opiekuńczy – przyp. aut.] jest zobowiązany do nadzoru nad osobą małoletnią, której winy poczytać nie można, ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę małoletnią”.

       W ten sposób prawo cywilne przerzuca odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez dziecko na rodziców. Czyni to z tej racji, że to rodzice odpowiadają za błędy wychowawcze i wynikające z nich skutki w postaci odszkodowania za wyrządzone szkody materialne i inne.

Jak wygląda odpowiedzialność moralna rodziców za dziecko i jego wychowanie?

Moralna odpowiedzialność, w odróżnieniu od karnej lub cywilnej, to ponoszenie konsekwencji w postaci społecznego potępienia za naruszenie jakichś wartości, norm etycznych, zasad postępowania osobistych, grupowych, środowiskowych lub społecznych. Najogólniej można określić, że to społeczne potępienie w różnych formach dotyka tego, kto coś czyni, działa, postępuje w sposób nieakceptowany przez otoczenie najbliższe oraz w danej społeczności. W naszym przypadku tym nagannym moralnie postępowaniem jest złe wychowywanie dziecka, a następnie dalsze jego skutki przechodzące na rodzica.

Sankcje w postaci potępienia z tytułu odpowiedzialności moralnej za złe wychowanie dziecka mogą być rozmaite, w zależności od sposobu ich wyrażania przez osoby oceniające, na przykład: zawstydzanie, odwracanie się, izolowanie, zrywanie kontaktów i wiele innych właściwych danemu środowisku. W zależności od stopnia poczucia winy i rodzaju sankcji społecznej rodzic odpowiedzialny za złe wychowanie może odczuwać wewnętrzne skutki natury psychicznej: przykrość, wstyd, smutek, żal, stres, a nawet stany depresyjne. Praktyczny wniosek jest oczywisty: odpowiedzialność moralna czasem może być bardziej i dłużej dokuczliwa oraz odczuwalna niż sankcja karna czy cywilna odszkodowawcza.

Reasumując, to rodzice ponoszą wyłączną odpowiedzialność karną, cywilną oraz moralną za prawidłową opiekę, w tym zdrowotną, za ich bezpieczeństwo, wychowanie, wykształcenie, za przygotowanie dziecka do dorosłego życia. To przede wszystkim oni odpowiadają za zbudowanie fundamentów szczęścia w okresie wychowania dziecka, na których już jako dorosły człowiek będzie budował swój dom, a wraz z nim prawdziwe szczęście. To między innymi na tym polega „władza rodzicielska” nad dzieckiem.


Odpowiednie wykształcenie dziecka, to podstawowe zadanie procesu wychowania i cel na drodze do szczęścia dziecka i rodziców.

Gdy mówimy o wychowaniu w ogólności, to najczęściej mamy na myśli wychowanie dziecka jako osoby niepełnoletniej przez rodziców i wychowawców-nauczycieli przez wychowanie i kształcenie w przedszkolu i we wszystkich rodzajach szkół w okresie do osiągnięcia pełnoletności. Kiedy mówię o wychowaniu do pracy jako jednej z dziedzin wychowania, specjalnie wyodrębnionej przeze mnie w tej książce, to jego przedmiotem ma być praca jako szósta z siedmiu najważniejszych wartości, których osiągnięcie może dać człowiekowi zadowolenie z pełni życia, czyli prawdziwe szczęście. Oznacza to, że według mnie wychowanie do pracy jest tak samo ważne jak wychowywanie dziecka do pozostałych sześciu głównych wartości (wychowanie do miłości, małżeństwa, świadomego rodzicielstwa, rodziny, wychowania dzieci i do samorealizacji człowieka) i im równorzędne. Za każdą z tych wyodrębnionych dziedzin wychowania odpowiedzialność ponoszą przede wszystkim rodzice. Wbrew temu, co myślą niektórzy z nich, tak samo w dziedzinie wychowania do pracy na nich ciąży główna odpowiedzialność.

Jako doświadczony prawnik i praktyk jestem gorącym zwolennikiem i orędownikiem idei wychowywania, we wszystkich wymienionych dziedzinach, od jak najwcześniejszego okresu życia dziecka oraz w zależności od jego możliwości poznawczych i percepcyjnych. Jednoznacznie uważam, że również wychowanie do pracy rodzice powinni rozpocząć możliwie najwcześniej i to z pełną świadomością potrzeby aktywnego działania w tej dziedzinie. Pozostaje tylko kwestia metod i środków, jakie powinni stosować od najwcześniejszego okresu życia dziecka.

 Czego konkretnie uczyć dziecko w ramach wychowania do pracy zawodowej oraz na czym ono polega?

Przystępując do wychowania dziecka, przede wszystkim rodzice muszą być w pełni świadomi znaczenia procesu wychowania do pracy w późniejszym życiu dziecka jako dorosłego człowieka. Tę własną świadomość wagi pracy w życiu każdego człowieka powinni zakodować na trwałe w podświadomości dziecka najpierw rodzice, w okresie wczesnego dzieciństwa, a później nauczyciele w procesie kształcenia. I to jest fundament całego procesu wychowania dziecka do pracy. W tym miejscu jako doświadczony prawnik muszę przyznać, że niestety nie zawsze tak jest. Wielokrotnie

w prowadzonych sprawach, w tym procesach sądowych, widziałem obojętny, a czasem wręcz negatywny stosunek do pracy wielu dorosłych ludzi, którzy wprost wykazywali braki wychowawcze zawinione przez swoich rodziców. Następnym środkiem i jednocześnie metodą wychowywania do pracy przez rodziców jest przekazywanie wiedzy teoretycznej i praktycznej o rodzajach pracy.

Jak przekazywanie dziecku od najmłodszych lat wiedzy o rodzajach pracy w świetle perspektyw rozwojowych dziecka powinno przebiegać w praktyce?

Najprostsza rada jest taka: przy okazji każdej czynności związanej z opieką nad dzieckiem, w której bierze udział przedstawiciel jakiegoś zawodu, rodzic powinien opowiadać o tym zawodzie, wskazując na wykonywane czynności. Na przykład praca pielęgniarki lub lekarza podczas wizyty kontrolnej z dzieckiem, praca nauczycielki – wychowawczyni w przedszkolu dziecka, praca policjanta podczas kontroli drogowej pojazdu z dzieckiem w podróży, praca księdza podczas odprawiania mszy, w której uczestniczy dziecko, praca ekspedientki podczas zakupów z udziałem dziecka itp. Jest oczywiste, że prowadzony w ten sposób proces wychowywania dziecka do pracy wymaga dodatkowej wiedzy rodziców o danym zawodzie oraz większego nakładu pracy. Ale to my, rodzice, mamy pomóc dziecku w wyborze jego drogi zawodowej, to my będziemy odpowiedzialni za zły lub przypadkowy wybór zawodu przez nasze ukochane dziecko.

Nim dojdzie do faktycznego potwierdzenia trafności wyboru zawodu przez podjęcie pracy, dziecko w procesie wychowania powinno być w pełni uświadomione, a następnie wykształcone w takim zakresie kwalifikacji zawodowych, jakie powinny odpowiadać jego marzeniom, pragnieniom, potrzebom oraz możliwościom psychofizycznym. To jest zadanie najpierw rodziców, a później nauczycieli, ale również przy udziale rodziców, polegającym na nadzorze i aktywnej kontroli postępów nauczania w danej szkole.

Wpływ rodziców na sam proces nauczania i treści programowe w zakresie kwalifikacji zawodowych na etapie szkoły podstawowej jest w zasadzie niewielki, gdyż zakres programowy jest ogólny. Natomiast duży wpływ mają rodzice na wybór dalszego poziomu kształcenia dziecka pod kątem przyszłego zawodu. W szczególności to od ich pomocy w decydującej mierze zależy pierwszy zawodowy wybór dziecka. Po skończeniu szkoły podstawowej rodzice i dziecko powinni bowiem wspólnie wybrać kierunek kształcenia zawodowego lub wprost rodzaj zawodu, a następnie rodzaj szkoły odpowiadającej wybranemu zawodowi. To już na tym etapie wychowania i kształcenia dziecko, przy udziale rodziców, musi mieć możność swobodnego wypowiedzenia się o swoich marzeniach zawodowych. Oczywiście pod warunkiem, że już od najmłodszych lat rodzice aktywnie zapoznawali dziecko z wszelkimi rodzajami zawodów, z którymi spotykali się wraz z dzieckiem w codziennym życiu lub które świadomie opisywali i pokazywali w celach wychowania do pracy.

Ten niezwykle ważny dla przyszłości dziecka pierwszy wybór zawodu z pewnością wpłynie w ostateczności na jego szczęście w dorosłym życiu. Na to szczęście będzie miała istotny wpływ droga zawodowa oraz satysfakcja z wybranego, już na etapie dzieciństwa, przyszłego zawodu i wykonywanej pracy w dorosłym życiu. Dlatego wyboru przyszłego zawodu i kierunku kształcenia zawodowego dziecka należy dokonać rozważnie, najlepiej przy udziale poradni psychologiczno-pedagogicznej, z uwzględnieniem stanu zdrowia i predyspozycji psychofizycznych dziecka.

Kolejny etap w procesie wychowania do pracy to kształcenie dziecka w wybranej szkole zawodowej. Podobnie jak w szkole podstawowej, tak w szkole zawodowej, gimnazjalnej, ponadgimnazjalnej, licealnej i technikum wychowanie do pracy biegnie dwutorowo:

– pierwszy tor to nauka teoretyczna i praktyczna w wybranej szkole zawodowej, za którą odpowiadają głównie nauczyciele i wychowawcy szkolni,

– drugi to aktywny nadzór i kontrola rodziców nad postępami w nauce zawodu.

Na tym etapie wychowywania do pracy i kształcenia zawodowego rodzice mają pełne prawo i obowiązek korygowania zarówno trafności wyboru zawodu, jak i zdobywanych kwalifikacji zawodowych, ponieważ dziecko i dalej jeszcze niepełnoletni młody człowiek (jeżeli w terminach zalicza lata nauki) w pełni podlega władzy rodzicielskiej. Takich prawnych możliwości rodzice już nie będą mieli, gdy dziecko skończy osiemnasty rok życia. To może być ważny i przełomowy czas w życiu dziecka, a potem dorosłego człowieka. Stąd rozważna ingerencja rodziców powinna polegać na sprawdzeniu, czy na tym etapie zdobywania kwalifikacji zawodowych dziecko jest nadal przekonane o słuszności wybranego zawodu jako docelowego w życiu i w związku z tym, czy nauka tego zawodu jest właściwie realizowana.

Każdy sygnał ze szkoły, że dziecko ma kłopoty w nauce, zarówno pod względem treści programowej, jak i pod kątem wychowawczym (złe sprawowanie), powinien być analizowany przez rodziców. Może to być jeden z objawów złego wyboru szkoły zawodowej, a co za tym idzie – zły wybór docelowego zawodu dla przyszłości dorosłego człowieka. Jeżeli tak byłoby w rzeczywistości, obowiązkiem wychowawczym rodziców jest podjęcie wraz z dzieckiem wspólnej decyzji o możliwej zmianie nauki i zawodu po ponownym właściwym wyborze.

Na zakończenie odpowiedzi na pytanie, czego uczyć dziecko w ramach wychowania do pracy, jako praktyk, prawnik i menedżer muszę podpowiedzieć: trzeba uczyć dobrych, praktycznych nawyków zawodowych, w tym cech niezbędnych do należytego wykonywania pracy. O co chodzi w szczególności? W rozdziale „O pracy” wskazałem, jakie są podstawowe obowiązki pracownika wynikające z konkretnego przepisu kodeksu pracy. Obowiązują one wszystkich pracowników najemnych w Polsce. Podobne rozwiązania w tym zakresie obowiązują w Unii Europejskiej, a w dużej części na całym świecie. Wynika z nich podstawowa zasada praktyczna: aby być dobrym pracownikiem najemnym, a także dobrym samodzielnym przedsiębiorcą, trzeba mieć dobre nawyki myślenia, postępowania i działania, które zapewnią należyte wykonywanie obowiązków zakreślonych przepisami prawa pracy, a ponadto odpowiadają pracodawcy.