Kryzys autorytetów? Czy tylko przejściowe zjawisko w polskim społeczeństwie?

Co się dzieje w naszym kraju z tradycyjnymi autorytetami: władzy państwowej, politycznymi, społecznymi, kościelnymi, wychowawczymi, naukowymi, zawodowymi?

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej to „głowa Państwa” , najwyższy organ Państwa Polskiego, przywódca -mąż stanu, mocny i wiarygodny głos narodu, który go wybrał w bezpośrednim głosowaniu. Tak być powinno! A jak jest?!

Prezydent Duda to, dla wielu Polaków, i to nie tylko dla jego opozycjonistów, „marionetka”, „długopis”, „ Adrian”, w znaczeniu braku samodzielności i niezależności od partii PiS, a tak właściwie od jej Prezesa Jarosława Kaczyńskiego. To także wizualny skutek  podpisywania na „kuckach” dokumentu państwowego obok siedzącego Prezydenta USA, Donalda Trumpa.

No więc jak to jest z jego autorytetem w kraju i za granicą?

Przywódcy polskich partii politycznych, byli i aktualni: Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Grzegorz Schetyna, Janusz Palikot,  Janusz Korwin Mikke, Ryszard Petru, Paweł Kukiz, a także inni, bez względu na prawdę, w oczach i słowach przeciwników politycznych to anty przykłady autorytetów, mężów stanu, nie szanowani, publicznie obrażani i szkalowani.

Sędziowie: to „ złodzieje”, „ komuchy”, „ kasta „.Tak jest dziś przedstawiany autorytet przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, powaga sądu, jego niezawisłość i niezależność. I dzieje się tak za przyzwoleniem władzy państwowej, a czasem wręcz z jej inspiracji dla celów walki politycznej.

No to jak jest w końcu z autorytetem sędziowskim i wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju?

Księża, coraz częściej postrzegani są jako „biznesmeni”, a ostatnio jako pedofile, a nie misjonarze – krzewiciele religii, autorytety dobra i świętości.

Pęka mit ojca duchowego, dzieci i młodzieży.

Lekarz to już nie zawód z powołania, specjalista od zdrowia z wielkim zaufaniem społecznym. Dziś  z powodzeniem zastępuje go pseudo „uzdrowiciel”,  znachor, „kręgarz”, „ masażysta”, czy „lekarz homeopata”. Wystarczy szyld, reklama i dobra „fama”.

No to jak wyglądać będzie nasza kondycja zdrowotna za lat kilkanaście?

Nauczyciele – wychowawcy: „Nie będą naszych dzieci uczyć nauczyciele od edukacji seksualnej, my rodzice nie pozwolimy na krzewienie ideologii „ gender ”, LGBT i takiego wychowania w rodzinie. To nam, rodzicom, konstytucja gwarantuje wychowanie według naszego wyboru! ”Takie głosy dość powszechnie słychać wśród zwolenników aktualnej władzy i partii rządzącej.

No to niech dalej księża i katechetki uczą edukacji seksualnej, świadomego rodzicielstwa oraz życia w małżeństwie i rodzinie.

My rodzice: No to na koniec spójrzmy samokrytycznie jakim autorytetem darzą dziś rodziców ich własne dzieci? Posłuchajmy co myślą o wiedzy rodziców i ich wychowaniu w zakresie edukacji seksualnej? Skąd one czerpią pierwszą wiedzę na te tematy?

Czy zatem dalej rodzice mają żyć jak w czasach średniowiecza, w zacofaniu umysłowym, traktując wiedzę jako „tabu”, oddając wychowanie dzieci „oświeconym” przedstawicielom Kościoła lub pozostawiając je na pastwę przypadkowej wiedzy internetowej, w tym pornografii, bądź często tragicznym doświadczeniom życiowym.

Dlaczego tak się dzieje w naszym kraju? Skąd się biorą kryzysy autorytetów, tworzących podstawy dobrobytu nowoczesnego państwa i szczęśliwego narodu?

Spróbujmy wspólnie znaleźć przyczyny, a może sformułować pozytywne wnioski?!

I tak po kolei:

Skąd się wziął kryzys autorytetu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej?

Wszyscy znamy to powiedzenie „ ryba psuje się od głowy”! W tym przypadku od Głowy Państwa, a konkretnie Prezydenta Andrzeja Dudy. Co zatem „ psuje się” w wykonywaniu zadań i obowiązków Prezydenta RP nałożonych w art. 130 Konstytucji  określającym treść jego przysięgi. Przeanalizujmy to wspólnie.

….” uroczyście przysięgam,

  1. że dochowam wierności postanowieniom konstytucji,”..

I od razu, sięgnijmy pamięcią do faktów i odpowiedzmy sobie sami na pytanie:

Czy Prezydent Duda rzeczywiście i w każdym przypadku „ dochował wierności konstytucji, a więc postępował zgodnie  jej postanowieniami, przestrzegał je, nigdy nie łamał?

Nie sposób zapomnieć, choćby jednego znamiennego przykładu, kiedy już na początku kadencji Prezydent Duda ułaskawił nie skazanego prawomocnym wyrokiem ( a więc niewinnego), partyjnego kolegę Mariusza Kamińskiego. Dzięki czemu do dziś pełni on funkcję Ministra, czyli stanowi anty wzór autorytetu przedstawiciela rządy, najwyższej władzy państwowej. Jest przestępcą czy nie!? Fakt ten stanowił złamanie art. 139 Konstytucji, który potwierdził Sąd Najwyższy.

2)..że … będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa,..

I odpowiedzmy sobie na pytanie:

Czy Prezydent Duda w okresie swojej pięcioletniej kadencji zawsze i wszędzie, w tym w kraju i  podczas wizyt zagranicznych, dbał o godność narodu, i strzegł bezpieczeństw Państwa w tym w zakresie obronności i sił zbrojnych?

Pamiętamy skąd  wziął się obraz „kucki” Prezydenta RP przy podpisywaniu dokumentu obok siedzącego Prezydenta USA, a także „działania” Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza z pominięciem lub wbrew woli Prezydenta jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Zobaczymy co przyniesie Polakom wizyta Prezydenta Dudy w USA 24 czerwca b.r.

  • ..a dobro Ojczyzny oraz pomyślność Obywateli będą dla mnie najwyższym nakazem”.

Czy rzeczywiście dla Prezydenta Dudy najwyższe nakazy płynęły wprost z konstytucji, a nie z innego źródła decyzyjnego?

W tym miejscu spróbujmy odpowiedzieć sobie skąd się wzięły powszechnie znane żartobliwe i krytyczne przydomki „ Adrian” i „ długopis”. Czy czasem nie stąd, że Prezydent Duda, niestety, nie był niezależnym od nikogo najwyższym organem Państwa Polskiego. A wprost przeciwnie w większości przypadków „wykonywał nakazy” Prezesa rządzącej partii Jarosława Kaczyńskiego, a nie z konstytucji. Podpisywał bezkrytycznie ustawy podejmowane w trybie naruszającym postanowienia Konstytucji, nie zawsze dla dobra wszystkich Polaków,.

Skąd się biorą  kryzysy autorytetów przywódców partii politycznych w naszym kraju?

Najlepszymi przykładami kryzysu autorytetów liderów partii politycznej w naszym kraju to wizerunki przywódcy Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego oraz Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny.

Wzajemne „szczucie” na siebie z zaangażowaniem jak największej grupy społeczeństwa i własnych członków, to jest widoczne na co dzień,

we wszystkich środkach przekazu, niestety, w tym głownie w Telewizji Polskiej, opłacanej przez nas, wszystkich Obywateli.

W naszym kraju, w odróżnieniu od innych na zachodzie, normalna walka partii o władzę, jest pobawiona kultury politycznej, szacunku dla przeciwnika jako człowieka i jakichkolwiek zahamowań, włącznie z „ chamstwem” w ustach przywódców partii. Nie brak bowiem w niej zniewag osobistych, grupowych, a nawet poniżeń znacznej części podzielonego społeczeństwa. Słowa takie jak: „ dziadek z Wehrmachtu”, „chamska hołota”, „zdrajcy”, „ komuniści i złodzieje”, „ gorszy sort”, „ łże-elita”, stają się „normalnością w zachowaniu przywódców partii, jednoznacznie obniżając ich kulturą, a przede wszystkim społeczny autorytet.

Prawdą jest, ze także wśród sędziów, jak w każdym zawodzie zaufania publicznego, zdarzają się „czarne owce”. Tak było, jest i zapewne nadal będzie się zdarzać, że do dziesięciotysięcznej rzeszy sędziów, tak ważnej profesji stanowiącej trzecią władzę, trafiają osoby niegodne.

Dlaczego w oczach obywateli spada autorytet sędziów i całego wymiaru sprawiedliwości?

Ale to incydentalne zjawisko nie powinno być przedmiotem walki politycznej, której celem jest przejęcie władzy sądowniczej przez władzę wykonawczą (rząd i prezydent), lub przez władzę ustawodawczą (Sejm i Senat RP). Niestety tak się dziś dzieje w naszym kraju.

Do części Polaków nie trafia argument, że takie przejęcie władzy burzy podstawy demokracji i jest niezgodne z naszą Konstytucją. Mimo tego wszyscy widzieliśmy wielkie banery reklamowe, tworzone na zlecenie władzy wykonawczej, szkalujące całe środowisko sędziowskie. Słyszeliśmy także publiczne, w kraju i za granicą. Zniesławianie sędziów przez Premiera Morawieckiego i Prezydenta Dudy jako „złodziejów” czy „komuchów skazujących uczciwych ludzi”. Wcześniej rząd Beaty Szydło, długo nie ogłaszał wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie niekonstytucyjnych zmian w sądownictwie, kwestionując jego wiarygodność. Dziś również przedstawiciele władzy wykonawczej nadal podważają wyroki sądów nie odpowiadające ich celom politycznym. Skoro władza nie uznaje, podważa,  kwestionuje i nie wykonuje wyroków sądów, to trudno się dziwić, że Obywatele będą czynić tak samo.Tak oto i z tych przyczyn upada autorytet sądów i wymiaru sprawiedliwości. Jego odbudowa, niestety, będzie trwać znacznie dłużej niż niszczenie.

Nie da się również ukryć, że tak jak podważany jest autorytet sędziów, podobnie dzieje się z autorytetem lekarzy. Dlaczego? Skoro to od nich zależy nasze najważniejsze dobro-zdrowie?!

Spójrzmy na praktyczne przykłady skąd to się bierze. Nie tak dawno w naszym kraju były strajki rezydentów, młodych lekarzy, którzy w przyszłości mają skutecznie dbać o nasze zdrowie. O co w nich chodziło? A no o wynagrodzenia adekwatne do ich ciężkiej, często wydłużonej ponad normy, pracy. Jakby w sprzeczności do ich żądań od Państwa, zarówno władza jak i My Polacy często uważamy, że lekarze to grupa zawodowa najlepiej zarabiająca, a w dodatku to „ łapówkarze”.  

Ostatnie przykłady: prof. Grodzki znakomity lekarz – specjalista i naukowiec, a jednak wkrótce po objęciu funkcji marszałka Senatu, został posądzany o przyjmowanie korzyści pieniężnych w zamian za zabiegi wykonywane w publicznym szpitalu. Prof. Łukasz Szumowski, lekarz, naukowiec, traci autorytet w czasie wykonywania nowej funkcji politycznej- ministra. I tak zła fama niesie upadek autorytetu zawodu lekarza.

Ale dlaczego, w dzisiejszych czasach, dostępu do wiedzy, wciąż wielu ludzi bardziej niż lekarzom ufa znachorom, pseudo uzdrowicielom, bioenergoterapeutom, masażystom amatorom, kręgarzom i innym „cudotwórcom zdrowotnym”?

Na to pytanie niech każdy spróbuje znaleźć sobie odpowiedź, być może nawet na własnym przykładzie.

A co się dzieje z autorytetem i misją księży, jak i samego Kościoła?

Co rusz słyszymy, że księża stają się coraz bardziej pazerni na pieniądze z tytułu opłat za posługi kościelne. Zamiast co łaska, już oficjalnie wywieszają cenniki usług, bądź uzależniają wprost wykonanie posługi od konkretnej wpłaty. Czyżby zatem księża stają się typowymi biznesmenami, których podstawowym celem jest zysk.

Autorytet polskiego Kościoła i księży jeszcze bardziej upada wraz z odkrywanymi co jakiś czas aferami pedofilskimi księży i ukrywanie ich , przez wysokich przedstawicieli Kościoła, oraz księży – przestępców seksualnych przed odpowiedzialnością karną i cywilną.

Niegdysiejszy ojciec duchowy i wychowawca naszych dzieci w duchu religijnym, dziś coraz częściej postrzegany jest jako potencjalny pedofil – zboczeńca – przestępca.

Sięgnijmy do autorytetu tak ważnego dla wychowania naszych dzieci. Jak w naszym kraju wygląda autorytet nauczyciela wychowawcy w oczach władz, a także samych dzieci i nas rodziców?

Kto w dzisiejszych czasach będzie chciał być nauczycielem, skoro ich wynagrodzenia nie zaspakajają nawet zwykłych potrzeb życiowych. W praktyce do zawodu idą przede wszystkim ci, którzy nie znajdują lepszej, spokojnej i wyżej płatnej pracy.

Nauczyciele z powołania, załamują ręce, czego i jak mają uczyć, w świetle obowiązującego prawa oświatowego, sięgającego treści średniowiecznych, w tym edukacji seksualnej , świadomego rodzicielstwa i wychowania w rodzinie. Zamiast ich, umiejętności rozwiązywania problemów i przygotowania dzieci do współczesnego życia, mają wpajać przeszłość historyczną narodu, oderwane od realiów życiowych regułki i zadania pamięciowe.

Jaki zatem mogą mieć autorytet u swoich uczniów, którzy to widzą, ignorują nauczycieli i korzystają z wiedzy poza naukowej, z innych powszechnie dostępnych źródeł, internetu, środowiska, złych doświadczeń życiowych.

No i na koniec spójrzmy na samych siebie. Czy ja, rodzic, matka i ojciec, jestem/ byłam/łem/ autorytetem dla własnych dzieci?

Czy w realiach życia codziennego byłam/łem/ dla dziecka wzorem do naśladowania?

Czy przekazywałem we właściwy i skuteczny sposób swoją, posiadaną wiedzę praktyczną, ucząc dziecka/dzieci/ umiejętności rozwiązywania codziennych problemów życiowych?

Czy potrafiłam/łem/ umiejętnie przekazać swoją wiedzę i doświadczenia w zakresie edukacji seksualnej, świadomego macierzyństwa/ojcostwa/ , czy też pozostawiłam/łem/ ją jako temat „tabu”?

Czy według mojej oceny dziecko/dzieci/ uważa/ją/ mnie za autorytet dobrego rodzica?

              Zaczynając pisać ten artykuł, chciałem poruszyć kwestię kryzysów autorytetów osobowych. Jednak już w trakcie pisania, samorzutnie zaczął się wyłaniać obraz kryzysu naszego Państwa. To przykre, ale taki wniosek powstaje na tle niszczenia autorytetów najważniejszych stanowisk, funkcji i zawodów zaufania publicznego w naszym kraju. I czynią to przedstawiciele władzy jako środek walki politycznej o władzę, ale niestety czynimy to i My wówczas, kiedy pozostajemy biernymi Obywatelami naszego Państwa.

Człowieku, Obywatelu, Polaku! Bierz się tylko za to co umiesz, czego się nauczyłeś i na czym się znasz, bo masz taką wiedzę.

Słaby to będzie przywódca, prezydent, premier, minister, sędzia, lekarz, nauczyciel, którego autorytet opierać się będzie na poparciu partii politycznej, aspiracji bez pokrycia, pogoni za pieniądzem, a nie na kompetencjach wynikających ze zdobytej wiedzy, praktyki zawodowej i doświadczenia życiowego.

I tak się niestety dzisiaj dzieje w naszym kraju. Stad też, między innymi, biorą się kryzysy autorytetów i zaufania, o których pisałem wyżej. Dlatego też cierpi na tym autorytet naszego Państwa w Europie i na Świecie.

Bronisław                                                                  czerwiec 2020 r.


Z polską oświatą jest źle! Nie idziemy w dobrym kierunku!

Jej celem winno być wychowanie i kształcenie do szczęśliwego życia, tak jak to czynią kraje skandynawskie!

Bez względu na to jak się zakończą strajki w naszym kraju. Żadna władza, ta czy następna, nie może pozostawić taki stan faktyczny i prawny w oświacie jaki jest obecnie. I to moje stwierdzenie kieruję jako apel-wezwanie do wszystkich postępowych i zainteresowanych, władz, organizacji politycznych i społecznych, liczących się autorytetów w naszym kraju, do podjęcie niezbędnych, właściwych i realnych działań na rzecz zmiany tej sytuacji. Internautów namawiam do „ wiercenia dziury w brzuchu” wszystkim decydentom właściwym i odpowiedzialnym za system wychowania i kształcenia w naszym kraju.

Dlaczego tak uważam? Spójrzmy na to niejako z zewnątrz, a więc bardziej obiektywnie. Dlaczego państwa skandynawskie, takie jak Finlandia, Dania, Norwegia, Szwecja, Islandia, znajdują się w czołówce  najszczęśliwszych krajów na Świecie?

Nawet dla laika, który śledzi choć trochę doniesienia prasowe, szczególnie ostatnio, aż rzuca się w oczy fakt, że w tych krajach inaczej jest ukierunkowany programowo i dydaktycznie system wychowania i kształcenia.

Jego podstawowym celem jest  wychowanie i kształcenie dzieci do nabycia umiejętności wykorzystywania wiedzy teoretycznej i praktycznej do przyszłego szczęśliwego życia. Mówiąc wprost systemy te uczą i wychowują młode pokolenia jak w wieku dojrzałym dobrze żyć, dążyć i osiągać prawdziwe szczęście.

 W procesie dydaktycznym wygląda to tak, że najlepszym sposobem przekazywania wiedzy teoretycznej  jest równoczesne jej sprawdzanie w praktyce i doświadczeniach życiowych. Taki system uczy samodzielnego myślenia, kreatywności oraz wskazuje najważniejsze wartości życiowe i praktyczne wzorce działania niezbędne do ich osiągnięcia na drodze do szczęśliwego życia człowieka.

Aż ciśnie się ważna konkluzja, jak bardzo wyraźnie skandynawski system wychowania i kształcenia wpływa na szczęście obywateli tych krajów, skoro są najszczęśliwszymi narodami na Świecie. A zatem jest to dobry system dla przyszłości życia ich obywateli. Z kolei czterdzieste miejsce Polski na liście szczęśliwych państw, niestety chyba odpowiada naszemu systemowi wychowania i kształcenia.

To dlaczego nie bierzemy pozytywnego przykładu z tych państw?

Nie jestem uprawniony i nie mam kompetencji od oceniania efektów  wprowadzanych zmian w systemie polskiej oświaty przez ten i poprzednie rządy.

Ale skutki wprowadzonej od 1 września 2017 roku reformy prawa oświatowego, w postaci chaosu i dezorganizacji systemu, oraz aktualny ogólnopolski  strajk nauczycieli mówią same za siebie.

Myślę, że nikt z nas nie ma wątpliwości, że fundamentem, na którym stoi dobry system oświatowy są nauczyciele. To od ich wiedzy i umiejętności pedagogicznych w decydującej mierze zależy przyszłość życiowa i zawodowa naszych dzieci.

Tylko dobrze przygotowany do zawodu i dobrze wynagradzany nauczyciel będzie naprawdę zaangażowany w swoją misję zawodową.

Nie umniejszając żadnym zawodom, nie powinno być tak, że nauczyciel w naszym kraju niejednokrotnie zarabia tyle co robotnik niewykwalifikowany. A  takie przykłady wskazują nawet sami politycy / poseł Kłopotek „w swojej” firmie „ Kawa na Ławę” TVN 24 z 7 kwietnia 2019r/./. Problemy adekwatnego do zadań i obowiązków wynagradzania nauczycieli, stosunku pracy, awansu zawodowego,  powinny być załatwione w pierwszej kolejności. Moim zdaniem  należy także przeprowadzić nowelizację Karty Nauczyciela obowiązującej od 1982 roku.

Trzeba po prostu siąść do wspólnych rozmów w gronie fachowców, nauczycieli, a także rodziców. Władza nie może dzielić zainteresowanych pozytywną zmianą systemu, tak jak to uczyniła w rozmowach przed strajkiem nauczycieli, podpisując „ quasi porozumienie” z jednym zawiązkiem zawodowym.

Zmiany programowe i systemowe w systemie oświaty nie idą w podobnym kierunku jak na przykład w wymienionych państwach skandynawskich o najwyższym wskaźniku szczęścia swoich obywateli. Co więcej programy nasze  nasyciliśmy elementami przeszłości historycznej, często podyktowane podejściem politycznym aktualnych władz. Cytuję preambułę ustawy Prawo oświatowe z 14 grudnia 2016roku : „Kształcenie i wychowanie służy rozwojowi u młodzieży poczucia odpowiedzialności, miłości Ojczyzny, oraz poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego….”. I dalej, zamiast opierać treści programowe na naukowym podejściu do świadomego rodzicielstwa, do edukacji seksualnej, do życia w rodzinie, jeszcze bardziej wzmocniliśmy, cytuję z ustawy, „ nauczanie i wychowanie-respektując chrześcijański system wartości..” Marzy mi się taki system oświatowy w naszym kraju, którego celem będzie wychowanie do szczęścia.

Myślę, że powinna być dokonana zmiana obowiązującej Konstytucji RP. Art. 48 ust.1 o treści : „ 1. Rodzice maja prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.,” winien ulec zmienie bądź uzupełnieniu o cel wychowania, jakim winno być „ wychowanie do szczęścia”. Przy istniejącym zapisie, nieodpowiedzialni rodzice równie dobrze mogą wychowywać do nieszczęścia / rozumowanie a contrario/, i to zgodnie z prawem konstytucyjnym.

Taka też preambuła, zawierająca cel „ wychowanie i kształcenie do szczęścia” powinna być zapisana w nowej ustawie Prawo oświatowe.

Kierunkami treści programowej byłyby cele cząstkowe wychowania do szczęścia, dotyczące najważniejszych wartości składowych szczęścia. A więc:    wychowanie do miłości, w tym edukacja seksualna,  wychowanie do małżeństwa /związku partnerskiego/, wychowanie do życia w rodzinie,  wychowanie do świadomego rodzicielstwa, z elementami edukacji seksualnej, wychowanie do pracy,  wychowanie do samorealizacji człowieka.

Taką koncepcję nowoczesnego wychowania i kształcenia przedstawiłem w mojej książce „ Jak żyć aby osiągnąć prawdziwe szczęście – proste i praktyczne odpowiedzi na pytania wzięte z życia”.

Bronisław


Trzy najważniejsze decyzje życiowe na drodze do szczęścia

Na pierwszy rzut sprawa wydaje się bardzo skomplikowana i trudna. 

W rzeczywistości jest prosta, albowiem prawie każdy człowiek te trzy decyzje na pewno podejmuje w swoim życiu. Chociaż jestem przekonany, że większość z nas, w chwili podejmowania tych  decyzji nie przykłada do nich aż tak wielkiej wagi i znaczenia. Co więcej, podejmując je, nie oznacza to, że każdy podejmuje je trafnie, z pełnym rozeznaniem i z korzyścią dla całego swojego życia. O tym najczęściej dowiadujemy się w późniejszym okresie życia, a czasem u samego schyłku.

Według mnie są to decyzje najwyższej wagi, albowiem decydują o sensie i celu życia oraz o wyborze prawidłowej drogi życiowej do swojego szczęścia.

Każda z nich jest jednak pewnym wyborem, a więc człowiek powinien podejmować  je dokonując świadomego wyboru najlepszej opcji, z takiego stanu faktycznego w jakim się znajduje, lub jaki sam sobie stworzył w danym miejscu i czasie swojego życia. To brzmi trochę tajemniczo, a zatem przechodzę do rzeczy.

Oto, według mnie, te trzy najważniejsze decyzje życiowe:

Pierwsza decyzja, to wybór, a właściwie dobór partnera, partnerki na całe życie.

To powinien być najpierw wybór kochanego człowieka do związku miłosnego ze wzajemnym oddaniem w miłości, a po okresie sprawdzenia i „ dopasowania” podjęta wspólna decyzja o małżeństwie lub stałym związku partnerskim. „Albowiem według mojej koncepcji szczęścia,  miłość jest warunkiem koniecznym do wejścia w związek małżeński, partnerski na całe życie.

To powinien być wybór partnera do stałego związku partnerskiego / małżeńskiego/, wraz z takim samym wyborem-decyzją drugiej strony.

Ta decyzja stanowiąca wspólny wybór /dobór/ powinna równocześnie uwzględniać możliwość stworzenie rodziny.                      .

Druga decyzja życiowa, to stworzenie rodziny.

Ta decyzja jest trochę bardziej złożona, albowiem powinna być poprzedzona racjonalnymi warunki do jej podjęcia, takimi jak:

Wiedza i przygotowanie do macierzyństwa wsparte świadomym tacierzyństwem partnera do trwałego związku; 

Zaplanowane spłodzenie / lub posiadanie/ pierwszego dziecka i każdego następnego;  

Uprzednio stworzone warunki materialne do założenia rodziny.

Trzecia decyzja, to wybór drogi zawodowej własnej, a następnie dziecka.

Prawie jedna trzecia naszego życia to praca zawodowa. Z kolei, według mojej definicji prawdziwego szczęścia, szóstym warunkiem koniecznym do osiągnięcia szczęścia jest satysfakcja z pracy. Już tylko z tego powodu wybór zawodu i  drogi zawodowej musi być bardzo ważną decyzją życiową. Ponieważ decyzję o wyborze zawodu w zasadzie należy podejmować w okresie dzieciństwa i wczesnej młodości, to z reguły podejmowana jest ona pod kierunkiem rodziców, a często nawet przez rodziców. Decyzja ta jest  powtórzeniem decyzji rodziców w odniesieniu do nas jako dzieci.  Oczywiście ta decyzja winna być tym bardziej przemyślana, jeżeli według Ciebie, rodzice podjęli złą decyzję o wyborze Twojego zawodu.

Ważna rzecz, aby decyzja o wyborze drogi zawodowej dziecka, była w odpowiednim zakresie uzgadniana z dzieckiem i wsparta fachową pomocą.

Dlaczego te trzy decyzje – wybory życiowe są najważniejsze?

Wszystkie trzy decyzje stanowią nie tylko podstawę do własnego szczęścia, ale również do szczęścia partnera, partnerki i co najważniejsze jeżeli są dobre, to tworzą podwaliny i dobry start na drodze do szczęścia dziecka w rodzinie. I odwrotnie, złe, nietrafne, już od początku rodzą trudności na drodze życiowej, a tym bardziej na drodze do osiągnięcia szczęścia.

Mają one bowiem decydujący wpływ i są związane bezpośrednio z najważniejszymi wartościami tworzącymi prawdziwe szczęście jakim jest pełnia życia człowieka.

A więc z wzajemnym oddaniem w miłości, ze spełnieniem w małżeństwie    / związku partnerskim/, spełnieniem w rodzinie, z posiadaniem dziecka, jego dobrym wychowaniem i odpowiednim wykształceniem, satysfakcją z pracy całego życia oraz samorealizacją.

To od tych decyzji zależy w istocie całe życie człowieka, jego partnera życiowego i członków rodziny.

Jeżeli chcesz poznać bliżej jak, kiedy i w jakich warunkach powinny być podejmowane te i inne najważniejsze decyzje życiowe, zajrzyj do książki „Jak żyć aby osiągnąć prawdziwe szczęście, proste i praktyczne odpowiedzi na pytania wzięte z życia”.

Bronisław

Czy podzielasz mój punkt widzenia?


POLITYCY, SZCZEGÓLNIE RZĄDZĄCY, OPAMIĘTAJCIE SIĘ !


Walka o władze nie może odbywać się kosztem wychowania i kształcenia.   Skoro tak często i przykładnie sięgacie do historii, pójdźcie po nauki do Jana Zamoyskiego i uświadomcie sobie od niego „ Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowane”.  

Cóż z tego, że Prezydent Duda szczególnie upodobał sobie tą  XVI – wieczną mądrość i wygłasza ją co rusz na jakiejś lokalnej uroczystości ? / uroczystości pogrzebowe płk. Zygmunta Szyndzielarza  „Łupaszki”- Warszawa 2016r. –  czy w Bochni z okazji stulecia niepodległości – luty 2018/. Skoro kolejną, po Anji Rubik, próbę zwrócenia uwagi władzy na potrzebę edukacji seksualnej według standardów Światowej Organizacji Zdrowia, podjętą przez Prezydenta Warszawy, dyskredytuje, nieformalny według opozycji  „Naczelnik Państwa”, Prezes Partii Prawa i Sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński.  

Otóż na konwencji przedwyborczej do Parlamentu Europejskiego w Jasionce / 9 marca 2019r./ „ autorytatywnie „ uznał on, że : „ jest to atak na rodzinę”, jest to w istocie atak na dzieci”, „ to bardzo wczesna seksualizacja dzieci”, aż” włosy na głowie dęba stają”, „ trudno to nazwać wychowaniem to jest socjotechnika”.   Na koniec Pan Prezes wytyczył kierunek działania: ” będziemy bronić polskiej rodziny”.

W głowie Polaków mają prawo rodzić się pytania: kto tu ma rację? kto jest rzeczywistym autorytetem w dziedzinie wychowania seksualnego? czy takim autorytetem są eksperci Światowej Organizacji Zdrowia? Czy autorytetem może być polityk, nie praktykujący prawnik Jarosław Kaczyński, 70 letni „ singiel „ nie posiadający dzieci, nie doświadczający szczęścia i trudów życia w małżeństwie, ani w rodzinie?

Wysłuchałem z przyjemnością bardzo mądrej i pouczającej wypowiedzi naszego słynnego fizyka, pomysłodawcy budowy Centrum Nauki Kopernik, profesora Łukasza Turskiego w ”Faktach po Faktach” TVN 24 z 12 marca 2019r.

„Szkoła to jest problem istnienia kraju. Mamy XXI wiek, za kilkanaście lat jedynym bogactwem naturalnym jakie każde państwo będzie miało, to jest to, co ludzie mają w głowach. O to trzeba dbać, a my tego nie robimy.”

 A może naszym politykom trzeba przypomnieć stare mądre ludowe przysłowie „Czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał”. Niech każdy z nich sięgnie samokrytycznie do własnego wychowania seksualnego. Czego się nauczył od rodziców? Jaką wiedzę w tym zakresie przekazała mu szkoła? Gdzie jej szukał w trakcie swojego życia?

W trakcie swojej pracy zawodowej, szczególnie w procesach rozwodowych i w sprawach rodzinnych ja ten brak dostatecznej wiedzy wyraźnie widziałem. Mogę w ślad za profesorem Turskim, swoim doświadczeniem zawodowym i życiowym potwierdzić, dobre wychowanie i odpowiednie wykształcenie jest warunkiem koniecznym do szczęścia każdego człowieka. I o tym piszę w swojej książce „ Jak żyć aby osiągnąć prawdziwe szczęście- proste i praktyczne odpowiedzi na pytania wzięte  z życia”, w  rozdziale „ O rodzicielstwie i wychowaniu, czyli jak być dobrym rodzicem oraz dobrze wychować dziecko”.

Autorytetem i wzorcem wychowania dziecka może być przede wszystkim rodzic ze szczęśliwej rodziny.

Bronisław